sobota, 17 lipca 2021

17 lipca 2021



1. Cały dzień słuchałem o klikach – w znaczeniu innym niż przedstawiciele pewnych środowisk, użytkownikach, odsłonach, kontencie, princie, agregowaniu, i innych słowach, które już zdążyłem zapomnieć. Ja tam pamiętam ołów. Metrampaży, zecerów, różnicę między kreską a siatką. Szczotki. Czasy, kiedy tekst przed drukiem czytało z siedem osób. Dla młodzieńców pokazujących w powerpoincie tabelki z excela muszę być starszy niż węgiel. 

2. Nadredaktor Mucha wysiadając z Ubera na Hożej (róg z Poznańską) rozejrzawszy się wkoło, powiedział, że całkiem tu parysko. Poznańska pełna ludzi. Ogródki pełne. Chodniki pełne. Posiedzieliśmy chwilę w Krakenie. Chwilę, bo Nadredaktor szedł się spotkać z przedstawicielami mniejszości narodowych. Portugalskiej i tej drugiej, co to trudno ją nazywać mniejszością. Zamykano witrynę. Naprzeciw Krakena mieszka człowiek, który twierdzi, że mu Kraken przeszkadza spać. I wzywa Policję. I inne służby. Przez 23. zamykają więc witryny, gonią ludzi z ogródka, później ochroniarz Sławek wywiera presję, by siedziano cicho. I jest to straszny pech. Bo Kraken (z Beirutem) to jedyne w okolicy miejsce, które ma taki problem. My, naprzeciw okien mamy Warkę, która jest teraz Okocimiem i coś, co było kiedyś Koko&Royem, No i tam ogródki funkcjonują dopóki się z naturalnych przyczyn nie zamkną. Mieszkanie w mieście wiąże się z pewnymi niedogodnościami. Ale to jakby się obrażać na to, że tramwaj jeździ. Albo samoloty startują, gdy się kupiło dom przy lotnisku. Jest wpół do pierwszej, w Warce, która jest teraz Okocimiem przyśpiewuje grupa zagranicznych kibiców. Cóż, nie ma obowiązku mieszkania w mieście. Można się zawsze wynieść na wieś. Ale, gdy się jest excusez le mot zjebem, wtedy się człowiek oburza, że pies szczeka, kogut pieje. Albo latają pszczoły. 

3. Kocio się aklimatyzuje. Powoli. Na razie przestał protestować. 


 

1 komentarz: