sobota, 18 grudnia 2021

18 grudnia 2021


1. Pierwsza wizyta w Świebodzinie. Miejsce, gdzie szczepią było oznaczone w tak nieoczywisty sposób, że musiałem sprawdzić, czy termin był na pewno dzisiaj. 
Porzuciłem Bożenę z ankietą dla dorosłych druga i trzecia dawka i udałem się do Netto, gdzie kupiłem seler, kilka bułek, śmietanę i butelkę Jamesona. Agencja obsługująca Jamesona opowiadała, że to najczęściej pojawiająca się w amerykańskich filmach whisky. Jest to prawdopodobne. Kiedyś pan z Zippo opowiadał, że nie było oskarowego filmu, w którym by Zippo się nie pojawiło. 
Nie był do końca pewien, czy nie chodziło mu o filmy amerykańskie. 

Wracając wpadliśmy do Lidla. Wciąż się w nim trudno jest odnaleźć. Złą informacją jest, że nie kupiłem sobie czerwonego żeliwnego garnka, który – mniejszy niż kupiona w nieodżałowanym Tesco brytfanna – lepiej by się nadawał do majstrowania sosów. 

2. W paczkomacie czekały na mnie „Kmioty polskie” – najlepiej się ponoć sprzedający tomik poezji roku. A może i dekady. Bożena uważa, że to zło. Mnie się wydaję, że to naturalna reakcja na drukowanie wierszy Jasia Kapeli. Zresztą ze dwa utwory się mojej osobie spodobały. 

Misiek przywiózł Lawinę. Stary pasek na nowej pompie, z nową rolką napinacza, piszczy niemożebnie. I to jest zła informacja.
Pojechaliśmy do Zawisza (bądź Zawiszy – w redakcji leży słownik nazw geograficznych, będę musiał sprawdzić) obstalować choinki. Postanowiłem w zeszłym roku, że w tym się będę Rejtanem rzucał, gdy się pojawi pomysł ścinania jakiejś jodły. Weźmiemy wykopane. W zawiskiej choinkowni był szef z jednym pracownikiem. I klienci. Pracownik pilnował traktor, który napędzał maszynę do pakowania choinek w siatkowe rękawy. Szef miotał się trochę przypominając właściciela cypryjskiego burdelu z dowcipu z czasów poprzedniego kryzysu. Wykopie nam choinki w poniedziałek. Lub wtorek. Ale nie za duże. Bo się zbyt dużych nie da wykopać. 

3. Druga wizyta w Świebodzinie. W Mrówce nie było już doniczkowych choinek. Za to była kolejka na pół sklepu. Pilnowani przez Miśka – wykazaliśmy się dużą dozą zdrowego rozsądku i – nic nie kupując – wróciliśmy do domu.
Zamówiłem pasek do Lawiny. Może tym razem przyjdzie. Poprzednio zamówiony nie przyszedł, gdyż się okazało, że nie istnieje. 

Właśnie odkryłem, że Spotify znów ma funkcję wyświetlania tekstu. Zamiast iść spać więc będę śpiewał. I to jest zła informacja. 

Children are innocent
And teenagers fucked up in the head
Adults are only more fucked up
And elderlies are like children

 

1 komentarz:

  1. Przeczytawszy kolejne 3n, zauważyłem iż poznałem rzeczy, których wciąż znać chęci nie mam...

    OdpowiedzUsuń