piątek, 10 października 2014

10 października 2014


1. Poranek z cyklu: człowiek by się jeszcze chwilę przespał, a słychać, że robota wre, więc istnieje poważne niebezpieczeństwo, że coś złego się wydarzy.
Wstałem. Panowie nadgryźli już betonowy chodnik do stołówki.
Pan Kierownik, który się okazał brygadzistą złapał łopatę i uchronił przed łyżką pana Janka, wirtuoza koparki rurę zasilającą wodą stołówkę.
Nad rurą zebrało się konsylium, była ona zrobiona z azbestu. Azbestowa rura, kiedy leży w ziemi jest w porządku, ale kiedy się ją odkopie bardzo jest wrażliwa. I to, że się ją bezboleśnie udało odkopać, to wielki sukces jest. „Bo jak by pierdolnęła, to byśmy pływali”. Trzeba by ścigać tego gościa z Gminy, co odcina wodę.
Moje nieśmiałe próby wyjaśnienia, że jestem panem tej rury – znaczy, że wiem, gdzie jest zawór – paliły na panewce. Panowie koncentrowali się na tym, że ryra nie została uszkodzona.
No i wtedy osunęła się ziemia i rura pękła. Woda nie chlusnęła, bo zawór był zamknięty. Panowie przez chwilę nie chcieli wierzyć, że to ta rura, o której im mówiłem, ale jak puściłem wodę, i ta zaczęła lecieć –uwierzyli.
Zaczęli się wtedy zastanawiać jak dwa kawałki rury połączyć, bo to nie jest zbyt proste, bo azbestowe rury dawno wyszły z użycia. Pan Kierownik, który okazał się brygadzistą wymyślił, że rozwiązanie można znaleźć w Sulechowie. Zadzwonił więc do Mietły, kierownik budowy z pytaniem, czy wracając skądś tam nie może zboczyć do sklepu. Nie mogła – jak antycypował pan Kierownik, więc wsiadł w samochód i pojechał sam. Ruszając powiedział, że do Sulechowa dojedzie nim się jedna piosenka skończy. Zapytałem: jaka? Nie odpowiedział. I to jest zła informacja.

2. Istnieje sprawiedliwość na tym świecie. Zadzwoniła Bożena z delikatną pretensją, że dopiero z „3 negatywów” się dowiedziała, iż kanalizacja do sąsiada Tomka będzie szła od studzienki przed domem. W efekcie ona, prawny właściciel działki – nie miała szansy się sama zgodzić. I, że wypadałoby, bym – zanim takie decyzje podejmę – do niej pro forma zadzwonił. Bo nie chodzi o to, że ona by miała coś przeciwko, tylko o to, że się rządzę.
No i jest w tym jakaś logika. I to jest zła informacja,

3. Pan Kierownik wrócił po godzinie z Sulechowa. Przywiózł jakiś patent dołączenia dziwnych rur, który wyglądał tak profesjonalnie, że aż żal go było zakopywać.
Panom udało się nie przerwać kabli zasilających dom i latarnie, latarni jednej nie przewrócić i położyć z piętnaście metrów rur, co było generalnie rekordem tygodnia. Więc koniec pracy był pełen pozytywnego nastroju
Pan Janek, wirtuoz koparki odłączył koguta, w którym się spalił silnik.
W Świnoujściu, bez koguta bym nie mógł zacząć roboty – powiedział.
Okazało się, że pracowali tam przy budowie Gazoportu. Rano musieli z checklistą sprawdzać, czy wszystko spełnia warunki. Zajmowało to sporo czasu. Koparka bez koguta nie mogła rozpocząć pracy. I to jest zła informacja.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz