sobota, 5 marca 2016

4 marca 2016


1. To będą Negatywy nietypowe. I to jest zła informacja.

2. Zasadniczo miało mnie w Karpaczu nie być. W piątek Facebook otwierał swoje polskie biuro. A jak bardziej, bądź mniej wiadomo życie moje z fejsem jest związane, wypadało więc się na imprezie z okazji otwierania tego biura pojawić. Niestety parę godzin później w Wiśle było coś, w czym musiałem wziąć udział. A do Wisły jest kawałek. Wybrałem obowiązek.
Nie będę opisywał zawodów narciarskich parlamentarzystów i samorządowców. Ani demonstracji KOD-u. Złą informacją jest, że nie udało mi się zrobić selfie z panem, który jeździł na nartach w kamizelce, na której z przodu napisane miał „precz z dyktaturą”, a z tyłu coś o demokracji. Też jestem przeciw dyktaturze i za demokracją.
Nie będę opisywał obiadu w restauracji u Ducha Gór, gdzie Ważny Dyrektor posadził mnie z miejscowymi samorządowcami, którzy narzekali na sześciolatki [zmianę przepisów], bo teraz mają wybór i muszą się zastanawiać co robić, a wcześniej wyboru nie było, czyli było prościej. [Tak to przynajmniej zrozumiałem, ale mogłem coś pomylić, bo narzekali cicho, a w sali było głośno]
Nie będę opisywał piękna Dolnego Śląska, bo dziś bym to zrobił słabo. Przejdę do rzeczy.

3. Jechaliśmy w kolumnie A4 na wschód. Między naszym Sharanem a prezydenckim BMW jechało jedno BOR-owskie audi. Na kolanach miałem komputer. Męczyłem Negatywy, choć właściwie raczej przeglądałem Twittera.
Minęliśmy Wrocław – droga zaczęła mieć awaryjny pas. Przejechaliśmy przez bramki, minęliśmy korek spowodowany przez wypadek, zmieniliśmy prowadzący radiowóz. Jedziemy. Ja z głową
w komputerze. W pewnym momencie kierowca [nie pamiętam jak] zasygnalizował, że się coś dzieje. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że z beemki lecą kawałki gumy. Samochód traci stabilność. Ściąga go w prawo. Kierowca kontruje. Łapie lewymi kołami trawę. Spod kół lecą kamienie. Zjeżdża z trawy. Ściąga go znowu w prawo. Kierowcy znowu się udaje z tego wyjść. Prawie. Opony już chyba nie ma. Auto wylatuje z drogi i tyłem wpada do płytkiego rowu.

Stajemy. Nim się zdążyłem ogarnąć i wysiadłem, wkoło beemki byli już BOR-owcy. Otwierają drzwi. PAD wychodzi. Podjeżdża X5. Szybko przekładają bagaże. PAD wsiada. Ruszamy. Nie wiem, czy staliśmy dwie minuty. Jedziemy.

Zjeżdżamy na Shella. Pan Jacek, prezydencki kierowca pali papierosa. Z dużym zaangażowaniem.
PAD w automacie robi sobie kawę. Rzuca jakimś żartem o sensowności jeżdżenia w pasach.

Jedziemy dalej. Do mnie zaczyna dochodzić, czego byłem świadkiem. I to jest zła informacja.
Mam pewne motoryzacyjne doświadczenia. Widziałem parę wypadków. Wiem co nieco o 760 High Security. O oponach, w jakie jest wyposażona. O tym, ile waży i co z tego wynika.
Jestem w stanie wyliczyć krytyczne błędy, których pan Jacek nie popełnił. Każdy z nich mógł być śmiertelny. Dla innych ludzi na drodze. Może niekoniecznie Prezydenta, bo ten samochód zrobiony jest tak, by VIP przeżył.
Choć z drugiej strony jest zrobiony tak, że opony w nim nie powinny wybuchać.

Wieczorem w Wiśle był kulig. I ognisko. Znaczy, z braku śniegu kulig był na kołach. Zmarzłem i nie chciało mi się na wozie wracać. Wbiłem się więc panu Jackowi do X5. Pogadaliśmy chwilę o samochodach. O wyższości beemek nad Golfami. Opowiedział historyjkę z czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego – kiedy ta X5 była nowa. Jechaliśmy z prędkością drabiniastego wozu, więc było bardzo bezpiecznie. Ale i tak czułem się bezpieczny bardziej.  

40 komentarzy:

  1. Wieczorem w Wiśle "były" kulig i ognisko... liczba mnoga... Pazdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie przepraszałbym, nie dajmy się zwariować z tymi literówkami, czepialskich nie brakuje

      Usuń
    2. Tym bardziej nie przejmujmy się, że ktoś nas poprawia, bo publicznie uwag się nie zwraca!

      Usuń
    3. Tym bardziej nie przejmujmy się, że ktoś nas poprawia, bo publicznie uwag się nie zwraca!

      Usuń
    4. Wcale nie musi tu być liczba mnoga, bo nie ma dwukropka. Tak przynajmniej mnie uczono.

      Usuń
    5. Wcale nie musi tu być liczba mnoga, bo nie ma dwukropka. Tak przynajmniej mnie uczono.

      Usuń
    6. najpierw był kulig, później ognisko. Ognisko mogło być znacznie później, więc liczba pojedyncza jak najbardziej uprawniona.

      Usuń
    7. Mnie ta forma odpowiada. Poza tym jest podział na dwa zdania oddzielone kropka.

      Usuń
    8. Tam są 2 zdania panie Romanie ( unknown) .

      Usuń
    9. Poprawka nie ma sensu,po kropce było ,,I ognisko "

      Usuń
  2. P PAD powinien Cię na rękach nosić za dobrą robotę jaką dla niego robisz !

    OdpowiedzUsuń
  3. Wieczorem w Wiśle "były" kulig i ognisko... liczba mnoga... Otóż nie :)
    Język polski dopuszcza również Wieczorem w Wiśle "był" kulig i ognisko... liczba pojedyncza... co nawet przy takiej składni brzmi lepiej. Tylko postawienie "kulig i ognisko" na początku wypowiedzenia wymusza liczbę mnogą. Często puryzm językowy i poprawianie innych wynika z tzw. hiperpoprawności, która z punktu widzenia języka jest błędem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wieczorem w Wiśle "były" kulig i ognisko... liczba mnoga... Otóż nie :)
    Język polski dopuszcza również Wieczorem w Wiśle "był" kulig i ognisko... liczba pojedyncza... co nawet przy takiej składni brzmi lepiej. Tylko postawienie "kulig i ognisko" na początku wypowiedzenia wymusza liczbę mnogą. Często puryzm językowy i poprawianie innych wynika z tzw. hiperpoprawności, która z punktu widzenia języka jest błędem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy można prosić o informację z jaką szybkością (mniej więcej) jechał samochód Prezydenta gdy opona się rozpadła? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ok. 180-210/godz. To normalka dla grzybków taka jazda na autostradzie.

      Usuń
    2. I oto brak wyobraźni, NIEPRZESTRZEGANIE przepisów drogowych. Oni widocznie są lepsi. Tym bardziej, że na spotkanie NATO albo Grupy Wyszehradzkiej nie jechali tylko na widzimisię... Smutne że jeden może, a już inny nie. A miało być Prawnie i Sprawiedliwie

      Usuń
    3. stagger7 z jednej strony wypada przyznać Ci rację, ale to jest jednak głowa państwa i też ze względów bezpieczeństwa im szybciej się przemieści tym lepiej... Także ta prędkość jest uzasadniona bez względu na to gdzie jedzie. Na Ciebie raczej zamachu nie będzie więc możesz jechać przepisowo a z prezydentem nigdy nie wiadomo czy jakiś wariat nie czai się by przeprowadzić zamach.

      Usuń
    4. "ze względów bezpieczeństwa im szybciej się przemieści tym lepiej... Także ta prędkość jest uzasadniona bez względu na to gdzie jedzie." Przecież można było przemieścić PAD helikopterem - byłoby najbezpieczniej i najszybciej. Z Karpacza do Istebnej jest prawie 400 km. A tak to widać, że szef ochrony PAD po prostu tego nie zaplanował. Brak doświadczenia, wyobraźni? Najprawdopodobniej...

      Usuń
  6. Nie bez kozery powiem, ze to jest niebezpieczna szybkosc chociazby dla innych uzytkownikow drog.BOR decyduje o szybkosc kolumny (bo ktoz inny) a teraz bedzie prowadzi dochodzenie we wlasnej sprawie.Nic sie nie zmienilo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bez kozery powiem, ze to jest niebezpieczna szybkosc chociazby dla innych uzytkownikow drog.BOR decyduje o szybkosc kolumny (bo ktoz inny) a teraz bedzie prowadzi dochodzenie we wlasnej sprawie.Nic sie nie zmienilo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, kazdy uzytkownik drog, widzac zblizajacy sie pojazd na sygnale, ma obowiazek ulatwic temu pojazdowi manewr wyprzedzania, czy mijania, czyli zwolnic predkosc i w miare mozliwosci ustapic pierszenstwa. Czyli co? Kolumna z Prezydentem RP w kolejeczke i 120/godz. za panem Markiem D., bo przecie w calej Rzeczypospolitej wszystkie my sa rowne?

      Usuń
  8. Witam. Dzięki panie Marcinie za relację z wypadku. Ciekawe czy auto BOR (to tuż za PAD) miało kamęrkę w trybie ciągłym. W relacji z ogniska jest interesujący i liryczny moment kiedy pani prezydentowa głaszcze po policzku PAD-a. Takich momentów w relacjach online praktycznie nie ma. To było niezwykłe i wyjątkowe. Dzięki za online.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ktos kto krytykuje nadmierna szybkosc pojazdow uprzywilejowanych na autostradzie, moze niech sobie zada pytanie: po kiego grzyba wogole sa to pojazdy tzw.uprzywilejowane? Ja, ktory glosowalem na Prezydenta Dude nie zycze sobie, aby moj Prezydent jezdzil 120/godzine po autostradzie, chociazby dlatego, aby utrudnic zadanie jakiemus zlemyslacemu, czy po prostu, zeby sie nie spaznial na umowione spotkania, bo czasu napewno mu nie zbywa. Tylko wymagam rowniez jakiegos protokolu ogledzin pojazdow, ktorymi wozi sie Glowe Panstwa. Wystarczy, ze "ktos" ponadcina w wielu "wrazliwych" miejscach najlepsza opone swiata, a ta napewno przy duzej predkosci sie rozleci. Jezeli tak nie bylo, to po komentarzach na fb wynika, ze moze niedlugo tak byc. Chroncie naszego Prezydenta i Wszystkich, ktorzy z nim sa. Nas rowniez. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spozniac sie? Przeciez to jest kwestia zaplanowania godziny wyjazdu.

      Usuń
  10. Na filmie widać jak po wybuchu opony ( jak to inaczej nazwać??) jej części odbijają się od paki ciężarówki i sypią na szybę samochodu z kamerką. Przy szybkowści z jaką poruszają sie takie kolumny to bezpośrednie zagrożenie zycia pasażerów. Co do predkosci to zdziwiłbym sie gdyby jeździli ponizej 150. To byłoby blokowanie ruchu innym pojazdom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maksymalna na autostradzie w PL jest 140.

      Usuń
    2. Dla uprzywilejowanych???

      Usuń
  11. Co to za opony czy ktoś wie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opony typu Run-Flat uznanej firmy, w dodatku o wzmocnionych ścianach bocznych i z systemem PAX. System ów - jak pisał portal interia.pl - powoduje, że „przy braku powietrza ciężar auta opiera się na elastycznym pierścieniu zamontowanym na obręczy, który zapobiega jednocześnie zsunięciu się opony. Teoretycznie można przejechać w ten sposób do 50 km z prędkością nie przekraczającą 80 km/h”.

