wtorek, 19 września 2017

19 września 2017



1. Poniedziałek nie jest tak dotkliwy, kiedy się jest na urlopie. Przyjemnie napisać czasem tak mądre zdanie.
Mazurek rozmawiał z Hofmanem. Bożena nie lubi Hofmana. Liczyła na to, że Mazurek Hofmana rozjedzie. A tu nic. Mazurek pozwalał Hofmanowi mówić. Była więc nieusatysfakcjonowana. Mnie tam się wydawało, że Mazurek miał plan i go zrealizował. Znaczy – Hofman powiedział to, na czym Mazurkowi zależało.
A tak w ogóle, to wygląda na to, że Mazurek się wciąż nie może rozkręcić. I to jest zła informacja. Wyjechał na chyba kwartał do tej Afryki, wrócił, a tu się w międzyczasie urodziła zupełnie nowa rzeczywistość.

2. Kurier przywiózł lusterko lewe do beemki. Było tak. Przyjeżdżamy w zeszły czwartek. Późno. Brama otwarta, lecz niewystarczająco. Nie chciało mi się wysiadać, więc postanowiłem delikatnie trącić bramę autem. No i trąciłem. Tak ledwo co. Lusterkiem. No i od tego ledwo co trącenia lusterko odpadło. Zamówiłem od razu na Allegro. No i przyszło. Bez wkładu. Za to w dobrym kolorze. Najpierw trzeba było wyjąć wkład ze starego. Od pewnego czasu większość napraw samochodowych wykonuję na podstawie Youtube. Czyli zadaję pytanie: Jak zrobić coś tam. I wyskakuje mi milion filmów, gdzie jakiś pan robi to coś tam. No i robię tak, jak on. Tylko wolniej, bo on ćwiczył przed nagraniem. No więc tak samo zrobiłem i tym razem. Wyskoczył mi jakiś podejrzany koleś, który wg opisu zajmuje się 'detailingiem'. Swag TV. Coś było z tym filmikiem nie tak, ale zacząłem robić to, co on zrobił, choć niekoniecznie pokazał to na filmie. Czyli wyrywać wkład siłowo. Wyrywałem, aż szkło pękło. I to jest zła informacja. Udało mi się wkład wyciągnąć. Wtedy zauważyłem, że inżynierowie BMW zaprojektowali pierścień, który obracając można odblokować wkład. Odblokowany łatwo wychodzi. Nic na siłę.
Kiedy mi się zdarza dzielić wiedzą dotyczącą Sieci, na ogół mówię na początku, że do wszelkich informacji należy podchodzić z rezerwą, bo łatwo można się dać wkręcić. Strasznie jestem mądry. Co nie?

3. Kosiłem słuchając komisji ministra Jakiego. Kamienica koło Beirutu wraca do Miasta. Chyba nie wróci tam już naprawiacz radyj samochodowych Wiesiek. A szkoda. Kosiłem, aż spadł mi klinowy pasek. Kiedy próbowałem założyć, okazało się, że wyprowadziło się łożysko osi, do której przymocowane jest koło pasowe. [Dzieje się tak mniej-więcej co pięć lat]. Poszedłem do Józka, ojca sąsiada Tomka. Przerabiał pług z cztero na pięcioskibowy. Popatrzył na ośkę, popatrzył na koło pasowe. Zauważył, że założyłem złe łożyska, bo z metalowymi osłonami. A powinny być z plastikowymi, bo mogą pracować w trudnych warunkach. Albo wytoczy nową oś, albo będzie napawać starą. I założy mocniejsze łożyska. Ale to potrwa, więc tym razem nici z koszenia. Kosiarką. Kosić więc będę kosą, którą Józek mi nieco stuningował.

Sąsiad Gienek wyciągnął mnie na grzyby. Jechaliśmy jego bzykiem – japońskim klasycznym motorem. Mam wrażenie, że pierwszy raz w życiu byłem pasażerem motocykla. Ciekawe doświadczenie. Ciekawie też musieliśmy wyglądać. Grzyby dopiero się zaczynają. I to jest zła informacja. Znaleźliśmy trochę prawdziwków, mało podgrzybków, garść kurek i cztery sowy/kanie. Te ostatnie na kulochwycie drugiej strzelnicy. Przez lata żyłem w przekonaniu, że strzelnica jest jedna. Teraz się dowiedziałem, że były dwie. Ta druga mniejsza, w dużo gorszym stanie.
Ciekawe, czego jeszcze w tym lesie nie widziałem.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza