poniedziałek, 20 lipca 2015

19 lipca 2015



1. Żeby być na Wołoskiej o 7:30, wstałem o 6:30. Zdrzemnąłem się w wannie, wyszedłem więc z domu w ostatniej chwili. W związku z tym, że nikogo nie było na ulicach dojechałem na czas.
Do komory wziąłem sobie nowego Eco. I to jest zła informacja.

2. „Temat na pierwszą stronę” zepsuł mi nastrój. Wytrzymałem do wątku sprostowań.

Pojechałem na Szaserów, gdzie odkryłem, że zastrzyki domięśniowe można przyjmować na stojąco. Zastrzyki w tyłek to jedno z najbardziej traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa. Miałem z sześć lat, przychodziła pani pielęgniarka, waliła suchary i robiła strasznie bolący zastrzyk.
Teraz zastrzyki tak nie bolą. Pewnie to zasługa lidokainy. Panie pielęgniarki nie walą sucharów takich jak: umiesz liczyć po włosku? Jeden włosek, drugi włosek…Robiła to oczywiście wyrywając. Było śmiesznie. Boki zrywać.
Mieliśmy pojechać na Koło, ale się zrobiło zbyt gorąco.
Na Twitterze zaczęła się zadyma z tekstem z „Pulsu biznesu”. W połączeniu z porannym Eco. Do tego jeszcze jednoczenie Lewicy pod sztandarami z przekreślonym krzyżem.
Zawsze, kiedy Palikot zaczyna coś mówić o katolikach przypomina mi się (opisywana już przeze mnie) historia, kiedy przysłał do „Ozonu” kierowcę, bo zapomniał u urodzinach syna i potrzebował prezent. Wydrukowano zdjęcie Benedykta XVI z domontowanymi życzeniami i papieskim podpisem. Kierowca zabrał. W „Ozonie” było więcej takich historii. Ludzie może zmieniają poglądy, ale charaktery pozostają takie same. I to jest zła informacja.

3. Po wieczornej kroplówce okazało się, że wenflon przestał dawać radę. Albo raczej znudził się mojej żyle. Podobają mi się rośliny rosnące przez szpitalem. Posadziłbym je w parku, ale nie wiem czy mogą rosnąć w cieniu drzew. I to jest zła informacja.
Wcześniej byłe, w Makro i kupiłem pomidory. I paprykę, bo modyfikuję przepis na zupę. Zobaczymy do czego dojdę.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz