czwartek, 10 marca 2016

9 marca 2016


1. Z Pałacu do Biura Bezpieczeństwa Narodowego idzie się po schodach. W dół. Czyli szybciej niż w drugą stronę. By wyjść z Pałacu trzeba przejść przez piwnice, gdzie prezydent Wałęsa grał w ping-ponga. Swoją drogą hałas tam wtedy musiał być niezły.
Wychodzi się na fontannę. Jak zauważył jeden z oficerów BOR-u – nadejście wiosny najłatwiej można poznać po tym, że w fontannie pojawia się woda.

Rada Bezpieczeństwa Narodowego ma to do siebie, że obraduje ile chce, a w związku z tym, że obraduje w zamknięciu – nie wiadomo, kiedy obradować skończy. Wszyscy więc czekają bardziej lub mniej pod drzwiami, w większym, bądź mniejszym napięciu.
Ja mniej pod drzwiami i w mniejszym napięciu. Siedziałem u naszego nowego generała. Rozmawialiśmy na tematy ogólnowojskowe, z których powoli przeszliśmy na koszarowe. Z koszarowych na ekskrementalne. Defekacja w Iraku na przykład jest trudna, gdyż temperatura w toi toi-u w ciągu dnia może osiągać 70 stopni Celsjusza.
Generał opowiadał, jak kiedyś wiózł Gwiazdę Estrady wraz z zespołem. Z lotniska do bazy. Helikopterem. Wsiedli. Generał załadował taśmę do kaemu (zespół Gwiazdy był na tyle duży, że brakło miejsca dla strzelca). Gwiazda Estrady zbladła –Po co to – zapytała. –Szanowna Pani, znajdujemy się w strefie działań wojennych. Jeżeli zaczną do nas strzelać, odpowiem ogniem – odpowiedział Generał. Helikopter wystartował. Leciał bojowo, czyli nie prosto. Bardziej we wszystkie strony. Generał w pewnym momencie zauważył, że jeden z członków zespołu wygląda na dotkniętego dolegliwościami żołądkowymi, które potęgowane są ruchami śmigłowca. Członek zespołu wyglądał coraz gorzej. W związku z niemożliwością zatrzymania na poboczu – Generał zasugerował, że w takich sytuacjach można wziąć nylonowy worek i udać się na tył śmigłowca. –Przy damach? Nigdy! – członek zespołu odkrył w sobie siłę, która pomogła mu doczekać do końca podróży.
Złą informacją jest, że mimo mojego wieku wciąż się zdarza, że fascynują mnie opowieści o defekacji. Zupełnie, jakbym miał lat sześć i był właśnie uchroniony przed koniecznością pójścia do podstawówki.
Z drugiej strony jakże to cudowny obrazek. Black Hawk nad iracką pustynią. Generał [wtedy pewnie pułkownik] lustrujący znad kaemu perymetr, Gwiazda Estrady z zespołem.
Ten polski serial o Afganistanie był tak beznadziejny, bo zamiast prawdziwych historii opowiadał historie wydumane. A tylko prawda jest ciekawa. Również ta nieco podkręcona.

2. Rada Bezpieczeństwa Narodowego w końcu zakończyła obrady. Uczestnicy się rozeszli. My pojechaliśmy na lotnisko. W BBN-ie dostałem pendrive w kształcie pistoleciku. Nie pozwolono mi go wnieść do samolotu. I to jest zła informacja. Mógłbym wpaść na pomysł sterroryzowania nim BOR-owców i załogi i zażądania lotu na Tempelhof. Mógłbym się wmieszać w tłum mieszkających tam uchodźców i rozpocząć nowe życie jako ofiara niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.
W Monachium widziałem demonstrację pięciu niemieckich komunistów, którzy z użyciem obrazków tłumaczyli, że niemiecki przemysł zbrojeniowy produkuje broń, broń używana jest w Syrii do burzenia domów, których mieszkańcy jadą do Niemiec. Złą informacją jest, że brakowało obrazka, na którym zaczynają pracę w przemyśle zbrojeniowym. Niemieckim, który ponoć potrzebuje rąk do pracy. 

3. Mój brat miał urodziny. Nie zadzwoniłem do niego. I to jest zła informacja.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza