wtorek, 3 lutego 2015

4 lutego 2015


1. Kolega Grzegorz przysłał SMS z Moskwy. Napisał, że gazety piszą o tym, że Duma zażąda od Niemiec reparacji wojennych wartości $16000000000 (na 9 maja 1945).
Ciekawe.
Cały dzień wszyscy się ekscytowali ministrem Schetyną i jego osobistą wojną z całą Rosją. Jak o tym słuchałem naszło mnie wrażenie, że pan Ministra tak zafascynowało, że teraz rzuci sobie od niechcenia jakieś zdanie, a tu całe 140-milionowe państwo zaczyna komentować. Może nie całe państwo, ale w telewizorze wrażenie takie, jakby całe.
No więc minister rzuca te zdania. A niektórzy się boją, że w rewanżu Rosja rzuci atomówkę. I to jest zła informacja. Bo raczej nie rzuci. W każdym razie (tak przeczuwam) nasza polityka zagraniczna nabierze rumieńców. Po ministrze, który się realizował napierdalając na opozycję w telewizorze i się obżerając za publiczne pieniądze, mamy takiego, który wewnątrzpartyjne sprawy rozwiązuje na forum międzynarodowym. Bo raczej nie chodzi o to, że chciał sprawdzić czy rzeczywiście kiedy ебать тигра to jest и смешно, и страшно.


2. Prokuratura umorzyła sprawę zatrzymania w Gorzowie pana z tłuczkiem. Pan z tłuczkiem, jak przy okazji się dowiedzieliśmy miał na imię Ramzes. I był niepoczytalny. Zważywszy kwestię imienia można podejrzewać, że jest to w jego rodzinie dziedziczne. W sprawie chodziło nie tyle o pana Ramzesa, co zatrzymujących go policjantów, którzy wystrzelili we wszystkie strony świata ze dwadzieścia pocisków. Ostatni pani policjantka wystrzeliła już po tym, jak pan Ramzes padł. Prosto pod swoje nogi. Dobrze, że nikt nie zginął.
Prokuratura stwierdziła, że policjanci mogli użyć broni. Sposób, w jaki to zrobili Prokuratury nie zainteresował. I to jest zła informacja. Uzbrojony człowiek, który nie potrafi się bronią posługiwać jest bardziej niebezpieczny od niepoczytalnego człowieka z tłuczkiem do mięsa, na potrzeby sprawy nazywanym białą bronią.

3. Muszę kiedyś zapytać jakiegoś neurologa czy istnieją choroby, które uszkadzają ten fragment mózgu, który odpowiada za rozumienie słów. Pani premier Kopacz miała konferencję prasową. Koleżanka Kolenda metodą „na Rachonia” trzy razy próbowała uzyskać odpowiedź na swoje pytanie. Bez efektu. Resztę konferencji streścił w jednym wpisie starszy analityk Szacki:
„–Pani premier, kto będzie szefem GIODO?
  –Nie.”

Wieczorem poszedłem do Krakena spotkać się z Bartkiem Żukiem, kolegą Wojciechem, wydawcą Marcinem i jego ekipą. Było bardzo interesująco. Dowiedziałem się na przykład w jaki sposób osiąga się sukces w sprzedaży telefonów operatorom. Trzeba zejść z ceny i dorzucić do marketingu. Pojawił się kolega Zbroja, który stał się ofiarą agresywnego marketingu Miasta Krakowa. Znaczy: miał za pieniądze zrobić ileś tam rzeczy w związku z jakąś imprezą w nowo otwartej hali widowiskowej. Miasto Kraków postanowiło zrobić to dla klienta kolegi Zbroi samo i za darmo. Przecież nie po to buduje się halę widowiskową, żeby na niej zarabiać. Kolega Zbroja więc też nie zarobi. I to jest zła informacja.
W Krakenie pojawił się nasz sąsiad z parteru. Strasznie dużo ludzi się z nim witało. Sąsiad mieszka od dobrych kilku lat w mieszkaniu, w którym wcześniej mieszkał pijak. Kiedyś w Śródmieściu mieszkało strasznie dużo pijaków. Mieszkania poszły w górę. Pijacy znikli. Sąsiad ma okno nad naszym miejscem parkingowym. Parę lat temu jadąc na Wielkanoc zostawiliśmy tam BMW Bożeny. Włączyliśmy autoalarm. I przez tydzień co pół godziny samochód wył (uszkodzony był czujnik na akumulatorze pod kanapą). Sąsiad to jakoś przeżył. I chyba nas nie nienawidzi, bo nawet pierwszy mówi Dzień dobry.
Swoją drogą samochód wył przez tydzień, po czym odpalił bez problemu. Bawarscy inżynierowie wyposażając E32 w 90Ah akumulator wiedzieli co robią.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza