piątek, 27 sierpnia 2021

27 sierpnia 2021


 

1. Nie spałem zbyt długo i to jest zła informacja. Nie spałem zbyt długo, gdyż obudziła mnie miaucząca w niebogłosy Rudzia. Otóż się okazało, że wieczorem musiała nie wiadomo kiedy wyjść. Kocię zostało. Stała więc przed drzwiami tarasu i się darła. Kocię siedziało w środku. Kiedy ją wpuściłem od razu podbiegła sprawdzać, czy wszystko z Kocięciem w porządku. Przyszedł z góry Kocio. Rudzia chciała się przywitać. Kocio udawał niezainteresowanego. 
Później złapałem ich jak razem leżą wszyscy na łóżku na piętrze. 

2. Pojechaliśmy do Frankfurtu odwieźć na pociąg Tośkę z koleżanką. Ceterum censeo droga z Węgrzynic do Toporowa powinna zostać wyremontowana. Parkowanie przy dworcu we Frankfurcie kosztuje 25 centów za godzinę. Pół euro za dwie. Frankfurt nad Odrą ma jednak jakieś plusy. Na latarni za mostem wisi plakat AFD. Napisano na nim, że zamknięte granice to coś normalnego. Ustaliliśmy, że te plakaty nie mogą dotyczyć Bundesratu, bo do Bundesratu nie ma bezpośrednich wyborów.  
Po słubickiej stronie wzmacniane są wały. Te przeciwpowodziowe. Ważne byśmy ich za bardzo nie wzmocnili, bo wielka woda wtedy by mogła lunąć na naszych niemieckich przyjaciół.
Przejazd kolejowy na Transportowej w połączeniu z wyjazdami z parkingów dla TIR-ów może zabrać człowiekowi dobre pół godziny. I to jest zła informacja.

3. Dojechaliśmy do Boczowa na pół godziny przed zamknięciem. Nie było zbyt wiele czasu na zwiedzanie. Ja tam znalazłem odkurzacz Miele. Z elektroszczotką. Za całe 80 złotych. Wygląda na to, że nie działa regulacja mocy silnika. Ale co to dla mnie. Ważne, że działa elektroszczotka. Złą informacją jest, że nie zdążyłem zapytać o cenę granicznego słupa z tablicą Freistaat Bayern. 
Od przyjazdu do Boczowa nieskutecznie próbuję sobie przypomnieć piosenki, jaką „Lamus” reklamował się w lokalnej telewizji. Jeśli chcesz się coś tam i się wyposażyć, to coś tam, coś tam, coś tam u Zbyszka w Boczowie
Wracaliśmy naokoło. Przez Świebodzin. W Wilkowie złapał nas korek. Czy korek nieruchomy ma jakąś specjalną nazwę? Wyrwaliśmy się z niego i przez Borów i jakieś nowe osiedla w Rozłogach dojechaliśmy po wąskim bruku do miasta. 

Wieczorem z przerwami oglądaliśmy „Biga Lebowskiego”. Dziś takich filmów nie robią. 

Jutro w Gazecie: o Falubazie, o niewybuchach. Więcej nie pamiętam. Traumatyczne przeżycia mogą powodować wypieranie wspomnień. 

4 komentarze:

  1. a w Gronowie nie było korka? tam od dwóch miesięcy reperują drogę tylko w godzinach 8-15

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie uwazasz, szanowny Panie Redaktorze, is Kocie jest na tyle duze aby nadac mu imie? No i pewnie wielu czytelnikow z checia dowiedzialaby sie czy To jest On czy Ona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli 3kolorowa to podobno ona. Mogłaby się nazywać Kocia 😁

      Usuń