niedziela, 5 października 2014

5 października 2014



1. Dzień rozczarowań. Najpierw Paweł Wimmer wrzucił link do dokumentu senatu o kosztach budowy autostrad. Wrzucił z komentarzem, że różne osoby plotą na ten temat, więc niech sobie może przeczytają.
Paweł Wimmer na Twitterze rozprawia się z PiS-owskim czarnowidztwem. Robi to po linii ekonomicznej, używając twardych liczb (a przynajmniej takie sprawia wrażenie).
Senacki dokument okazał się dokumentem z dupy.
Otóż pan Artur Dragan z Biura Analiz i Dokumentacji Kancelarii Senatu, w 2011, do tabelki nazwanej „Średni koszt budowy 1 km autostrady lub drogi głównej” wpisał koszty konkretnych inwestycji w różnych europejskich krajach wybudowanych około roku 2010. To porównał z oddaną w 2005 obwodnicą Gliwic. I wyszło mu, że autostrady w Polsce są bardzo tanie.
Napisałem o tym Wimmerowi, on się przez chwilę agresywnie bronił, na koniec jednak użył słowa „pomyłka”.
Myślałem wcześniej, że on tymi liczbami to na poważnie. A jednak okazał się hejterem w typie Waldemara Kuczyńskiego.

Później Piotruś Fiedler zaczął się nabijać na fejsie z pomnika księdza Skorupki.
Jestem się w stanie pogodzić z tym, że są ludzie nabijający się z pomników. Czy raczej – przyzwyczaiłem się do tego, że na świecie żyje mnóstwo głupków.
W tym jednak przypadku chodzi o coś więcej. Piotruś od pewnego czasu przyssany jest do Wojsk Specjalnych. Zaangażowany w lepiej lub gorzej wykonane, ale generalnie chwalebne projekty związane z rocznicą Powstania.
A skoro jednocześnie potrafi napisać, że idea oddania życia za Ojczyznę budzi jego odrazę, znaczy, że całe jego zaangażowanie wynika albo z chęci wyciągania publicznej kasy, albo napicia się z fajnymi facetami. Albo obu chęci naraz.
To smutne jest bardzo.
Może Piotruś powinien się zająć tym, z czego Warszawka zna go najlepiej – otwieraniem drzwi w jakiejś Utopii.

2. Mogę w końcu oglądać TV Republika. Oglądam więc. Program filmowy z Kłopotowskim całkiem niezły. Nie rozumiem tylko, dlaczego rzeczony zachwycał się rozmową Rachonia z Vegą.
Rachoń najpierw stwierdził, że reżyserzy filmów fabularnych muszą tak samo chronić źródła jak dziennikarze, później mu się pomyliła weryfikacja funkcjonariuszy SB z tzw. Listą Macierewicza.
Pamiętam te czasy. Pamiętam też, że kiedyś wszystkie telewizje wyglądały jak TV Republika, Stary już jestem. I to nie jest dobra informacja.

3. Odbyły się trzy konwencje wyborcze. Z telewizji się dowiedziałem, że premier Kopacz spotkała człowieka, który nie będzie głosował na PO, Jarosław Kaczyński pocałował jakiegoś pana w rękę, a Leszek Miller wypuścił czerwonego ducha.
Obawiam się, że bez 300polityki nic więcej bym nie wiedział.
A tak, się dowiedziałem, że Hanna Gronkiewicz-Waltz po raz trzeci obiecała budowę szpitala na Ursynowie.
Interesujące, czy gdy teraz wybory wygra, za cztery lata obieca ten szpital kolejny raz.

Mieszkańcy Warszawy są dziwni. I to nie jest dobra informacja.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz