sobota, 23 sierpnia 2014

23 sierpnia 2014


1. No więc zebrane przeze mnie podgrzybko-babki okazały się szatanami. Przyszedł Gienek (sąsiad) popatrzył i kazał wyrzucić. Opowiedział, że parę dni temu mówił Jolce (żonie), że dobrze by było, gdyby podgrzybki, których zebraniem się chwaliłem nie okazały się szatanami. Prorok. Człowiek, jeżeli nie jest pewien, że ma do czynienia z szatanem powinien go polizać. Jest gorzki. To chyba najłatwiej rozpoznawalna postać szatana. Ja niestety przez mocne alkohole i ostre przyprawy tej goryczy tak łatwo nie czuję i to nie jest dobra informacja.
Mam nadzieję, że wśród wcześniej wysuszonych grzybów szatanów nie było. Jakby co, to z góry ewentualnych poszkodowanych przepraszam.
Ostatnio, kiedy się spóźnia Intercity, kierownik pociągu przeprasza z góry. „Pociąg przyjechał z dziesięciominutowym opóźnieniem, za co z góry państwa przepraszamy”. Kolejny zwrot, który robi karierę używany w sposób sprzeczny ze znaczeniem. Podobnie jest z „bynajmniej”. Mój kolega morderca długo nie mógł zrozumieć o co mi chodzi, kiedy próbowałem mu opowiadać o sekretarce w jednym z tygodników, w których pracowałem.
–Mówi „bynajmniej” zamiast „przynajmniej”.
–Ale jak, jak to możliwe? Daj przykład.
–O, powiedziałaby: „Jestem bynajmniej inteligentna”
Nie mógł w to uwierzyć. Sekretarka robiła później karierę w TVP, a on odsiaduje dwanaście lat.

Zeznawałem na jego procesie. Pamiętam, że sędzia przewodnicząca o mały włos nie parsknęła śmiechem, kiedy zauważyła, że liczę na palcach ile mam lat.
Swoją drogą skoro alkohol mogę już kupować, a na emeryturę nie liczę – po co mi ta wiedza.

2. Pojechałem na targ do Świebodzina po pomidory. Na rynku, bo tak się tu targ nazywa, porozmawiałem chwilę o geopolityce z producentem również pomidorów, który nie narzeka, bo produkuje tyle, ile sam sprzeda. I kupiłem 15 kg za 28 zł. W Broniszach ponoć jest taniej.
Wpadłem do stolarza, który miał na środę skleić dwa krzesła. Skleił jedno, ale miał dobre wytłumaczenie. On zawsze ma dobre wytłumaczenia. Bez umiejętności tworzenia w czasie rzeczywistym dobrych wytłumaczeń nie ma co liczyć na sukces w branży usług.
Po drodze zaćwierkał telefon. Pół mojego tajmlajnu podawało dalej twitta rzecznika Kurii Warszawsko-Praskiej o suspendowaniu księdza Lemańskiego.
Nareszcie.
Lemańskiego spotkałem 4 lipca na imprezie u amerykańskiego ambasadora. Przyprowadził go prof. Śpiewak. Lemański łaził w tłumie łypiąc na prawo i lewo. Pewnie liczył ile osób go rozpoznało. Żenująca postać. Najlepsze, że jego losem najbardziej się przejmują ludzie, którzy najchętniej zdelegalizowaliby Kościół w Polsce.
Wpadłem wtedy na pomysł, żeby sobie z nim zrobić zdjęcie. Jakoś nie wyszło i to nie jest dobra informacja.

3. Wieczorem przeczytałem, że Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił zakaz palenia węglem w Krakowie. To dobra informacja. Jako wieloletni użytkownik pieców nie wyobrażam sobie, żeby w mieście ktoś, kto ma możliwość zmiany sposobu ogrzewania tego nie zrobił.
To był przepis typu: skoro nie lubimy odśnieżać uchwalmy, że zawsze będzie lato.

Kraków dalej będzie jednym z bardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej (nie: Europie, jak niektórzy piszą – bo w tej konkurencji wyniki są nieco inne ). Teraz pewnie będzie próba wprowadzenia zakazu wjazdu do miasta samochodów starczych niż ośmioletnie. Z uzasadnieniem, że w Niemczech tak zrobili. Już widzę te teksty red. Kublika. Twórcy przepisu będą pewnie jak red. Kublik pomijać drobny szczegół, że przepisy niemieckie tak restrykcyjne są tylko dla diesli.
Tak to bywa, kiedy pod pretekstem ekologii chce się załatwiać inne biznesy.

No i zła wiadomość. Definitywnie skończyła mi się butelka Famous Grouse. Grouse to nie jest gęś, to głuszec. Whisky – jak na blended – bardzo dobra. I tak muszę się truć czarnym Johnym Walkerem. Życie to nie jest bajka. Życie to nieustająca walka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza