niedziela, 5 lipca 2015

5 lipca 2015


1. Wstałem rano, poszedłem po bułki, wpadłem na Wieśka, który od niepamiętnych czasów montował radia samochodowe przy Poznańskiej. Dawno go nie widziałem, a w czasach, kiedy jeszcze paliłem i żył Rumpel bardzo często wypalałem z nim papierosa. On wtedy opowiadał mi historyjki, których miał zawsze pod dostatkiem. Na przykład o tym, że Jerzy Urban nie potrafił programować radia w swoim jaguarze. I ze stałą częstotliwością wysyłał więc kierowcę, by Wiesiek mu radio nastawił.
Wiesiek się pakował. W poniedziałek zwraca lokal. Firma w tym miejscu funkcjonowała od 1953 roku. I starczy. Kamienica pewnie trafi do jakiegoś Feniksa, zostanie przerobiona na wysokiej klasy apartamentowiec, a w miejscu dziupli Wieśka będzie wjazd do podziemnego garażu. Albo wejście do wypierdzianej knajpy, albo nie wiem co. Ale na pewno niezbyt przydatnego okolicznym mieszkańcom. I to generalnie jest zła informacja.

2. Z tego upału postanowiliśmy się gdzieś przejechać. Mieliśmy jechać gdzieś konkretnie, ale z tego upału zapomnieliśmy zabrać tego, co było do tej jazdy potrzebne. Więc pojechaliśmy do Makro, gdzie kupiłem skrzynkę pomidorów. Opracowałem nową (dla mnie) metodę tworzenia kremu z pomidorów. Sześciokilowa skrzynka starcza na tydzień.

Zatankowałem gaz w mojej od stycznia ulubionej stacji. 1,69 za litr. Tankując Suburbana mógłbym oszczędzić ze 30 złotych. (Nie tankując na najdroższej w okolicy stacji) Niestety Suburban wciąż nie zaczął być naprawiany. I to jest zła informacja.

3. O najzabawniejszej sytuacji, która się tego dnia wydarzyła nie mogę napisać. I to jest zła informacja. Jak sobie kupię nowy komputer i odpowiednio go zaszyfruję zacznę pisać pamiętniki.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza