sobota, 19 sierpnia 2017

19 sierpnia 2017


1. Straszono, że będzie padać. Kiedy wstałem przekonany że jest sobota – czekało na mnie niebieskie niebo i słońce. Wstałem dumny, że zdążę na program, który niektórzy złośliwi nazywają kolegium redakcyjnym „wSieci”. Niesprawiedliwie nazywają. Włączyłem „Info”. Przedstawiciela braci Karnowskich nie widać. No i dotarło do mnie, że jednak mamy piątek. I to nie zwykły, tylko taki, po zamachu terrorystycznym. I to jest zła informacja.
Bogu dziękuję, że nie pracuję w kanale informacyjnym. Bo to kanał jednak. Reporterzy miotają się po perymetrze szukając kogoś żywego, kto się na temat odezwie. Znaleziony ktoś niekoniecznie ma coś do powiedzenia. Dziesiątki wyciągniętych z dupy ekspertów [niegdyś ich wszystkich rolę wypełniał płk Dziewulski] opowiadających dotkliwie dotkliwe truizmy. Później wyrwani z wakacji politycy. Ech, szkoda gadać. Pani reporter w „Info” na żywo rozmawiać miała z restauratorem z Las Ramblas. Rzeczony gdzieś się zgubił, więc go szukała… Porzuciłem telewizor, żeby pojechać do Świebodzina.

2. Podwieźliśmy panią, która od lat trzech mieszka w Holandii. Przyjechała do rodziny. Samochód jej się zepsuł. Poszła na przystanek i się okazało, że jeżdżą dwa autobusy dziennie. I to jest zła informacja.
Dojechaliśmy na dworzec. Dziewczyny ekspediowały do Vaterlandu koleżankę, która przyjechała do nas w poniedziałek. Odbiły się od obiadowej przerwy kasy, my z Bożeną udaliśmy się do „Atelier u Iwonki”, gdzie nabyliśmy dwa poniemieckie przedłużacze i dwie ramki. Jedną z czarnobiałym zdjęciem bliżej nieokreślonego zamku na górze.
Później pojechaliśmy do Tesco. Bożena chciała kupić szczotkę do kibla w promocji. Prawie się udało, bo przy kasie się okazało, że w systemie Tesco wzięta z półki szczotka do kibla za 19,90 nie istnieje. Problemem zajęły się z cztery osoby. Sprawdzając ustaliły, że ta nieistniejąca szczotka do kibla, w innym systemie kosztuje 1,90. Ale też nie istnieje.
Walki trwały dobre pół godziny. W końcu, w zgodzie z mądrością Sun Tzu, się poddaliśmy. Bożena udała się do dyskontu z niemiecką chemią, ja do Lidla. Wbrew pozorom dyskont z niemiecką chemią jest sklepem polskim. W przeciwieństwie do Lidla.

3. Minister Soloch udzielił wywiadu portalowi wPolityce. Jak tylko wywiad pojawił się na portalu, pod wywiadem pojawiły się dziesiątki anonimowych komentarzy odżegnujących ministra Solocha od czci i wiary. I porównujących go do Fransa Timmermansa. Nie wiem dlaczego akurat do niego. Nie wiem też dlaczego przypomniał mi się minister Misiewicz i dlaczego poczułem zażenowanie przypominając sobie, jak tłumaczyłem, że potrafi on ogarniać internety.

Wieczorem oglądaliśmy z dziewczynami na Netfliksie Defenders. Znaczy, nie tyle oglądaliśmy, co dziewczyny oglądały. Ja zasnąłem. I to jest zła informacja, bo teraz nie bardzo mi wypada ten serial recenzować.

Przez cały wieczór strasznie błyskało. Później parę razy zagrzmiało. I polało. Ale tylko przez chwilę.


1 komentarz: