1. Pojawiła się pierwsza w tym roku pszczoła. To chyba dobrze.
Zadzwonił mechanik od skrzyni. Wszystko jest gotowe. Czeka mnie więc podróż do Warszawy. Jak przewidziałem, Lawina jest gotowa przed Suburbanem.
2. Spacerowaliśmy z pieskiem w promieniach zachodzącego słońca. Pojechaliśmy później do Lidla, gdzie uzyskałem jakąś rekordową zniżkę. Być może dlatego, że tym razem dokładnie czytałem warunki.
Cały dzień trwał proces clenia przesyłki z częściami. Musiałem na przykład własnymi słowami opisać zawartość przesyłki. Przepisałem więc dołączoną fakturę. FedEx jest fajniejszy niż DHL. Dostarcza przesyłkę, a po jakichś dwóch tygodniach przysyła list z informacją ile trzeba zapłacić cła.
3. Zmarł Adam Chełstowski. Fotoreporter. Dokładnie rok temu, z okazji konwencji wyborczej Karola Nawrockiego, zakopaliśmy się w polu. Ja Lawiną, on Pajero.
Ktoś, kto wymyślił miejsce konwencji, nie zastanawiał się nad tym, gdzie ludzie będą parkować. Parkowali więc byle gdzie. A tu odwilż. Adam władował się w pole i zakopał prawie po osie. Tyle że miał i dobre opony i zdecydowanie terenowe auto. Ja nie. Bliżej ulicy jakiś gość powiesił się na krawężniku A8. Wyciągało go Assistance. Skorzystałem z okazji. W znaczeniu: z wyciągarki. Adam wykopał się później sam. Ja mogłem czekać na to, aż holownik przyjedzie, słuchając na słuchawkach transmisji. On musiał zarabiać. Fotograf prasowy musi być na miejscu. Dziennikarz – niekoniecznie.
Nie wiem, co napisać. Aż się prosi, żeby załamać ręce nad zmierzchem fotografii prasowej. Zaraz wszystko będzie zmyślał AI. Z którym oczywiście też można pogadać, ale nie tak.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz