czwartek, 2 kwietnia 2015

2 kwietnia 2015





1.Prima Aprilis. Nie przepadam.
Poranek i przedpołudnie zeszły mi na obserwowaniu redakcji na kandydata Dudę czytającego Tweety. Od polskiej polityki oderwał mnie mechanik Jacek, który zadzwonił, żeby powiedzieć, że akumulator w Suburbanie zakończył żywot. I to była zła informacja.

2. Amerykanie używają innych akumulatorów. Innych kształtem. Z innym rodzajem klem. A przede wszystkim o innych właściwościach. Chodzi o to, że prąd, który podają w momencie uruchamiania samochodu jest zdecydowanie większy niż ten, który dają normalne akumulatory. Dość szybko odnalazłem firmę w Pruszkowie, gdzie kupowałem przed chyba sześciu laty poprzedni akumulator. Okazało się, że tym razem dość łatwo tam dojechać, bo w międzyczasie zbudowano autostradę i zjazd z niej rzut beretem od siedziby firmy.

Zacząłem szukać kogoś, kto mnie do Pruszkowa dowiezie, bądź pożyczy mi jakieś auto. Bez efektu. Czas płynął. Zrobiło się w końcu na tyle nerwowo, że wsiadłem w rozbitą beemkę, która właściwie skręcała tylko w jedną stronę (przy skręcie w lewo błotnik szlifował oponę). Udało mi się zdążyć przed zamknięciem sklepu. Na miejscu było bardzo miło i profesjonalnie. Niestety, cena jaką przyszło mi zapłacić była tak dotkliwa, że właściwie odebrała mi całą przyjemność obcowania z tak miłymi i profesjonalnymi sprzedawcami. I to jest zła informacja, gdyż wydawanie pieniędzy na porządne rzeczy powinno dostarczać satysfakcję.

3. Dojechałem do mechanika Jacka starannie unikając skrętów w lewo. Mechanik Jacek zakładał miskę olejową do silnika, który będzie napędzał budowaną od zera Suprę. Opowiedział mi o problemach z wiązką, która zasadniczo się różni w zależności od wersji samochodu. A jako że składana od podstaw Supra jest składana chyba z trzech rożnych – rodzi to problemy. Samochód będzie miał z 600 koni. No i będzie jak nowy – każdy jego element zostanie dotknięty i obejrzany. A mimo to będzie kosztował ułamek ceny nowego auta o podobnych właściwościach.

No i ztego wszystkiego nie odwiedziłem dyrektora Ołdakowskiego. I to jest zła informacja, bo dziewczyny miały zwiedzić Muzeum, a ja miałem poknuć. A jak wiedzą wtajemniczeni – knucie z dyrektorem Ołdakowskim to bardzo przyjemna sprawa.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz