środa, 21 stycznia 2026

20 stycznia 2025




1. Nie było pana Kożuszka w postaci „Codziennie Burzy”. Śniadanie było więc takie, na jakie miałem nadzieję. Posłuchaliśmy w „Zero” Jana Rokity, który zajmował się PiS-owskim raportem na temat przyszłości UE. Powinienem jeszcze raz posłuchać, bo zazgrzytała mi myśl pana Jana. Otóż mówił, że nie możemy się zgadzać na Europę wielu prędkości, bo wtedy stracimy wpływ na europejską politykę. Aż się chce zapytać: A jaki teraz mamy na nią wpływ?


2. Byłem z Lawiną na geometrii. Sympatyczny młody człowiek, u którego piesek budził pewien niepokój, powiedział, że mam za bardzo obniżone przednie zawieszenie i przy pełnym skręcie koła mogą się niedobrze zachowywać. Wszystko przez poprzedniego właściciela Lawiny, który postanowił ją podnieść. Całkowicie bez sensu, gdyż jest to wersja Z66, czyli zdecydowanie szosowa, do tego z napędem wyłącznie na tył. Podniósł tę Lawinę używając kowalskich metod. Jak po nim sprzątałem, powiedziałem, żeby obniżyli ile się da. I – jak widać – da się obniżyć za dużo. Generalnie nienawidzę tuningu. Poza fabrycznym.
Później pojechaliśmy wymienić zbiornik. Odkręcenie czterech śrub, dwóch przewodów gazowych i jednej wtyczki od elektrozaworu zajęło zamiast jednej godziny, godzin cztery. Ostatnio zawsze tak jest. Przewody gazowe nie dały się odkręcić, śruby mocujące też nie za bardzo, później się okazało, że mocowania w nowym zbiorniku są nieco przesunięte względem tych ze starego zbiornika, trzeba więc je było rozwiercać. Ważne, że nowy udało się powiesić, a przewody gazowe podłączyć na tyle szczelnie, że po zatankowaniu gazu nie eksplodowałem.

3. Michał Szułdrzyński, człowiek znany, choć niekoniecznie z talentu do opowiadania dowcipów, na Twitterze, komentując informację, że prezydent weźmie udział w wydawanej przez Katarczyków recepcji, napisał: „PKN weźmie udział w przyjęciu czy będzie stał na recepcji?”
Podejrzewam, że bardzo go pomysł na ten tweet ucieszył. Wiecie, he, he, na recepcji, he, he, w hotelu, he, he, jak na bramce, he, he, bramkarz, he, he, bokser, he, he.
Co to się z ludźmi dzieje…
Swoją drogą, kolega Przydacz, który uwielbia używać słowa z dyplomatycznej staro-nowomowy, mógłby już z tego uwielbienia wyrosnąć. Gdyby powiedział, że prezydent weźmie udział w przyjęciu, nic by się przecież złego nie stało.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz