sobota, 16 stycznia 2016

14 stycznia 2016



1. Już tak bywało. Kładę się spać o trzeciej, budzi mnie o szóstej. Nieodwracalnie. Wstaję, coś tam robię. Koło dziewiątej zaczynam zasypiać. I tak już do wieczora. Dzień w plecy. I to jest zła informacja.

2. Odbyło się noworoczne spotkanie z przedstawicielami religii i wyznań obecnych w Polsce. Nie wiem na czym polega różnica między jednym, a drugim. I to jest zła informacja.
Pięknie przemawiano. Zdziwił mnie Mufti, który był dziwnie roszczeniowy. Ale może takie czasy.

3. W łaskawości swojej Prezydent spotkał się z księdzem Stryczkiem. Tym od paczki. Szlachetnej. A tak naprawdę spotkał księdza Stryczka z dwiema paniami Minister. Ksiądz opowiadał o swoim projekcie społeczno-edukacyjnym. Dobrym bardzo projekcie. W przerwach puszczano krótkie filmy promocyjne. W przynajmniej trzech Ksiądz wystąpił osobiście. 
Ksiądz przemawiał, ja zasypiałem. Nie dlatego, że mówił jakoś nieinteresująco, czy wyłącznie o sobie. Po prostu taki dzień. Byłem twardy. 
Przypomniała mi się wizyta w pekińskiej filharmonii. Jedno z bardziej traumatycznych doświadczeń – jet lag plus ogólne zmęczenie. Delegacja walczyła dzielnie. Poległ tylko prezes jednej z agencji. Zachrapał. A sprawiał wrażenie starego wyjadacza.

Po spotkaniu ksiądz Stryczek wręczył po egzemplarzu książki, którą napisał i na której okładce występował. Ponabijałem się z niego trochę. Ktoś musi, bo kiedy już Szlachetna Paczka przegoni WOŚP, to może być potrzebny jakiś potomek starego bociana Wojtka Kulasa.

Złą informacją jest, że pewnie nie wszyscy czytali „Koziołka Matołka”.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza