wtorek, 12 stycznia 2021

12 stycznia 2021

 


1. No więc wstałem nie tak wcześnie jak chciałem. I to jest zła informacja. Wstałem i szukałem papierów BMW. Konkretnie: Karty pojazdu. Szukałem do południa. Bezskutecznie. 

2. Pod koniec wczorajszej podróży zauważyłem, że silnik przestał równo pracować. Przyjechałem więc do Jacka. Akurat kończył jakiegoś chevroleta. Komputer oczywiście nie wykazał wypadania zapłonów. Stanęło na tym, że trzeba wyciągnąć świece. Przy okazji się okazało, że z auta leci ciurkiem płyn chłodniczy. Nie było widać skąd. Nie było widać, bo strzelił trójnik nad zbiornikiem wyrównawczym. Przykryty osłoną. Strzelił, a potem rozpadł się w rękach. A mógł to zrobić na autostradzie, sto kilometrów do Warszawy. Porządny bawarski trójnik. 
Jacek był w Zakopanem. Stoki zamknięte. Kolejka na Kasprowy działa. A dlaczego działa? Bo jej właścicielem jest Macierewicz. Albo ktoś z rodziny. Górale tak mówią. 
Próbowałem tłumaczyć, że to mało prawdopodobne. Złą informacją jest, że chyba nie byłem wystarczająco wiarygodny. 
Czwarty cylinder po lewej stronie. Świeca wymieniona. Silnik znowu pracuje równo. 
Na drugim kanale stał Skyline. Przyjechał od blacharza. Właśnie się składa kuty silnik. Zapytałem, czy da się przełożyć kierownicę na lewą stronę. Jacek popatrzył na mnie jak na bluźniercę. Byle jaki Skyline kosztuje już ponoć 50 tys. dolarów. 

3. Wieczorem dalej szukałem. W miejscach, gdzie szukałem wcześniej. I innych. Szukałem, szukałem no i w końcu znalazłem. W teczce, która leżała pod jadalnym talerzem. Talerz w 2016 roku przywiozłem ze Stanów. Kazimierz Marcinkiewicz próbował nimi handlować. Trochę wziął od niego ambasador Schnepf. 

Złą informacją jest, że ostatnio, kiedy przyjeżdżam do Warszawy realizuję mniej–więcej 30% założonego planu. 




 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza