sobota, 2 stycznia 2021

2 stycznia 2020


 1. Więc jak już napisałem – Kocio zwykle śpi. Robi to w najdziwniejszych pozach. Zupełnie jakby był bohaterem kreskówki o leniwym kocie. Zdarza mu się też jeść. Na początku naszej znajomości zjadł na raz chyba z kilogram lidlowskiej kiełbasy grillowej. Później przestała mu smakować. Teraz w ogóle je mało. Przestają mu najwyraźniej smakować kolejne nasze propozycje. I to jest zła informacja Dziwne kocie żarcie z Rossmanna jadł z przyjemnością jakiś miesiąc. Później wyłącznie wylizywał sos. Choć właściwie się okazało, że do jedzenia potrzebuje człowieka. Trzeba nad nim stać i mówić, żeby zjadł jeszcze kawałek. Mówić, a właściwie pokazywać palcem. Z perspektywy widać, że nie tylko on się zachowuje, jakby był bohaterem kreskówki o leniwym kocie. My też.


2. Kocio zapałał miłością do wędzonych szprotek. A przynajmniej zaczął je jeść. Zjadł próbną partię, więc musiałem pojechać do Tesco po nowy zapas. Jechałem przez Skąpe. Mgła w lesie. Droga przez las jest dziurawa i wąska tak, że by minąć samochód nadjeżdżający z przeciwka trzeba zjechać na jeszcze bardziej dziurawe pobocze. Nic nie było widać, więc każdy zjazd na pobocze wiązał się z zatrzymaniem. 
Na skrzyżowaniu z drogą do Międzylesia, przy moście, przy którym co jakiś czas wpada do wody samochód, którego pasażerowie tracą życie, a na moście stawiane są świeczki – stał radiowóz. Niestety nie miał włączonych kogutów. I to jest zła informacja, bo diodowe niebieskie lampy w takiej mgle dają niesamowite wrażenie. 
Między Skąpem a Radoszynem minąłem nieoświetlonego rowerzystę. Настоящий герой. Naprawdę nie wiem skąd wiedział jak w tej mgle jechać. 
W Świebodzinie mgła była jeszcze bardziej. Spod Tesco nie było widać Chrystusa. 

W środku ludzie kupowali sztuczne choinki. Najpierw pomyślałem, że kupują unici, ale potem zauważyłem, że jest 75% przecena. No i jak na Ukraińców – raczej mówili z minimalnym akcentem. Przynajmniej ci, którzy ze sztuczną choinką stali koło mnie w kolejce do kasy. 


W Lidlu można kupić bruzdownice. Miesiąc temu bym taką kupił, teraz wiem, że młot udarowy z wapiennym tynkiem daje sobie radę, więc nie wydałem kolejnych trzech stówek.


3. Zaczął się rok Lema. Jeśli mam być szczery – łatwo przyswajam tylko „Bajki Robotów”. Mam nawet kilka, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie w dzieciństwie, że przez lata całe je sobie opowiadałem. Kiedy po tych całych latach do nich wróciłem, okazało się, że w oryginale brzmią nieco inaczej. 

Bożena czyta „Summa Technologiae”. We wstępie znalazła cytat opisujący powieść Olafa Stapledona, w której ludzkość przez dwa miliardy lat walczy z Marsjanami. „Marsjanie, rodzaj wirusów, zdolnych do łączenia się w na poły galaretkowate »chmury rozumne« – zaatakowali Ziemię. Ludzie walczyli z inwazją długo, nie wiedząc, że mają do czynienia z inteligentną formą życia, a nie z kosmicznym kataklizmem. Alternatywa »zwycięstwo lub klęska« nie spełnia się. Po wiekach walk wirusy uległy zmianom tak dogłębnym, że weszły w skład plazmy dziedzicznej człowieka, i tak wytworzyła się nowa odmiana Homo Sapiens.

Kocio już nie chce wieczorem wychodzić z domu. Może wziął urlop od obowiązków. Może presja sylwestrowej artylerii wymogła na nim zmianę stylu życia? Nie wiem. I to jest zła informacja. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza