środa, 6 stycznia 2016

5 stycznia 2015



1. Dzień zacząłem od wizyty przy Wiejskiej. W Kancelarii znaczy, bo do Sejmu nie dotarłem. Na Wiejskiej jest inaczej niż w Pałacu, ale wymaga to dłuższej opowieści, bo nie chodzi tylko o stołówkę.
Druh Podsekretarz miał gościa. Też z Nowodworka [nie wiecie co to znaczy – to sobie wygooglujcie]. Rozmawiali o rocznicy odbicia więźniów z św. Michała. Siedemdziesiątej. Żołnierze Ognia bez jednego wystrzału zdobyli więzienie, wyczyścili zbrojownię, po czym załadowali się na ciężarówkę i przejechali przez Kraków metodą używaną przez płk. Kwiatkowskiego. To, że reżyser Kutz wybrał kiedyś działalność publiczną to zła informacja. 
Na więzieniu św. Michała wisiała tablica, że siedział tam Waryński. Ten ze stuzłotówki. Ale wcześniej. Jego wtedy nie wyzwolono.

2. Podrzucono mnie do Pałacu. Pod główne wyjście. Wysiadłem z Passata, dwóch stojących w podcieniach przy promiennikach żołnierzy zaprezentowało broń. Nie bardzo wiedziałem jak się zachować. I to jest zła informacja.
Nie wiedziałem jak się zachować, więc powiedziałem: dzień dobry.
Muszę chyba poprosić o konsultacje któregoś z pułkowników w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, czy kapelusz uchylać, czy co. Przed wojną to by człowiek wiedział bez pytania.

3. Po pracy zawiozłem marynarki do czyszczenia. Przy okazji wszedłem do Carrefoura, w którym przez lata robiłem raz w tygodniu zakupy. Zmieniło się. Pani przy kasie się zdziwiła, że kupuję tylko sznurówki. Ze dwadzieścia lat temu [pewnie trochę mniej, ale nie pamiętam kiedy w Krakowie wybudowano pierwszy supermarket] mój były kolega Jerzy wyjaśnił mi, że nie ma nic gorszego dla wielkiej sieci handlowej niż wejść do sklepu i kupić jedną, wyraźnie tanią rzecz. Na przykład kilo cukru w promocji. I, że tak można walczyć z systemem. Więc czasem walczę.

W Castoramie miałem kupić brykiety. Dobrych i tanich nie było. Kupiłem droższe i gorsze. Właściwie nic dziwnego. Zatankowałem LPG. Kiedyś specjalista od zbiorników wytłumaczył mi, że najbardziej się opłaca tankować, kiedy jest mróz, bo wtedy w litrze jest najwięcej gazu. Kupuje się ciecz, a spala gaz. Im zimniej – tym ciecz bardziej gęsta. Jeżeli jest na sali jakiś fizyk – to bardzo proszę, by to potwierdził. Lub nie.

W związku ze świętem Trzech Króli przypomniał mi się dowcip. Wchodzą królowie do stajenki, trzeci – Baltazar, wali głową w nadproże. –O Jezu – jęczy z bólu. Na co święty Józef: –I to jest dobre imię, a nie jakiś tam Stefan.

W dzisiejszych czasach w miejsce imienia Stefan można wstawić Ryszard. Może będzie śmieszniej. I to jest zła informacja.

1 komentarz:

  1. Ad2. Ja bym im odpowiedział: "Czołem żołnierze". Pułkownik powinien wiedzieć co na ten temat mówi regulamin musztry.

    OdpowiedzUsuń