1. Od paru dni budzi mnie słońce w oczy. Powinienem przemyśleć zmianę kierunku spania. Choć zasadniczo kierunek byłby ten sam. Zmieniłby się zwrot.
Zapomniałem napisać o wczorajszej wizycie dzielnicowego. Rozpytywał (cokolwiek by to miało znaczyć) w sprawie akumulatora z wielkiego ciągnika, który stał na drodze niedaleko leśniczego. Ktoś wziął i ukradł. Przedziwna to sytuacja, gdyż ciągnik stał pod latarnią. W widocznym z daleka miejscu. Poza tym, jak przed laty umarł był z przepicia wioskowy złodziej, nic we wsi nie ginęło.
Pan dzielnicowy wziął ode mnie PESEL i wpisał go do czegoś, co się chyba nazywa palmtop. Nie jestem poszukiwany. A tyle razy słyszałem, że będę siedział. Ponad dwa lata i nic.
2. Byłem w mieście. Nawet dwa razy, bo drugi raz jechałem na stację po Bożenę. Za pierwszym razem umyłem auto. Dobrze to robić raz na jakiś czas. Po umyciu samochód wygląda zupełnie inaczej.
Siedząc w myjni, zawsze wybieram opcję „zostaję w samochodzie”, korespondowałem z nazywanym przez ekscelencję Kumocha, Łysą Pałą, reprezentantem powoli krystalizującego się polskiego deep state'u.
Otóż uważa on, że PKN powinien SAFE podpisać i wysłać do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż powiedzieć, że konstytucyjność SAFE jest dyskusyjna, to nic nie powiedzieć.
Odpowiedziałem, że mój kłopot z SAFE polega na tym, że nie przekonują mnie argumenty za. A im głośniej są powtarzane, tym mniej mnie przekonują.
Odesłał mnie do komentarza Jana Rokity. W „Zerze”. A tak się akurat złożyło, że ten właśnie komentarz pierwszy wzbudził moje wątpliwości. A konkretnie coś o dwóch prędkościach europejskiego bezpieczeństwa.
Generałowie, pamiętający traumę lat dziewięćdziesiątych, wezmą każde pieniądze i kupią za nie cokolwiek. Ekonomiści mieszają się w zeznaniach. Do tego dochodzą wieloletnie obserwacje marnowania pieniędzy unijnych: wydajmy, bo się zmarnują. Jachty z KPO. Czy, sprzed ponad dekady, dziesiątki systemów do wyświetlania PDF-ów na tabletach, po milion złotych każdy.
No i do tego presja na PKN, że jak nie podpisze, to będzie jego polityczny koniec. Że się wszyscy na niego obrażą.
Cóż, obawiam się, że wątpię.
3. Tymczasem w Krakowie, szef klubu radnych Platformy (czy jak się to tam teraz nazywa), powiedział w wywiadzie, że „zebrała się skrajna prawica przy piwie i próbuje przeprowadzić referendum”. Według pana Stawowego te 100 tys. podpisów złożyli skrajni prawicowcy?
Strasznie to wszystko jest głupie. Swoją drogą impreza piwna na 100 tys. ludzi to by było coś.













