niedziela, 11 stycznia 2026

10 stycznia 2026


 

1. Film o Wilhelmie Tellu był może nieco lepszy. Dowiedziałem się z niego, że ważny udział w narodowo-wyzwoleńczej walce Szwajcarów mieli migranci z Bliskiego Wschodu. Człowiek uczy się całe życie.

Dla równowagi obejrzeliśmy później „Code of Silence”. Też zły, za to z Chuckiem Norrisem. Jak przystało na przenoszonego boomersa, złe filmy z lat osiemdziesiątych dają mi poczucie bezpieczeństwa.
Śp. Henry Silva wygląda, jakby to na nim testowano botoks przed wprowadzeniem na rynek. Przesadnie testowano. Ciekawe, czy w Sheridan Express wciąż sprzedają polish hamburgers.

Mazurek bez Stanowskiego nudzi. W znaczeniu: powtarza rzeczy, które mówił wcześniej. Czekam na start portalu. Mam nadzieję, że będzie to dla Kanału ożywcze.


2. Mróz zelżał. Nie marzną mi więc już tak paluszki. Byliśmy w lesie. Można odnieść wrażenie, że nie ma ani kawałka niezadeptanego jakimś kopytkiem bądź raciczką śniegu. Ruch jak na Marszałkowskiej. Tyle że zwierząt nie widać. Jedynie ślady.
Kiedy leźliśmy przez ten zaśnieżony las, przypomniał mi się odcinek „Band of Brothers”, ten o sanitariuszu w Bastogne. Bardzo to był dobry serial.


3. Mój ulubiony podkast. „Trzech Panów K.”. Odcinek z wczoraj. Przez większość czasu solidaryzowałem się z panem Kożuszkiem, gdyż Kacper Kita – mam wrażenie – wyprowadzał mnie, podobnie jak pana Kożuszka, z równowagi.

W Krakowie przeszła demonstracja w proteście przeciw strefie czystego transportu. Nawet dwie demonstracje. Zadzwonił do mnie w tej sprawie mój osobisty ojciec, który wypiera fakt istnienia SCT i to, że nie będzie mógł sobie kupić wymarzonego volkswagena T4. Ojciec uważa, że gdyby SCT istniała, to byłby to tak idiotyczny pomysł, że ludzie musieliby się zbuntować.
Coś w tym może być. Krakowska wersja strefy jest jeszcze głupsza niż warszawska. I do tego zdecydowanie głupiej wprowadzana. Ale nie ma się czemu dziwić, kiedy się porówna urzędujących prezydentów obu miast.
To w sumie niesamowite, że w Krakowie Platforma Obywatelska nie mogła znaleźć na takie stanowisko kogoś, kto nie jest – nie bójmy się tego słowa – pajacem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz