1. Warszawa obudziła mnie śmieciarką.
Poszedłem zrobić sobie badania krwi. Te, które miałem zrobić miesiąc temu. Przy ulicy Widok. Kiedy wychodziłem z przejścia podziemnego koło Rotundy, przypomniał mi się tekst o eksplozji gazu. I o tym, co szyby robiły z przechodniami. Postanowiłem być jak najkrócej w ewentualnym zasięgu.
Wróciłem przez pocztę, gdzie odbierałem list polecony. Na poczcie niby nie było kolejki, ale za to czynne było tylko jedno okienko. Postałem więc na tyle długo, by przeanalizować ofertę tytułów prasowych. Uwagę moją zwróciło „Rolnicze ABC”. Jedynym miejscem, gdzie widuję ten tytuł, jest poczta w samym właściwie centrum Warszawy. Ciekawe, czym kierował się ktoś, kto planował tzw. nadziały. Zakładał, że rolnicze protesty przeciwko umowie Mercosur będą tak długotrwałe, że rolnicy będą chodzić na pocztę, by wysyłać listy do domów?
Wyleczyłem się z krzywienia się na kolejki na Poczcie. Konkurencyjne firmy nie zatrudniają pracowników na etaty. Właściwie to w ogóle ich nie zatrudniają. Mają podwykonawców, których pracownicy albo są na śmieciówkach, albo na czarno.
2. Wpadłem na prominentnego menedżera telewizji na R. Zapytałem, jak to jest, że nie ma „Codziennie Burzy”. Odpowiedział, że nie mają żadnego wpływu na pana Kożuszka. Pracuje kiedy chce. W sumie, to go rozumiem. Choć tego nie pochwalam.
Byłem w Sejmie. Było zadziwiająco spokojnie. Byłem wcześniej w innym konstytucyjnym organie. Tam spokoju nie ma. Członkowie tłuką się za pomocą mediów. I w społecznościowych, i w klasycznych. Byłem na kawie z człowiekiem, który wracał właśnie z Davos. Nie rozdawali czapek.
Z pieskiem byliśmy w sklepie Faster Dog. Piesek został tam bardzo dobrze przyjęty. Ale generalnie muszę przyznać, że Warszawa pieskowi nie sprzyja. Na chodnikach, na których leżą zmrożone zaspy, nie ma się jak obrócić.
Wróciliśmy więc na wieś. Na wsi piesek ma więcej sensu.
3. Mój wczorajszy tweet o skeczu „wicedyrektor departamentu” wzbudził dyskusję, z której wynika taka konstatacja. Otóż, żeby zrozumieć w pełni rzeczony skecz, trzeba mieć doświadczenie pracy w administracji centralnej, gdyż ten skecz nie mówi o politykach. Mówi o urzędnikach, a – wbrew pozorom – to bardzo duża różnica.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz