niedziela, 2 sierpnia 2015

31 lipca 2015




1. Zasadniczo czwartek.
W środku dnia pojechałem po dziewczyny, które na plac Defilad przyjechały jakimś dziwnym autobusem. Na miejscu spotkałem Antoniego – dawno niewidzianego przeze mnie ich ojca. Wyglądał dobrze.
Ledwo się nam udało wepchać bagaże do Kaplowozu. Właściwie nie wiem, co wybrać na złą informację, I to jest zła informacja.

2. W Komorze zacząłem Mastertona. O jakimś majowym bożku. Nie chodzi o konkretny miesiąc, tylko o lud, który był wymarł. W tej historii wymarł wskutek działań rzeczonego bożka.
Arcydziełem ta powieść nie jest. Ale nie ma to specjalnego znaczenia. Pisanie tego rodzaju historii wygląda na niezbyt skomplikowane. I to może być niezły sposób na życie. Muszę to przemyśleć.
To było drugie w moim życiu spotkanie z dziełami Mastertona. Pierwsze – to był poradnik seksualny, który przeczytałem w wieku nastoletnim. A którego pewne fragmenty tak mi się wryły w pamięć, że do dziś je pamiętam. Ale nie będę tu cytował.
Moja babcia zauważywszy co czytam podrzuciła mi któreś z arcydzieł księdza Malińskiego. Nie pamiętam „Zanim powiesz kocham” albo coś podobnego. Nie pamiętam nic z tekstu – znaczy Maliński gorszy niż Masterton.
Przypomniała mi się dykteryjka. Ksiądz Maliński wysłał do Watykanu egzemplarz swojego arcydzieła „Papież i ja”. Ojciec Święty przejrzał i westchnął: Znając Miecia następna część będzie miała tytuł „Ja i papież”. A trzeci – najbardziej rozbudowany tom – „Ja”.
Sprawdziłem, że wśród dzieł księdza nie ma książki pod tym tytułem. I to jest zła informacja. Choć – w związku ze źródłem, z którego tę historyjkę mam – bardziej jest prawdopodobne, że po sugestiach z Watykanu zmieniono tytuł.

3. Razem z Panem Kolegą Wojtkiem i jego znajomym Kubusiem spędziliśmy uroczy wieczór w Krakenie. Było bardzo przyjemnie. Nawet bardziej. Istnieje obawa że nie uda się nam zbyt często powtarzać takich wieczorów. I to jest zła informacja.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza