1. Jestem chory. Nie chce mi się pisać. I to jest zła informacja.
Wystąpiłem rano telefonicznie w radio. Niestety nie pamiętam, co mówiłem. Chyba coś o Radku Sikorskim i Tusku. I chyba też prezydencie Nawrockim. Nie jestem pewien. Pocieszam się myślą, że mam taką chrypę, że nikt mnie nie pozna.
Można odnieść wrażenie, że skończył się lont profesorowi Dębskiemu, gdyż podzielił się na Twitterze historią o byłym dyplomacie, dziś komentatorze. O tym, jak trzyliterkowa służba odradzała jego zatrudnienie. Słyszałem wcześniej coś podobnego. Dyplomaci plotkują. Może się to brać z tego, że mają do siebie nawzajem zaufanie, a jak kogoś widzą często, to zaczynają go traktować jak swojego. Stąd moja zadziwiająco duża znajomość historii z Gmachu, jak wtajemniczeni nazywają gmach przy Szucha.
Nie byłbym sobą, gdybym teraz nie napisał, że podczas pierwszego chyba spotkania z Protokołem Dyplomatycznym usłyszałem, że jeden z przywódców azjatyckich państw posrał się w limuzynie. W imię racji stanu nie napiszę, co to za kraj.
2. Dawid Serafin napisał w Interii tekst o tym, jak krakowska Platforma chce rozwiązać problem referendum. Najważniejsze w tekście chyba jest to, że szukają kandydata do wystawienia we wcześniejszych wyborach.
Niezależnie od tego mają drukować gazetki o sukcesach Miszalskiego i realizować przećwiczony we Wrocławiu program straszenia ludzi przed wpisywaniem na listy PESEL-u. Zabierz Babci Dowód 2.0.
Gazetki za więcej pieniędzy niż wozy strażackie, więc jak rozumiem niezależna prokuratura pochyli się nad wykorzystywaniem publicznych funduszy dla osobistej korzyści.
3. U pana Kożuszka, w sondzie ulicznej pojawił się mój dentysta. Przypomniałem sobie, że od pół roku do niego idę.
Poszliśmy z pieskiem do lasu. Myślałem, że mi od tego przejdzie. Nie przeszło.
W „Trzech Panach K.” padło moje nazwisko. I sugestia, że mam brodę jak Kacper Kita. Tymczasem, już od dłuższego czasu nie.
Choć ostatnio jak znalazłem zdjęcie z prezentacji F35 w Dęblinie – dawno to było temu – pomyślałem, że wyglądam na nim, jakbym był zaginionym Kity krewnym.

Zdrówka dla Pana!
OdpowiedzUsuńJak zobaczyłam P. Kitę odniosłam takie samo wrażenie.
OdpowiedzUsuń