niedziela, 19 lipca 2015

18 lipca 2015


1. Szósta, zastrzyk, śniadanie, obchód, wypis, kroplówka, taksówka, marynarka, Katedra. Niestety żadnego paparazzo nie było, żeby mnie uwiecznić z wystającym z ręki wenflonem. I to jest zła informacja, bo mógłbym występować jako bohaterski współpracownik, który ze szpitala uciekł, żeby pilnować spraw.

W Katedrze zwiedziliśmy kryptę, która była w remoncie. Znaczy remont się już prawie skończył. Archikatedra św. Jana to jednak nie Opactwo Westminsterskie. Wawelska Katedra zresztą też. Szkoda, że nie mamy takiego jednego miejsca, gdzie by można prowadzić dzieci i pokazując epitafia uczyć historii.

2. Znowu zwiedzałem Pałac. Trzy razy przechodziłem obok okrągłego stołu i go nie zauważyłem. Prawdopodobnie wzrok mój przykuwała średniego sortu sztuka. W tym obraz artysty, na temat którego prac mamy z redaktorem Mazurkiem odmienne zdanie.

Porządne malarstwo wisi piętro wyżej. Niestety powieszone w wołający o pomstę do nieba sposób. Widziałem ogród zimowy pani Kwaśniewskiej. Niestety nie ma w nim ni jednej palmy.
Byłem też w prezydenckich apartamentach. Nie wyglądają jak na zdjęciach „Faktu”. I to jest zła informacja.

3. Pojechałem na Wołoską do komory, było nieco lepiej. I na kroplówkę na Szaserów. Parking na Wołoskiej kosztuje 13 złotych. I to jest zła informacja. Przy Szaserów da się zaparkować przed szpitalem.

Wieczorem pierwsze spotkanie z telewizorem po kilkudniowej przerwie. Niestety przestało działać NC+, więc na razie nici z telewizji informacyjnych.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz