czwartek, 30 kwietnia 2020

29 kwietnia 2019


1. Śniło mi się, że obudziły mnie czołgi jadące na Warszawę. Zamach stanu znaczy. Kiedy się przyjrzałem bliżej okazało się, że to T-55, kilka atrap pojazdów pancernych z pierwszej połowy XX wieku. Wszystkim zarządzał pułkownik SB ubrany w mix mundurów, typowy dla właścicieli kolekcji sprzętu wojskowego. Że jest pułkownikiem SB dowiedziałem się od niego. Pomyślałem, że jest na za młody i się obudziłem. Miewam ostatnio sny, które są dużo lepsze niż filmy, które oglądam. I to jest zła informacja. Bo ileż można spać.

2. Sen prawdopodobnie wziął się z dźwięków, jakie wydawała z siebie śmieciarka. To ten dzień, kiedy przyjeżdża po szkło. Raz w miesiącu, jeżeli człowiek zapomni i nie wystawi kubła – jest problem. Wchodzi tam zadziwiająco mało butelek po winie. Ech, gdyby był jakiś domowy sposób recyklingu butelek… Najpierw strzelać do nich z czarnoprochowca (w celu rozwijania pamięci mięśniowej). Później potłuczone szkło kleić do elewacji. Byłoby to jakieś wyjście, choć nie sądzę, żeby ze zrozumieniem podeszła do niego Lubuska Konserwator Zabytków.
Może by ktoś wymyślił jadalne butelki. Jak jadalne talerze, którymi handlował Kazimierz Marcinkiewicz. Talerze chyba kupiła nasza ambasada w Waszyngtonie za czasów panowania ekscelencji Schnepfa. Ale to mogą być tylko plotki. Jadalne butelki o smaku skomponowanym z zawartością. Paru celebrytów by mogło przy tym dorobić.
A gdyby tak poważnie przemyśleć koncepcję szklanych domów? Ściany z butelek łączonych gliną. No dobra. Ważne, że wieczorem wystawiłem kosz i jego zawartość zniknęła w czeluściach śmieciarki.

Miało padać. Miast padać mżyło. I to tylko przez chwilę. I to jest zła informacja.

3. Mazurek vs Kosiniak. Nie należy chodzić do Mazurka w przekonaniu, że skoro się lubimy, to na pewno będzie ok. Czy jest jakaś sprawa, w której nie zmienia zdania Kosiniak-Kamysz?
Ja tam uważam, że umiejętność zmiany zdania nie jest taka zła. Zdarzają się przecież ludzie, którzy nie mają zdania na żaden temat i pożyczają sobie zdanie od aktualnego rozmówcy. K-K trenuje inną dyscyplinę. Po tym, kiedy zmieni już zdanie, swoje poprzednie próbuje kleić komuś innemu.
Tym razem zaczął tłumaczyć, że to Andrzej Duda podniósł rolnikom wiek emerytalny.
W rzeczywistości było tak:
Wiek emerytalny został podniesiony ustawą z 11 maja 2012 r., która weszła w życie 1 stycznia 2013 r. Ustawa podwyższała wiek emerytalny (również rolników) z 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn do 67 lat dla obu płci. Do tego likwidowała wcześniejszą emeryturę rolniczą. Tzw. wcześniejsza emerytura rolnicza przysługiwała ubezpieczonemu rolnikowi, który spełniał następujące warunki (wszystkie): osiągnął wiek 55 lat – kobieta, albo 60 lat – mężczyzna, podlegał ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu przez okres co najmniej 30 lat, zrezygnował z prowadzenia gospodarstwa. Ustawa z 11 maja 2012 r., podwyższająca wiek emerytalny, likwidowała po 31 grudnia 2017 r. możliwość przejścia na wcześniejszą emerytury rolniczej.
Czyli jeszcze raz – podniesienie wieku emerytalnego dotyczyło również rolników. Likwidowało możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę – ale w tym przypadku okres przejściowy trwał pięć lat.
Czyli jeszcze raz – K-K (z resztą rządu i koalicji PO-PSL) podniósł wiek emerytalny rolników do 67 roku życia. Wiek, który później inicjatywą Andrzeja Dudy został obniżony do 65 i 60 roku życia.
Znowu zacytuję klasyka. K-K mija się z prawdą nie bez udziału świadomości. Choć z drugiej strony istnieje możliwość, że świadomość w tym przypadku przegrywa z chęcią wiary w nową wersję przeszłości. Czyli że to nie K-K mija się z prawdą, tylko prawda K-K mija się z minioną rzeczywistością.
W każdym razie, K-K robi to z uśmiechem na ustach. Ja tak nie potrafię. I to jest zła informacja, bo gdybym potrafił – łatwiej by mi się funkcjonowało. 

Kiedy przyszło do obniżania wieku emerytalnego K-K wstrzymał się od głosu. Znaczy, proces zmiany zdania trwał u niego w tym przypadku dość długo.

W sprawę tablic rejestracyjnych mojej matki zaangażowały się Polskie Służby Konsularne. Das Amt jest na razie nieprzejednany. –Polska nie wpuszcza. –Ale to my jesteśmy Polska.Ale to my wiemy, że Polska nie wpuszcza.

Słynny w pewnych kręgach Leszek Jażdżewski, w dyskusji na Twitterze odpisał jednemu z dziennikarzy: żeby wygrać demokrację w Polsce trzeba się będzie ubabrać. I to mocno. Pora, żeby ta prawda wbiła się do głów zwolenników opozycji i jej liderów.
Kiedyś był ZBoWiD, po latach walki Leszek Jażdżewski może założy ZUBoD – Związek Ubabranych Bojowników o Demokrację.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza