1. O 6:30 obudził mnie piesek. Bardzo chciał sprawdzić, czy go nie ma na zewnątrz. Sprawdził. Wrócił do domu. Ja wróciłem do łóżka. Wtedy zadzwonił mechanik od skrzyni. Gdyby nie piesek, pewnie bym spał i nie odebrał. A tak nie spałem i odebrałem.
Pan mechanik powiedział, że się urwała jakaś taśma. I tę taśmę zmieliło. I wióry rozwaliły wszystko. I że do czegokolwiek nadaje się wyłącznie obudowa. 13 tys. netto. Ale ze dwa razy powtórzył, że to nie moja wina. I to jest ważne, bo poprzednim razem tłumaczył, że w Polsce skrzynie wykańczają kierowcy. Zapierdalając. Że w Stanach skrzynie robią ze cztery razy dłuższe przebiegi. Mogę więc czuć satysfakcję z powodu, że jestem odpowiedzialnym kierowcą amerykańskiego pojazdu. Zapytałem, co się więc stało. Może sterownik źle wysterował, może się zawór przywiesił. Się urwało i nic na to poradzić nie można. Ale za to auto będzie za tydzień gotowe. I żebym nie narzekał, bo skrzynia jeździła po remoncie nie rok, tylko półtora.
Naładowany tymi dobrymi wiadomościami, postanowiłem spać dalej. Skutecznie, jak się okazało, cztery godziny później.
2. Tymczasem mechanik od Suburbana znowu przestał odbierać. Podejrzewam, że nim się odezwie znowu, będę już jeździł Lawiną.
Przez cały dzień odbierałem gratulacje w związku z wywiadem dla KJ. Najwyraźniej powinienem częściej dzielić się z ludzkością moimi światłymi opiniami.
https://klubjagiellonski.pl/2026/02/24/karol-nawrocki-w-palacu-kancelaria-prezydenta-przestala-byc-polityczna-umieralnia/
Tymczasem w Krakowie Aleksander Miszalski ponoć jednak będzie startował w wyborach na szefa małopolskich struktur Koalicji Obywatelskiej. Usłyszałem dziś o badaniu, w którym prawie 40% wyborców K.O. uważa, że powinien przestać być prezydentem miasta.
K.O., he, he.
3. Spacerowaliśmy z pieskiem po lesie. Nie ma już takiego błota, jak wczoraj. Ani bagna, jak przedwczoraj. Złą informacją jest, że zaraz będzie za późno na przycinanie jabłonek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz