1. W końcu obejrzałem nowy format Kanału Zero – „Przekaz dnia”. Nasza nieszczęsna Konstytucja funkcjonuje już prawie trzy dekady. Przez ten czas, nasi wybitni komentatorzy polityczni powinni już zdążyć przyswoić sobie treść artykułu 135. Brzmi on: „Organem doradczym Prezydenta Rzeczypospolitej w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego.” Przyswoić i zrozumieć, że prezydent do RBN może zaprosić kogo chce i rozmawiać na RBN na dowolne, wybrane przez siebie tematy związane z wewnętrznym i zewnętrznym bezpieczeństwem państwa. Sprawa Włodzimierza Czarzastego jest związana z bezpieczeństwem państwa.
Ustawa o ochronie informacji niejawnych mówi, że dostęp do nich mogą mieć osoby, które dają rękojmię zachowania tajemnicy. Czarzasty, ze znanych wyłącznie sobie powodów, unikał postępowania sprawdzającego. I to jest problem, a nie – jak mówił Igorowi Zalewskiemu Jan Wróbel – to, że żona Czarzastego przyjaźni się z Rosjanką.
Gdyby Czarzasty był takim państwowcem, za jakiego chce uchodzić, to by się natychmiast poddał sprawdzeniu. Wypełnienie ankiety nie jest specjalnie przyjemne, ale da się to zrobić. Przecięłoby to wszelkie dyskusje.
To, że dziś Czarzasty ma dostęp do informacji niejawnych, wynika z ustawy.
Tak samo z Ustawy wynika dostęp do informacji niejawnych prezydenta. Różnica jednak jest taka, że Karol Nawrocki był wcześniej sprawdzony. I służby nie znalazły przeciwwskazań, by dostęp miał.
„Przekaz dnia”. Generalnie, można odnieść wrażenie, że problem polega na tym, iż Igor Zalewski ma na polityczne tematy, zasadniczo takie samo zdanie jak wszyscy. A wydawać by się mogło, że wyjątkowość Kanału Zero polega na tym, że się albo ma własne zdanie, albo chce się je sobie wyrobić.
2. Z krakowskich plotek. Pojawiło się kolejne nazwisko potencjalnego kandydata Koalicji w przedterminowych wyborach. To Paweł Kowal, co prawda związany z Warszawą, człowiek z grodu pomnika wielkiej waginy, lecz jednak profesor. Koncepcja to o tyle zabawna, że Kowal z podobnym do Miszalskiego zaangażowaniem wrzuca tzw. rolki, które jednak czasem bywają jeszcze bardziej idiotyczne, niż te prezydenta Krakowa (w likwidacji). Prezydenta w likwidacji – nie Krakowa.
3. Obejrzeliśmy najnowszy „Park Jurajski”. Wiem, że bohaterowie nie oglądali tych wszystkich filmów z tego uniwersum, co my. Ale przecież żyją w świecie, w którym dinozaury funkcjonują od trzech dekad, więc powinni być jakoś do spotkania z nimi przygotowani.
Przypomniało mi się, że Michael Crichton zmarł w dniu, w którym Barack Obama wygrał wybory prezydenckie. Prawdopodobnie wyobraził sobie, do czego to doprowadzi.













