środa, 31 marca 2021

31 marca 2021


1. Rano wrócił Kocio, zjadł, kwadrans si zdrzemnął i poszedł. 

Wojewoda Śląski u Piaseckiego. Spokojnie, profesjonalnie, bez owijania w bawełnę. Ech, żeby więcej urzędników potrafiło tak mówić. W Graffiti Arłukowicz. Nie oglądałem. U Mazurka Generał Psów Pańskich. Powiedział, że obserwując niemieckie doświadczenia był przeciwko powrotowi religii do szkół, a teraz nie rozumie pomysłu z religii matury. Mazurek powiedział, że mu ten pomysł nie przeszkadza. Skoro matura może być z tańca, to czemu nie z religii. Jest w tym jakiś sens. 

Listonosz przyniósł test do mierzenia twardości wody. Przeczytałem w instrukcji zmywarki, że trzeba to ustawić. Przetestowałem. Wyszedł maks czyli powyżej 450 mg/l (CaCO3 to chyba węglan wapnia?)(Tak, to węglan wapnia) Czyli ponad 25d (niemieckiej skali). W zmywarce, skala nie kończy się na 25d. Kończy się na 70d. W instrukcji napisano, że jak się samemu nie zbada, trzeba zadzwonić do local water authority. Zadzwoniłem do Gminy. Pani chwilę szukała, by powiedzieć, że woda ma 318 mg/l czyli 18d. Czyli jest zasadniczo średniej twardości. Czajniki mają na ten temat raczej inne zdanie. Muszę sobie kupić tester, który bada bardziej. Ale nie widzę takich na Allegro. I to jest zła informacja. 

2. Przyszła paczka z Ameryki. W paczce – piasta. Postanowiłem się zawziąć w sobie i ją wymienić. Najpierw trzeba było lawinę podnieść. Nie mogłem znaleźć podnośnika nazywanego lewarkiem. Przez chwilę wieszałem psy na poprzednim właścicielu, niesłusznie. Sięgnąłem do instrukcji i się okazało, że lewarek ukryty jest pod siedzeniem tylnym prawym. No i był. Zdjąłem koło. Zabrałem się za ściąganie zacisku. Znaczy wydawało mi się, że to, co chciałem ściągnąć nazywa się zacisk, ale to było jarzmo. Śruby osiemnastki. Dwie. Próbowałem jedną – nic. Drugą – nic. Wymyśliłem, żeby użyć masy samochodu. Czyli podłożyłem pod klucz pniaczek i zacząłem auto spuszczać lewarkiem. Pniaczek akacjowy. Klęknął. Okazał się za miękki. Przyniosłem drugi lewarek i zacząłem klucz lewarować. Wziął i pękł. Zadzwoniłem do Kamila – inżyniera. Najpierw mi wyjaśnił, że to jarzmo a nie zacisk. Później stwierdził, że powinienem raczej poszukać mechanika, bo jak mi śruba strzeli, to będę miał kłopot, bo na trzech kołach raczej nigdzie nie dojadę. A jak strzeli mechanikowi – to będzie sobie musiał jakoś z tym poradzić. Mądrego warto posłuchać. Obdzwoniłem trzech okolicznych mechaników. Znów będę obdzwaniał po Świętach. 

3. Dwadzieścia jeden stopni. W cieniu. Po porażce z piastą zabrałem się za przycinanie jabłonki. Widziałem kiedyś w telewizji, jak brytyjski ogrodnik to robił. Nie patrzyłem zbyt dokładnie. Została mu 1/3 drzewa. Poszedłem w jego ślady. Prawdopodobnie fachowiec widząc moją pracę stwierdziłby że dokonałem na jabłonce zbrodni. Jabłonki przycina się w marcu. Ale raczej nie 31 marca. Zwłaszcza, kiedy jest dwadzieścia jeden stopni. 
Została mi druga. Tę obetnę w kwietniu. Nie słyszałem, by ktoś chciał wprowadzić do K.K. przepisy dotyczące pastwienia się nad drzewami owocowymi. Ale parząc jak wygląda świat – zaraz ktoś na to wpadnie, więc powinienem się pospieszyć. 

Wczorajszą notkę szybko zmodyfikowałem, bo Konrad Piasecki zwrócił mi uwagę na błąd, jaki popełniłem w kwestii szczepień ozdrowieńców. Dziś się naumiałem i mogę napisać: Ozdrowieńcy mogą być szczepieni nie wcześniej niż trzy miesiące od zakończenia izolacji. Chodzi o to, że wcześniej mogą mieć zbyt duży poziom przeciwciał, co może spowodować niepożądaną reakcję na szczepionkę. Mam więc szansę na szczepienie nie wcześniej niż 16 czerwca. 




 

2 komentarze:

  1. Wow, nie wiem co powiedzieć. Mój sąsiad sadownika pasjonata, pewnego pięknego dnia, przy wymianie doświadczeń i opinii powiedział, że lepiej źle przyciąć drzewko niż wcale. I tego w tym przypadku należy się trzymać. Ha ha ha. Co do terminu cięcia - późne cięcie pobudza drzewko do silniejszego wzrostu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcin, to Ty już na emeryturze jesteś?

    OdpowiedzUsuń