wtorek, 5 stycznia 2021

5 stycznia 2021


 

1. No więc Kocio wychodzi. Na ogół wraca o rozsądnej porze. Ustawiłem kamerę, żeby nie chodzić co chwilę sprawdzać, czy nie siedzi pod drzwiami. Złą informacją jest, że czasem nie wraca o rozsądnej porze, a my nie mamy serca trzymać go na zewnątrz. Siedzimy więc wtedy i męczymy seriale. 

2. Za sprawą Kocia dooglądaliśmy do końca „The Americans”. Bożena z narastającym obrzydzeniem patrzyła na to, co robiła Elisabeth/Надежда. Później z narastającym obrzydzeniem patrzyła na mnie, tłumaczącego dlaczego Elisabeth/Надежда robi to co robi. Na koniec skonstatowała, że moje ostatnie lata pracy nie pozostały bez wpływu no moje widzenie świata. Trudno jej nie przyznać racji. I to jest zła informacja. 

3. Wczoraj jeszcze, kiedy parzyło się w stronę lasu, pomiędzy domem Gienka a domem Tomka, pole powoli przechodziło w mgłę. Ledwie było widać kontur – stojącej na józkowym polu (na którym wcześniej rosła soja) – maszyny do zbierania ziemniaków. Później zaśnieżone pole przechodziło bezgranicznie w niebo. Miałem przez moment pomysł, żeby pójść w tę mgłę, do miejsca, w którym by mnie otoczyła. Brakło mi determinacji. Takie miejsce by być mogło dopiero za dębniakiem. 
Dziś horyzont wrócił na swoje miejsce. Zobaczymy na jak długo. 

Przez cały dzień śnieg powoli zamieniał się w błoto. Wdziałem gumofilce i obszedłem posesję. Sąsiedzi z Poznania, ci od agroturystyki jakiś czas temu ścinali topole. Znaczy ekipa jakaś ścinała. Znaczy zaczęła i przestała, bo się ryzyko pojawiło, że pozrywają linie energetyczne. Obchodząc posesję zauważyłem, że zanim przestała ścinać – rozwaliła nam płot. I jest to zła informacja, bo jak brzydki by ten płot i jak betonowy nie był, to jednak dobrze wypełniał swoją funkcję. 

Na resztkach śniegu widać było dziesiątki śladów jakichś niezbyt dużych stworzeń. Najwyraźniej nocami życie przy stołówce wre. Może to w nim bierze nocami udział Kocio.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza