wtorek, 2 lutego 2016

1 lutego 2016



1. Mam wrażenie, że dawno temu obiecałem zamieścić przepis na pomidorową. I chyba tego nie zrobiłem. Więc robię teraz.
Do garnka wlewam olej (z pestek winogron). Na dno. Podgrzewam. Sypię paprykę ostrą. Albo pieprz kajeński. Do tego wrzucam cebule. Dwie, trzy. Duszę. W cebulę wrzucam łyżkę vegety. Czerwonej. Próbowałem się kiedyś dowiedzieć na czym polega różnica między czerwoną a niebieską. Usłyszałem, że to głupie pytanie. Więc nie pytam więcej. Kupuję czerwoną.
Później wkrawam parę czerwonych papryk. Znaczy dwie. To się chwilę dusi.
Wtedy zaczynam kroić pomidory. Kroić i wrzucać. Kiedy garnek jest pełen wrzucam bliżej nieokreśloną ilość czosnku. Wtedy wszystko miksuję. I już. Właściwie nie trzeba nawet gotować.

Zamiast vegety można użyć wywaru z warzyw. Pomidory muszą być świeże. I to jest zła informacja, bo w moim przypadku, by zrobić zupę muszę jechać do Makro.

2. Zupę jadł Druh Podsekretarz, z którym spędziliśmy bardzo miły wieczór. Zjadł jeszcze fasolę. Przepis na fasolę dam kiedy indziej.
Jakiś czas temu ustaliliśmy z Druhem Podsekretarzem, że się znamy od roku 1976. Konkretnie z plamy piasku na Błoniach.
Kiedyś (nie wiem, czy wciąż) na Błoniach organizowane były zawody spadochronowe, które polegały chyba na tym, kto wyląduje bliżej środka plamy piachu. Przez większość roku, kiedy zawodów spadochronowych nie było, oczywiście, jeśli pozwalały na to warunki pogodowe dzieci z półwsia były przez swoje mamusie prowadzane tam właśnie, by sobie z piasku z tej plamy robić przysłowiowe babki. Nie znam niestety żadnego przysłowia o piaskowych babkach, ale nazywanie przysłowiowymi rzeczy, które w przysłowiach nie występują jest ostatnio coraz bardziej trendy.

Od paru dni słuchamy Nicka Cave'a. Push The Sky Away. Okazało się, że poza „We No Who U R” jest tam jeszcze parę innych utworów. No i te utwory mają jeszcze teksty. Jestem zupełnie pozbawiony odporności na grafomańską poezję po angielsku. Pewnie dlatego, że zbyt słabo znam język. I to jest zła informacja.

3. Późnym wieczorem z hukiem zakończyła się moja krótka kariera HR-owca. I to jest zła informacja.


4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko "Boatman's Call". Od pierwszej do ostatniej nutki mistrzowska jak Vivaldi. https://play.spotify.com/album/4ij84pOJd9kY2uNdT2dOH1

    OdpowiedzUsuń