      Usuń
  12. Przecież na autostradzie jest 130 km/h. To pewnie tyle jechali. Bo ten co wpisał 180-210 to jakiś "życzliwy"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze 140 km/h a po drugie pojazdy uprzywilejowane mogą szybciej (po to żeby np. nie blokować wszystkich innych którzy jadą 140 km i nie robić korków

      Usuń
    2. Dawno nie jeżdziłem polską autostradą. Rzeczywiście u nas jest 140. Pamiętałem, że do 10 km/h na fotoradarze może być darowane i stąd napisałem 130, bo 140 to wydawało mi się, ze już z bonusem. Tym bardziej jazda uprzywilejowanej kolumny z prędkością 140-150 na godzinę to jazda zgodna z przepisami. Kogut na dachu nie ma nic do tego, ale argument w miarę logiczny. Jednak jazda szybsza, nawet pancerną limuzyną, może być groźna. Z natury prędkości. Energia rośnie z kwadratem prędkości ...

      Usuń
    3. BOR tak jeździ - 160-180 km/h na krajowych to jest u nich standard. Standardem jest też, że są świetnie wyszkoleni jako kierowcy.

      Co do samej jazdy na autostradzie to i mi zdarza się osiągać 200+, a kawałek na zachód jest to całkowicie normalne, więc nie podniecajcie się tą prędkością - tak się po prostu jeździ.

      Usuń
  13. Oglądałem kiedyś program na jakimś Discovery, czy coś w ten deseń, gdzie pokazywano zabezpieczenia w limuzynie prezydenta USA. Pokazane i omówione były też szczegółowo opony jakich użyto w limuzynie także naszego prezydenta. Zrobiono nawet test, gdzie wszystkie 4 opony pękły przy znacznej prędkości. Samochód w czasie tego testu jechał normalnie dalej jak gdyby nigdy nic. Może to kwestia tego, że pękły wszystkie 4, a w tym przypadku tylko jedna, więc stąd poślizg. Niemniej jednak te opony powinny umożliwiać dalszą, bezproblemową jazdę przez kilkadziesiąt kilometrów w celu wyeliminowania sytuacji, gdzie VIPa trzeba przesadzać do innego pojazdu. To takie zabezpieczenie na wypadek zamachu, żeby limuzyna mogła o własnych siłach uciec napastnikom. Także dziwi mnie bardzo to co się stało w przypadku auta naszego prezydenta. BORowcy twierdzą, że wszystko było ok od strony technicznej, ale czy po Smoleńsku, gdzie też BORowcy mieli ochraniać prezydenta Kaczyńskiego, zrobiono jakąś lustrację w tych służbach? Zakładając nawet, że to ktoś z BORu nie dopełnił swoich obowiązków celowo, lub nie należałoby prześwietlić pracowników tych służb oraz dokładnie zbadać tą sprawę, bo tak jak w dniu gdy usłyszałem o katastrofie pod Smoleńskiem, pierwsze co mi się rzuciło na myśl było zdanie: to nie był przypadek, tak również i tutaj pierwsze co mi się rzuca do głowy to to samo zdanie: to nie był przypadek, bo takie przypadki się praktycznie nigdy nie zdarzyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uważam, że to nie przypadek. Pracowałem kiedyś w instytucji (państwowej), która uczestniczyła w konwojach prezydenckich jako zabezpieczenie. Pomijając prędkości (min. 160-170 km/h) to było to zadanie nudne, bo NIGDY nic się nie działo. Więc w tej sytuacji również uważam, że był to starannie przygotowany przypadek.

      Usuń
  14. Lustracji nie było mało tego, borowiki są szkoleni prze Konsalnet - firmę założoną przez SBków. Jedynie co powstrzymuje nowe dowództwo przed czystką są braki kadrowe

    OdpowiedzUsuń
  15. Wypowiedz b.oficera BOR płk Marka Roguskiego w dzisiejszym Radio Wnet - także dotycząca składu BOR na przestrzeni ostatnich lat od czasu prezydentury Wałesy poczynając http://www.radiownet.pl/#/publikacje/b-plk-bor-wypadek-dudy-to-wynik-dziadostwa

    OdpowiedzUsuń