wtorek, 19 października 2021

19 października 2021


1. Mazurek z Suskim. Po raz od dawna pierwszy nie użył cytatu z „Misia”. Tego o płaszczu, co to go w szatni nie ma. 
Dzień doszczętnie zniszczyło mi oglądanie Europarlamentu. Przez cały czas opieprzała mnie Bożena, że ładną pogodę marnuję. Ona nie wytrzymała po jakiejś pani w czerwonym, która po angielsku opowiadała jak jest w Polsce. (Piszą, że ta pani występuje ponoć w rosyjskiej telewizji)
Dosłuchałem do debaty końca. Jakoś fascynujący byli niemieccy eurodeputowani protestujący przeciwko budowie muru na granicy z Białorusią. Nie przeszkadza im, że niemieckie służby nielegalnych migrantów wyrzucają do Polski. 
No i oczywiście van der Leyen mówiąca, że przywoływanie Nord Stream 2 świadczy o braku argumentów. 
Na koniec Halicki podziękował, za wsparcie w walce z PiS-owskim reżimem, w imieniu 90 procent proeuropejskich Polaków. Złą informacją jest, że spora część europejskich mediów może uwierzyć, że Halicki ma poparcie 90% polskich wyborców, a to, że nie widać tego w wynikach wyborów, to efekt jakichś machlojek. 
Później była konferencja Tuska. Ogłosił sukces. Że dzięki jego niedzielnym manifestacjom Kaczyński się cofnął i kasuje Izbę Dyscyplinarną. I znowu wychodzi geniusz Prezesa. Przewidział, że będą demonstracje i się zdecydował przez te demonstracje przyszłe Izbę skasować. Parę tygodni wcześniej się zdecydował. 

2. Ale tak naprawdę złą informacją jest, że wydawało mi się wcześniej że pani Spurek jest jakimś ewenementem. A nie jest. Po tej debacie wiem, że nie jest. 

3. Wczorajsze cięcie krzyża trafiło do Internetu. Proces cięcia. Sprawca użył bateryjnej piły. Tzw. lisiego ogona. Z Lidla. Mamy taką samą. 
Sprawca nawet się próbował maskować. Dość łatwo dał się – excusez le mot – zdeanonimizować. Wieczorem wjechała do niego Policja. 
Gość jest wierzącym ateistą. Bardzo w tę religię zaangażowanym. Grupy na fejsie i wydarzenie: Ogólnopolska Akcja Likwidacji Przydrożnych Krzyży. Siedzi teraz pewnie na dołku. Złą informacją jest, że nie może zrozumieć dlaczego tam siedzi. Przecież w telewizji mówili, że trzeba opiłowywać. 







 

poniedziałek, 18 października 2021

18 października 2021


 

1. Rudzia przypomina – nie wiem co – jakiś typ statku może. Jest drobna, ale brzuch ma gigantyczny. Nie przeszkodziło jej rano skakać za rzucaną kocięciu piłką. Kocio niby się dystansuje, ale na wszystko mam oko. 
Waszczykowski u Mazurka. Bardzo sympatyczny facet. Złą informacją jest, że był ministrem. 

2. RMF24.pl cytuje „Bilda”, cytującego szefa związku zawodowego policji Heiko Teggatza, który w liście do Horsta Seehofera (federalnego ministra spraw wewnętrznych) ostrzega przed wzrostem infekcji koronawirusem, jakim mogą zakażać migranci z Iraku, Syrii, Jemenu, Iranu i Afganistanu.
Bild” przytacza także dane: w ciągu minionego weekendu niemieccy policjanci zapobiegli nielegalnemu przekroczeniu polsko-niemieckiej granicy przez blisko pół tysiąca migrantów. 
Straszni ci Niemcy i bezwzględni. Nie dość, że uniemożliwiają nielegalne przekroczenie granicy, to jeszcze piszę, że migranci przenoszą wirusy. 
Z kolei w „Tageszeitung” Jarosław Kuisz i Karolina Wigura załamują ręce nad sytuacją na białorusko-polskiej granicy, na świadków wzywając Mickiewicza i Montaigne'a. 
Złą informacją jest, że im jestem starszy, tym mniej mam cierpliwości. Rzeczy, których powtarzalność kiedyś mnie śmieszyła, dziś mnie denerwują. Coraz bardziej denerwują.

3. Ktoś ściął krzyż na zielonogórskim osiedlu. Słusznej wielkości krzyż przydrożny. Piłą. Kiedyś takich rzeczy się nie robiło. I nie ważne, czy ktoś to zrobił z powodów antykościelnych, antyreligijnych czy tylko dlatego, że się o flaszkę z kumplami założył. To jest po prostu złe. 
Kilku naszych polityków postanowiło z ataków na kościół zrobić sobie wehikuł wyborczy. Z ataków na kościół instytucjonalny, zrobiły się ataki na kościół w ogóle, a z tego – na religię. No i jak jeden z drugim matoł zobaczy w telewizji, że można – bierze w sprawy w swoje ręce. To księdza opluje, to krzyż skosi i zaraz ktoś jakiś kościół podpali. W obronie molestowanych dzieci. Albo – bo tak. To nie jest kraj dla starych ludzi. I to jest zła informacja. 



niedziela, 17 października 2021

17 października 2021


1. No więc obudził mnie Kocio. Chodziło mu o to, żeby wpuścić Rudzię, która siedziała na tarasie, pod drzwiami. 
Przezbroiłem kuchenny piec na zimowy tryb pracy. Znaczy: wymieniłem podnoszony ruszt na ruszt ruchomy – taki, że którego można strącać popiół. 
Obejrzałem samą końcówkę Rymanowskiego. Zaprosił do Interii na dogrywkę. Próbowałem się podłączyć. Złą informacją jest, że przy dwudziestej reklamie musiałem dać sobie spokój.

2. Włączyłem Piaseckiego. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk histeryzowała – Piasecki miewał problem, żeby ją opanować. Pasławska popierała mur. Artur Dziambor tłumaczył, że nie lubi PiS-u, a pomysł muru był Konfederacji. Tomczyk próbował łączyć poglądy Dziambora (zamknąć granicę) z poglądami Dziemianowicz-Bąk (nie murem – wpuszczajmy rodziny), Sellin sprawiał wrażenie, że nic go nie może wyprowadzić z równowagi. Wzruszające było zdziwienie Kumocha. Przez parę lat go nie było w Polsce, więc zapomniał o tym, że nawalanka polityczna stała się ważniejsza niż raison d'État. A się stała. I to jest zła informacja. 

3. Z „Kawy…” przenieśliśmy się na Domo. „Ucieczka z miasta – Australia” zaszczepiła mnie na jakiekolwiek chęci tam emigracji. Domy brzydkie. I strasznie drogie. 

Oglądamy czwartą serię „Goliata”. Chyba jest lepsza niż trzecia. 
Złą informacją jest, że – podobnie, jak mojego kolegę Arka – śmieszy mnie nazwa „Amurzyn”.

Wieczorem Kocio znowu zrobił awanturę, by wymóc na nas wpuszczenie czekającej na deszczu Rudzi. Porządny jednak z niego chłop. 




 

sobota, 16 października 2021

16 października 2021


1. Przyśniło mi się, że koledzy z Biura Bezpieczeństwa Narodowego dali mi w prezencie jakąś nową wersję Grota. Bardzo się interesująco składał. Problem polegał na tym, że właściwie nie powinienem mięć automatycznej broni, więc kiedy to do nich dotarło, postanowili, że amunicję pozbawią cech bojowy i wysypywali z niej proch. 
Złą informacją jest, że nie pamiętam jak rozwiązałem problem paradowania przez miasto z automatycznym karabinkiem. 

2. W nocy, koty w domu reprezentowało Kocię. Pozostałe wróciły rano. Zjadły i poszły spać. Spały, poszły. Kocię zostało. Kocio wrócił wieczorem. Rudzia – nie. I to jest zła informacja. 

3. Abp Jędraszewski powiedział, że homoseksualistach, że żyjąc właśnie tak, jak żyją zaprzeczają godności własnego człowieczeństwa. Prawdziwy wróg lawendowej mafii. A nie wygląda.
Zamontowaliśmy półkę w kuchni. Znaczy najpierw przerobiliśmy nadstawkę na półkę. Poprzez dołożenie deski. Teraz wisi nad zlewozmywakiem. 
Sąsiad Tomek kupił sobie kolejny samochód. Też volvo. Też S80. Tyle, że czarne. W bardzo ładnym stanie.
Złą informacją jest, że mam wrażenie iż przespałem cały dzień. 






 

piątek, 15 października 2021

15 października 2021

 


1. Spałem zbyt krótko. Coś mi się nawet śniło. I to w bardzo zdecydowany sposób. Złą informacją jest, że nie pamiętam co. 
Wszystkie koty nocowały w domu. Kocię całkiem dobrze zniosło zabieg. Lata już po domu, jakby nigdy nic. 

2. Odwożąc Miśka na stację, postanowiłem rozwiązać problem nadmiaru pustych opakowań szklanych. Problem wynikający z tego, że w zeszłym tygodniu nie zauważyłem, że właśnie jest ten wyjątkowy dzień, w którym – raz, na dwa miesiące – odbierają szkło. Wsadziłem część butelek do plastikowego worka na gruz, worek na pakę Lawiny i pojechaliśmy. Worek się musiał wywrócić, gdy w Ołoboku skręcałem na Świebodzin. Butelki się rozsypały i zaczęły dzwonić na wybojach. Misiek na pociąg zdążył. Do mnie dotarło, że Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych czynny jest nie do piętnastej, tylko od piętnastej. Musiałem więc gdzieś zgubić półtorej godziny. 
Poszedłem więc do Actiona. A tam już Boże Narodzenie. Wcześniej mi się wydawało, że Boże Narodzenie zaczyna się w sklepach 2 listopada. A tu taka niespodzianka. Później podjechałem do umierającego Tesco. Jest go coraz mniej. Złą informacją jest, że nie ma już worków, do których by można załadować owoce, czy chleb. 
Wciąż można kupić hinduski hummus. Nie ma za to już kokosowego mleka. 
Do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych przyjechałem na chwilę przed otwarciem. Ale, że brama była otwarta, to wjechałem. Wywaliłem szkło do złego kontenera. Wiem, bo po chwili, na rowerze przyjechał pan. Musiałem więc te butelki przerzucić. 

3. Obejrzeliśmy do obiadu kolejny odcinek „Morning Show”. Najbardziej się mojej osobie podoba wątek rasistowski. 
Później pojechaliśmy do kina. Na „Bonda”. Złą informacją jest, że nie jestem „Bonda” jakimś specjalnym amatorem. Gdybym był – to bym oglądał z większym namaszczeniem. 
W kinie, ostatni raz mnie widzieli nie pamiętam kiedy. Dawno. Myślałem, że kin prawie nie ma, a tu pełna sala. Włoskie miasto na początku filmu to Matera – gdyby komuś ta wiedza do czegoś była potrzebna. 


czwartek, 14 października 2021

14 października 2021


1. U Mazurka Sellin. Nie popiera Bąkiewicza. Ale to nie Ministerstwo Kultury buduje Muzeum Bitwy Warszawskie. Buduje Muzeum Historii Polski. I ma zbudować, za dwa lata, ale Mazurek nie wierzy, bo Gliński mówił w szesnastym, że będzie coś w osiemnastym. I nie zagrał w żadnym filmie Mel Gibson. I tak ze dwadzieścia minut. Złą informacją jest, że nic już z tego właściwie nie pamiętam.

2. Od rana głodziliśmy obie kotki. I to jest zła informacja, bo to nie było łatwe. I moralnie, i technicznie. W końcu, chwilę przed południem zawieźliśmy je na zabieg. 
Później pojechaliśmy do Mrówki, po deskę. Na półkę. Jeszcze później wpadłem do Wydziału Komunikacji, żeby powiedzieć, że mi się teraz nie uda dostarczyć informacji o masie własnej Suburbana. 
Wróciliśmy i pojechałem do Zielonej. 
Parę godzin później Bożena pojechała po kotki. No i się dowiedziała, że Rudzia nie dość, że jest w ciąży to ta ciąża jest na tyle zaawansowana, że rozwiązana ma być w ciągu trzech tygodni. 

3. Misiek zrobił dobry wywiad ze snajperem odznaczonym Orderem Krzyża Wojskowego. Przez chwilę rano był kłopot, bo nieświadomie ominęliśmy pewne wojskowe zasady. Sprawę udało się odkręcić, a oficer, który się sprawą zajmował, w prostych żołnierskich słowach tekst pochwalił. 
Na jedynkę piątkowej gazety poszła historia o panu, który w ogródku wykopał moździerzowy granat, zapakował do pudełka i wezwał Policję. Odpowiedzialnie się powinno powiedzieć, że źle bardzo zrobił. I tak napisaliśmy. Mnie się natomiast przypomniały czasy sprzed lat z okładem trzydziestu, kiedy takie granaty wyłaziły tu z ziemi prawie wszędzie. W wielkich ilościach. Jeden to nawet przywiozłem do Krakowa. I przyniosłem do szkoły, na lekcję Przysposobienia Obronnego. I nikt saperów nie wezwał. Złą informacją jest, że nie pamiętam, czy mi nauczyciel, który się nazywał zupełnie jak pewien słynny fotoreporter, ten granat odebrał, czy nie. 

Wieczorem byłem na kolacji, z miejscową elitą i gościem ze stolicy. W hotelu „Ruben”. Bardzo wykwintne, niedobre jedzenie.


 

środa, 13 października 2021

13 października 2021


1. Zawsze było tak, że we wtorek zabierali zmieszane, środę plastiki, a czwartek biodegradowalne. Ale w tym roku po zmieszanych jadą biodegradowalne. Złą informacją jest, że się nie mogę do tego przyzwyczaić. Obudziłem się szarym jeszcze świtem., w przekonaniu, że coś jest nie tak. A może obudził mnie hałas śmieciarki? W każdym razie, pognałem żeby wymienić kosze. Raczej bez specjalnego przekonania, że zdążyłem. Okazało się, że jednak zdążyłem. Ale okazało się dopiero po południu. 
–Ten człowiek wygląda na koniunkturalistę – Bożena skomentowała mazurkowego gościa. Trudno się było nie zgodzić. 

2. Zabrałem się za ponowne wyklejanie kominów. Konkretnie: połączeń – miejsc, w których stalowa rura wchodzi do murowanego komina. Poprzednie uszczelnienia się niestety wykruszyły. Tym razem użyłem gliny w proszku. Wyszło lepiej niż sama szamotowa zaprawa. Złą informacją jest, że kiedy skończyłem, dotarło do mnie, że póki glina nie wyschnie, nie będę mógł zapalić w piecu. Więc marzłem przez całe popołudnie. 

3. Wieczorem zaczęliśmy oglądać „Fundację”. Ozimowa czytałem coś chyba w środkowej podstawówce. I nic nie pamiętam. Serial efektowny. Złą informacją jest, że niestety sporą część drugiego odcinka przespałem. 
Teraz będę głodził koty, gdyż panie jadą jutro do weterynarza na zabieg. Miały jechać wczoraj. Ale jakoś to wszystkim wyleciało z głowy. 
No i jeszcze jedna dzisiejsza przygoda. Przez całą swoją historię, Suburban nie miał w dowodzie rejestracyjnym wpisanej masy własnej. Zmienił się przepis i mieś musi. Diagnosta powinien wystawić kwit, w który tę masę wpisze. I się okazało, że nie może jej przepisać z jakiejś tabelki, czy informacji producenta. Trzeba Suburbana zważyć. A wcześniej zatankować. Do pełna. Jakież to szczęście, że kiedyś, ktoś wymienił oryginaly 160-litrowy bak, na taki od nysy. Do którego wchodzi sto litrów mniej.