czwartek, 25 czerwca 2015

26 czerwca 2015


1. Tym razem zjadłem w domu śniadanie. TVN24 z niewiadomych przyczyn o tym nie poinformował.
Pojechałem do BMW, gdzie Kamil dokonał na moich oczach pewnego mistrzostwa świata – wydał naraz cztery testowe samochody (w tym jeden elektryczny). Wyjeżdżająca z podziemnego parkingu kawalkada musiała robić niezłe wrażenie. Mnie się trafiło M235i. Złą informacją jest, że zbyt długo tym samochodem nie pojeżdżę. Ale może nie tak złą, bo mógłbym się przyzwyczaić i trudno by mi było wysiąść.

2. Poznałem czytelnika Negatywów, który przed nazwiskiem ma napisane: gen. bryg. prof. dr hab. n. med. I to jest chyba rekordowa liczba liter, które można przed nazwiskiem zapisywać.
Muszę przyznać, że sytuacja mnie zaskoczyła. A chyba nie powinna, bo – nie wiedzieć kiedy – negatywy przeszły już liczbę 200 tysięcy wyświetleń.

Pokręciłem się chwilę w okolicach Wiejskiej. W parku Śmigłego-Rydza jak co roku stanęły ogródki. Miałem właściwie straszną ochotę się zatrzymać tam na chwilę. Dłuższą nawet. Niestety wtedy bym sobie nie pojeździł. Nie lubię być w przymusie (to po brydżowemu). I to jest zła informacja.

3. Razem z kolegą, który na imię ma zupełnie jak rondo Babka, i powszechnie znienawidzonym w środowisku fotografem udaliśmy się do Radomia. Na wysokości Magdalenki budują jakieś skrzyżowanie z jakąś chyba nową drogą. W związku z tym był wyprowadzający z równowagi korek. Później było już – jak się to mówi – gładko.
Chyba trzeci raz w życiu wjechałem do centrum miasta. Jechaliśmy na obchody 39 rocznicy radomskiego czerwca.

Kolega mój Grzegorz przez dobrych parę miesięcy jeździł do Radomia i rozmawiał z ofiarami 1976 r. Z ofiarami, z ich rodzinami, z ich rodzinami, które też były ofiarami. Później opowiadał przerażające historie.
Ludzie, których protest doprowadził do ciężkich represji, które doprowadził do powstania KOR-u, który przysłużył się powstaniu Solidarności, która obaliła komunę, które to obalenie doprowadziło do transformacji zasadniczo są tej transformacji ofiarami. Ale to jest jeszcze bardziej skomplikowane. Wszyscy się śmiejemy z Radomia. Ciekawe ilu z nas zdaje sobie sprawę, że jest to po trosze efekt instytucjonalnego hejtu na Radom po 1976?

Kolega Grzegorz opowiadał o pewnym panu, którego SB pobitego porzuciła na torach kolejowych i oblała wódką. Pan oprzytomniał na chwilę przed przejazdem pociągu. Inni nie mieli tyle szczęścia.
Ten pan przemawiał. Jest szefem stowarzyszenia ofiar. Stowarzyszenia, które walczy o to, żeby ofiarom przywracać godność.

Kolega Grzegorz książkę ma chyba gotową. I nie może znaleźć wydawcy. I to jest zła informacja, Bo bohaterom tej książki ta książka się należy.

Mówią, że Radom został za 1976 rok ukarany. Że jest ukaranym miastem. Wciąż jest karany.  

1 komentarz:

  1. a jednak w Radomiu ludzie żyją. Widziano pana naocznie obok białego auta. Czy to właśnie to o czym pan pisze? Bez obrazy, ale nie różni się od innych białych aut

    OdpowiedzUsuń