piątek, 9 stycznia 2026

8 stycznia 2026


1. Do serii idiotycznych rzeczy, które udało mi się zrobić w ciągu ostatnich kilku tygodni, doszło spalenie śmietnika. Tak że tylko kółka po nim zostały. Śmieszniej by było, gdyby został fragment dekla z napisem: Keine heiße Asche einwerfen, bo, jak wszystkie w okolicy, śmietnik był poniemiecki. 
Zaczęło się od tego, że postanowiłem wyczyścić kominek. Naiwnie założyłem, że skoro paliłem w nim czternaście godzin wcześniej, to już się wszystko wypaliło. Zwłaszcza, że popiół był zimny. Odpaliłem odkurzacz. No i się okazało, że pod popiołem było trochę żaru. I ten żar odkurzacz zassał, przy okazji go rozdmuchując. Miałem więc dymiący odkurzacz. Niewiele myśląc, wywaliłem jego zawartość do śmietnika i zasypałem śmietnik śniegiem. Postałem chwilę, nie dymiło się, więc stwierdziłem, że wszystko jest w porządku i udałem się do zajęć. To było wczoraj. Dzisiaj się okazało, że śmietnika nie ma. Znaczy: jest plama roztopionego plastiku, kupka popiołu i koła, a raczej to, co po nich zostało. 
Na tzw. małym dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego stoją śmietniki. Ten z papierem zwykle się przesypuje. Zapytałem tam kiedyś dwóch stosunkowo wysokich rangą urzędników, czy nie marzyli kiedyś o podpaleniu śmietnika. Jeden z nich zaczął się dziwnie wiercić. Po czym się przyznał, że na jednym z warszawskich osiedli zrobił to w wieku nastoletnim. I że czuje z tego powodu wstyd. 
Co ja mam powiedzieć? Jestem po pięćdziesiątce, zrobiłem to bez świadomości, a do tego jutro będę musiał pojechać do Gminy, do wszystkiego się przyznać i negocjować nowy śmietnik. Mógłbym niby próbować zrzucać winę na kolegę urzędnika, który zrobił coś takiego w młodości, ale nie sądzę, żeby ktoś tę narrację kupił. 

2. Mam świadków na to, że od prawie roku powtarzam, że Trump to jedna z lepszych rzeczy, które nas spotkały. Że trzeba kupić tonę popcornu i spokojnie czekać na to, co się wydarzy. Spokojnie. Zamiast się ekscytować każdym wypowiadanym przez niego słowem. Patrząc na komentariat, nie jest to specjalnie modna postawa, czemu nie ma się co dziwić, gdyż komentariat nie byłby komentariatem, gdyby w histeryczny sposób nie komentował wszystkiego, co widzi, słyszy, albo mu się tylko wydaje. 
A jak już skomentuje, to się robi zakładnikiem tych własnych komentarzy. Jestem sobie w stanie wyobrazić, jak komentariat komentowałby zbombardowanie przez Trumpa Moskwy. „To dowód na przegrywanie przez Stany walki o prymat w Eurazji”, albo „w USA zwycięża postawa izolacjonalistyczna, decyzja o ataku jest na to dowodem”, czy „widać, że Trumpowi bliżej jest do Putina niż do europejskich demokracji”. „Trump, jak Putin, nie szanuje międzynarodowego prawa”. 
Ale chyba jednak nie powinienem się wypowiadać w poważnych, geopolitycznych kwestiach. Jestem przecież człowiekiem, który nieintencjonalnie spalił śmietnik. 

3. Obejrzeliśmy „Black Bag” Sodenbergha. Polska szkoła tłumaczenia tytułów nazwała ten film „Szpiedzy”. Tuzy polskiego wywiadu nie ubierają się tak dobrze, nie mają takich gabinetów ani nie jeżdżą takimi samochodami. Ciekawe dlaczego? 
Dzień wcześniej zmarnowaliśmy prawie osiem godzin, oglądając „Breslau”. Zasada: wystrzegaj się polskich produkcji, nie jest wcale taka głupia. Najwyżej przejdzie ci koło nosa jakiś jeden niezły film, ale ile czasu zaoszczędzisz, nie oglądając setek złych. 
Niby pomysł na scenariusz jakiś był, ale szkoda, że zupełnie ahistoryczny. W 1936 roku większość nazistów to byli gówniarze przed czterdziestką. Dziadów w wieku Holtza raczej nie było. W rzeczywistości funkcję podobną do Holtza pełnił von dem Bach-Zelewski (zapisał się chłop później w naszej historii). Miał wtedy 37 lat, a nie prawie sześćdziesiąt. 
Swoją drogą zderzenie nazistowskiej gówniarzerii z pamiętającymi cesarskie czasy dziadami to też mogłaby być interesująca – przepraszam za wyrażenie – kanwa dla kryminalnego serialu. 
Generalnie nie polecam. 
Za to polecam łańcuchy. Moje wielosezonowe opony na rynek australijski zupełnie sobie nie radziły w kopnym śniegu. Na szczęście przypomniałem sobie o tym, że ze piętnaście lat temu kupiłem łańcuchy. Udało mi się je znaleźć i udało mi się je założyć. Ależ to jest wspaniały wynalazek. 







 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz