1. Znowu nie było pana Kożuszka. Obejrzeliśmy więc Mazurka o pośle Szejnie. Postkomunistyczna lewica potrafi być obrzydliwa i nic sobie z tego nie robić. Ciekawe, jak sobie z tym radzą panie, które w dorosłość wchodziły bliżej XXI wieku. Specyficzny rodzaj egzaltacji, który większość z nich prezentuje, musi to jakoś ułatwiać.
2. Pojechaliśmy pieskiem do Krakowa. To druga tak długa podróż pieska w jego życiu. A4 była łaskawa, tym razem udało się przejechać trasę bez korków. Piesek zwiedził MOP na górze św. Anny. Bardzo mu się podobało. Zwłaszcza torba z resztkami z KFC, którą znalazł w krzakach.
W mieście, jak na razie, zachowuje się bardzo grzecznie. Tymczasem miasto zieje niechęcią do swojego prezydenta. Aleksandrowi Miszalskiemu udało się zbudować bardzo szeroką koalicję ludzi, którzy najchętniej wywieźliby go z Magistratu na taczkach.
Mariusz Pilis, postać znana, twórca „Buntu Stadionów” i „Listu z Polski”, zrobił o Miszalskim film na – przepraszam za wyrażenie – kanwie książki Gajcego i Muchy o krakowskich wyborach samorządowych. https://youtu.be/A8zapuL0L0Q?si=IUsxDEjlsUTrnxnl
Igor Zalewski opowiedział w „Zero”, że Tusk ma bronić Klicha jak niepodległości. Tymczasem w Krakowie mówią, że Platforma postanowiła nie bronić Miszalskiego w sytuacji referendum i właśnie Klicha wystawić w wyborach na prezydenta miasta. Prawda jest taka, że w wyborach do Senatu, Klich uzyskiwał całkiem niezłe wyniki, a przy ujemnej długości platformerskiej ławki w Krakowie, może być najlepszym kandydatem.
Na razie można odnieść wrażenie, że cały Urząd Miasta z Miszalskim na czele pracują nad Miszalskiego odwołaniem. Żeby wjechać do miasta, musiałem zapłacić za wjazd do Strefy Czystego Transportu. Jakiś mistrz komunikacji napisał na stronie SCT, że powinienem zapłacić tydzień wcześniej, bo jak się nie zaksięguje, to wjadę nielegalnie, a księgować się może długo. Zaksięgowało się momentalnie, ale krwi mi ten komunikat trochę zepsuł.
3. Profesor Kloc zacytował na Twitterze Giedroycia: „największym wrogiem Ziem Odzyskanych nie jest rewizjonizm niemiecki, ale zbrodnicze zaniedbanie tych Ziem, które dziś (1957) są większą pustynią, niż były w 1946.”
Profesor Żerko skomentował, że Giedroyc pojęcia nie miał o realiach Ziem Odzyskanych. Profesor Żerko, człowiek ze Szczecinka (przed 1945 Neustettin), o realiach Ziem Odzyskanych musi mieć pojęcie. Ale na przykład ja, człowiek, który na Ziemie Odzyskane trafił pierwszy raz w połowie lat osiemdziesiątych i od tego czasu obserwuje, jak się zmieniają, zgadzam się z Giedroyciem. I uważam, że zaniedbywanie tych ziem skończyło się dopiero z sześćdziesiąt lat po słowach księcia redaktora.
Ostatni piękny przykład zaniedbywania, był kiedy ogłaszano otwarcie A2. Napisy, że z Warszawy można autostradą do Lizbony. Ale nie w Lubuskie, gdyż nie zrobiono zjazdu.
Ile wtedy ludzi, właściwie z dnia na dzień straciło pracę przy obsłudze podróżujących. Ale co tam, ważne, że z Warszawy do Lizbony autostradą. Albo przerzucenie przez Donalda Tuska finansowania z S3 na obwodnicę Warszawy, wtedy kiedy ratował przed referendum HGW.
Szkoda gadać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz