1. Pan Kożuszek się oburzył, że kiedy już zrobi „Burzę” to nie mam czasu jej od razu obejrzeć. Jest w tym jakiś sens. Według rzeczonego sensu świat cały powinien się wokół pana Kożuszka kręcić. I tak, w głowie pana Kożuszka jest.
Moja ś.p. babcia, by zaliczyć coś, co się wtedy nazywało liternictwo, zaprojektowała tomik wierszy swojego kolegi holokaustowego ocaleńca. Jeden z wierszy brzmiał mniej więcej tak:
Umrę i nigdy się nie dowiem,
czy świat będzie istniał beze mnie.
Podejrzewam, że w przypadku pana Kożuszka nie ma żadnych wątpliwości.
W każdym razie „Codziennie Burzy” słuchałem wędrując z pieskiem wzdłuż Rudawy. Doszliśmy na wysokość Mydlnik. W jedną stronę szliśmy ulicą ministra Becka. Można odnieść wrażenie, że wytyczali ją zwolennicy Studnickiego. Wytyczali, a teraz dbają o jej dobrostan.
2. Byliśmy z pieskiem u państwa behawiorystów. Spóźniliśmy, gdyż najpierw był korek, a potem problem z najdroższym chyba w Polsce parkowaniem. Mieliśmy lekcję zachowań spacerowych. W parku Krakowskim, który zdecydowanie w mojej świadomości, w ciągu ćwierćwiecza zmalał. Piesek podczas lekcji zachowywał się modelowo, ale nie ma się czemu dziwić, gdyż piesek jest ogólnie wspaniały. Chyba, że jest ten moment, kiedy nie jest.
Później przez chwilę miałem plan, by przez moment jechać pod prąd Garncarską. Plan spalił na panewce, gdyż w ostatniej chwili zobaczyłem znak zakaz wjazdu.
Później szukałem stacji z LPG. Znalazłem taką w Mydlnikach. Albo obok. Pan pompiarz stwierdził, że widzi pierwsze A8 z przyłączem LPG w zderzaku. Cóż, zawsze mudi być pierwszy raz.
3. Profesor Kloc był łaskaw stwierdzić, że określenie „mój były nowy szef” jest niejasne. Wyjaśniam więc: to był mój nowy szef, ale przestał być moim szefem. Mam nadzieję, że teraz będzie to jasne.
czwartek, 29 stycznia 2026
28 stycznia 2026
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz