sobota, 18 października 2014

18 października 2014


1. Wstałem, poszedłem kupić jajka. Józka (ojca sąsiada Tomka) nie było, więc poszedłem do sklepu. Zięć pani sklepowej (stryjenki sąsiada Tomka) startuje w wyborach na radnego. Teraz radnym jest strażak, wcześniej był leśniczy, wcześniej strażak. Zięć pani sklepowej ma szanse, jako nowy.

Przy świetle dziennym zniszczenia dokonane przez ekipę kopaczy kanalarskich są jeszcze większe. I to nie jest dobra informacja. Panów zresztą nie widać, bo robią coś z drogą w górnej części wsi.

2. Pojechaliśmy do miasta. XC60, ze wszystkich znanych mi aut z 'komfortowym dostępem' najszybciej odblokowuje drzwi. Człowiek łapie za klamkę i już są otwarte. BMW zawsze chwilę się zastanawia.

Pojechaliśmy na największą w Polsce stację BP, żeby zatankować. Właściciel ma jeszcze największą w Polsce stacje Statoil. Wybudował je, bo uwierzył w obiecane zjazdy z A2.
Kiedy uruchomiono zachodni kawałek A2 najpierw zjazdów nie było wcale, później jakiś otwarto, ale nie ten, który by nadawał sens największym stacjom w Polsce. Pan właściciel postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, wsadził do walizki dziesięć milionów i zawiózł je do Autostrady Wielkopolskiej, żeby ta otworzyła zjazd w Łagowie. Autostrada Wielkopolska wysłała pana właściciela na drzewo.
Najgorsze jest to, że trudno powiedzieć, czy winę za tę sytuację ponosi płk Beck czy Sowieci. Gdyby wojna wybuchła później, Niemcy zbudowaliby autostradę przynajmniej do Trzciela. Gdyby Sowieci się tak nie spieszyli, Niemcy zbudowaliby autostradę przynajmniej do Poznania. A może winni są Niemcy. Gdyby wygrali wojnę, autostrada pewnie doszłaby do Moskwy. Tylko czy wtedy pan właściciel budowałby największe stacje w Polsce?
Więc chyba wszystkiemu winien jest ten, kto stworzył założenia systemu autostrad w Polsce.

3. Wieczorem udało mi się podłączyć do telewizora antenę. Kopanie kanalizacji odcięło nas od anteny satelitarnej, więc pozostały nam naziemne kanały cyfrowe. Tak właściwie, to jest ich dużo. Jest wśród nich Telewizja Trwam. Ale oglądaliśmy Stopklatkę. A na niej – „Pulp fiction”. I muszę stwierdzić, że formalnie nie wytrzymał próby czasu.
Przy okazji sprawdziłem, że zegarek z dupy był marki „Lancet”. Na Allegro jest taki tylko w wersji kominkowej. I to jest zła informacja.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza