1. Obudziło mnie słońce, gdyż poranek był mroźny i słoneczny. Znaczy, nie tak mroźny, jak w reszcie Polski, ale na tyle mroźny, że trzeba było skrobać szybę w aucie. Znaczy, nie było trzeba, bo znalazłem odmrażacz do szyb, ale gdybym odmrażacza nie znalazł, to bym musiał skrobać.
Przyjechałem do pana mechanika. Przyjął mnie jego syn i poprosił, bym chwilę poczekał. Chwilę poczekałem. Pojawił się pan mechanik we własnej osobie. Kupił w Bricomarche pellet, który już w zasobniku pieca okazał się tak mokry, iż nie dość, że się nie palił, to zatkał piec. Zatkany piec nie grzeje, więc w hali jest zimno, więc się nie da robić, więc powinienem przyjechać później. Wieczorem się okazało, że później to będzie jutro. Ostatnio tak się zawsze składa, że jak jadę do pana mechanika, to się pojawiają jakieś komplikacje. I rzeczy, które powinny trwać godzinę, trwają tydzień. Jadę wymienić zbiornik gazu. Zrobiłbym to sam, gdybym miał podnośnik. Albo kanał. Mam nadzieję, że tym razem mokry pellet z Bricomarche wyczerpał limit pecha.
2. Wracając od pana mechanika słuchałem, jak w Zero Igor Zalewski szydzi z Szymona Hołowni. Oczywiście szydera polityczna zawsze na propsie, ale gdybym się zawodowo zajmował komentowaniem wszystkiego, co mi przed nos wpadnie i wpadł na pomysł, żeby komentować Hołownię i próbę przejęcia PL2050, chyba bym sobie szyderę odpuścił.
Raczej bym zaczął sączyć widzo-słuchaczom opowieść o tym, że Szymon Hołownia uratował Polskę przed dużo większym niż ten permanentny kryzysem konstytucyjnym. Że zrobił to wykazując się rzadko spotykaną w polskiej polityce odwagą, gdyż postawił się Donaldowi Tuskowi narażając się na rzadkich rozmiarów ataki wyprowadzone przez szeroko rozumianych Silnych Razem, wspieranych przez zaangażowanych dziennikarzy.
Decydując się na to, wykazał się Hołownia rzadko spotykanym kręgosłupem.
Skoro to zrobił, musiał to robić z pełnym przekonaniem. I świadomością, że Donald Tusk czyni źle. Dziś, w sytuacji, kiedy jego partię może przejąć pani Hennig-Kloska, a to skończyłoby się realnie przejęciem jej przez Donalda Tuska, Szymon Hołownia postanowił to zablokować, bo wie, że Donald Tusk czyni źle i uczciwy człowiek, za jakiego się Szymon Hołownia ma, nie może mu tego ułatwiać, bo to byłby grzech.
Wydaje mi się, że taka opowieść byłaby ciekawsza, niż przypominanie wyniku Hołowni w wyborach prezydenckich (zapomniałem wspomnieć wyżej o Końskich, bez Szymona wszystko byłoby inaczej), czy powtarzanie smętnych plotek, że Hołownia z Pełczyńską-Nałęcz nie chcą pozwolić, by ktoś inny miał dostęp do finansów partii.
3. Odwiedziła nas pani behawiorystka.
Behawiorysta – upraszczając – to taki ktoś, kto sugeruje, że twój pies jest normalny, a to ty jesteś excusez le mot popierdolony. I kasuje za to grube pieniądze.
Wieczorem zadzwonił sąsiad Tomek. Powiedział, żeby szybko wyjść przed dom, bo zorza. No i była. Kiedyś, żeby taką zobaczyć, trzeba było jechać daleko na północ. A teraz wystarczy wyjść z domu.
Swoją drogą, w rzeczywistości nie wyglądała tak bardzo, jak na zdjęciach. Aparat w telefonie najwyraźniej widzi więcej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz