piątek, 15 sierpnia 2014

15 sierpnia 2014

1. Miałem się od rana zajmować konkretną pracą, więc pojechałem na grzyby. W dębniaku ruch, jak na Marszałkowskiej. Muszę się wybrać na mszę – może podczas ogłoszeń podawany jest harmonogram, kiedy, gdzie, kto zbiera.
W lesie znikąd pojawił się zylion czerwonych niejadalnych grzybów. Pojawiły się też jadalne. Kurka świecąca na żółto z czterdziestu metrów to bardzo ładny obrazek.
Cały las został ogrodzony siatką. Dziwne to robi wrażenie. Niby po to, żeby zwierzęta nie niszczyły upraw. Ale przy odrobinie samozaparcia można ogłosić teorię, że chodzi o to, żeby ludzie się odzwyczaili od tego, że do lasu można normalnie wejść, Bo jak Lasy Państwowe sprywatyzują, to już nie będzie można wchodzić.
„Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”. Nie pamiętałem, że to de Tocqueville.

W lesie słuchałem Trójki, która stosuje coś, co mi się skojarzyło z chowem wsobnym. Mianowicie: ktoś z jej pracowników robi plejlistę. Czyta ją dwóch innych pracowników i próbuje zgadnąć który to pracownik. Później inny pracownik prowadzi audycję, której gościem jest ten pracownik, który zrobił plejlistę. Puszczają piosenki z tej plejlisty i słuchacze dzwonią, żeby powiedzieć jak bardzo kochają tego pracownika. I innych pracowników też. A ja tak lubię słuchać radia w samochodzie.

W każdym razie pojawiły się grzyby i nie jest to dobra informacja, bo nie mam za bardzo jak ich suszyć w większej ilości.


2. Kiedy rozpalałem w piecu przez wieś przejechał radiowóz na sygnale. Ja bym się bał z taką prędkością wchodzić w zakręt kią. Swoją drogą ciekawe, czy złapał ich fotoradar gminnej straży.
Pochowałem dzisiaj 1 i 2/3 myszy. Mysie zwłoki, zwłaszcza niekompletne, to najmniej przyjemna rzecz w kotach.
Myszy, którą pochowałem całą próbowałem ze dwa razy pomóc blokując koty. Niestety zamiast uciekać w rozsądnym kierunku ładowała się w ślepe zaułki. Walka trwała parę godzin.
Wieść gminna niesie, że jeżeli myszy, w lecie ładują się do domu – zima będzie ostra.
Szykuje się super zima. Już od miesiąca myszy pchają się do domu, w którym są trzy koty.
Ja tam bym wolał zimę krótką i lekką.

3. Musiałem wpaść do Lidla, bo święto, goście, a coś trzeba jeść. Kiedy wychodziłem, w najmniej odpowiednim do tego miejscu, (specjalnie oznaczonym na asfalcie) stało BMW 5GT. Ze środka łypało dziewczę, zdziwione, że wszyscy patrzą na nie wilkiem.
Przypomniało mi się, że świebodzińska premiera 5GT miała miejsce pięć lat temu. Pojechaliśmy z ojcem do Tesco, wychodzimy, a wkoło auta stoi mały tłumek i patrzy.
I nie wiem co jest gorsze. To, że czas tak szybko leci, czy, że dzisiaj w Świebodzinie samochody nie budzą już takich emocji.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza