Pokazywanie postów oznaczonych etykietą S80. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą S80. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 października 2021

16 października 2021


1. Przyśniło mi się, że koledzy z Biura Bezpieczeństwa Narodowego dali mi w prezencie jakąś nową wersję Grota. Bardzo się interesująco składał. Problem polegał na tym, że właściwie nie powinienem mięć automatycznej broni, więc kiedy to do nich dotarło, postanowili, że amunicję pozbawią cech bojowy i wysypywali z niej proch. 
Złą informacją jest, że nie pamiętam jak rozwiązałem problem paradowania przez miasto z automatycznym karabinkiem. 

2. W nocy, koty w domu reprezentowało Kocię. Pozostałe wróciły rano. Zjadły i poszły spać. Spały, poszły. Kocię zostało. Kocio wrócił wieczorem. Rudzia – nie. I to jest zła informacja. 

3. Abp Jędraszewski powiedział, że homoseksualistach, że żyjąc właśnie tak, jak żyją zaprzeczają godności własnego człowieczeństwa. Prawdziwy wróg lawendowej mafii. A nie wygląda.
Zamontowaliśmy półkę w kuchni. Znaczy najpierw przerobiliśmy nadstawkę na półkę. Poprzez dołożenie deski. Teraz wisi nad zlewozmywakiem. 
Sąsiad Tomek kupił sobie kolejny samochód. Też volvo. Też S80. Tyle, że czarne. W bardzo ładnym stanie.
Złą informacją jest, że mam wrażenie iż przespałem cały dzień. 






 

wtorek, 28 kwietnia 2015

28 kwietnia 2015


1. Od dłuższego czasu dyskutuję z tzw. PiS-owcami. Ja mówię, że w piwnicy TVN-u nie ma tajnego pokoju, w którym siedzi kilku oficerów WSI i pociąga za sznurki. Oni mi na to: dobra, dobra. Ja mówię, że część młodych pracowników gazeta.pl może nie wiedzieć nawet przez jakie „h” pisze się Michnik. Oni mi na to: dobra, dobra.
Ja tłumaczyłem, że pewne rzeczy wynikają z błędów warsztatowych, oni, że świadomych działań.
No i co? No i wyszło, że już nie mam argumentów. I to jest zła informacja.
Kandydat Duda udzielił wywiadu Wirtualnej Polsce. Ale po kolei. Parę tygodni temu modne było mówienie o in vitro. Kandydat Duda wypowiadał się na ten temat. Generalnie mówił: „Jestem przeciw, ale…” Z tym, że media (nie będę pokazywał palcem) skracały wypowiedź do: „Jestem przeciw”.
No i Kandydat udzielił wywiadu Wirtualnej Polsce. W tym wywiadzie powiedział, że jest przeciw, ale… Wirtualna Polska to opublikowała. No i co się stało? No i to, że ci, którzy wcześniej wycinali „ale…” teraz stwierdzili, że Kandydat zmienił zdanie na temat in vitro.
I co? I nic.

2. Znowu jeżdżę SVX-em mojego brata. Bardzo fajny samochód. Chyba znowu będę chciał mieć BMW E31. I to jest zła informacja, bo myślałem, że się z tego wyleczyłem.
Oddałem S80. Właściwie z żalem. Porozmawiałem chwilę ze Staszkiem. Opowiedział, jak będzie wyglądał jego park samochodowy w niedalekiej przyszłości. Istnieje szansa na to, że w sierpniu obejrzę z bliska XC90.
Z Volvo do miasta podwoził mnie kolega Grzegorz. Nieco podminowany, bo po drodze słuchał audycji Najsztuba w TokFM. Świat się zmienia, a Najsztub wciąż taki sam.

3. W spożywczaku spotkałem znowu red. Knapika. Chyba wolę go oglądać na żywo, niż w telewizorze. Chciałem kupić pieczarki. Nie było. Poszedłem więc po pizzę. Była taka sobie. I to jest zła informacja. Bożena za pizzą nie przepada. Nawet za dobrą. A co dopiero za taką sobie.

Wieczorem musiałem się spotkać z kolegą, który gdzieś tam jechał nocnym pociągiem. Usiedliśmy w jakiejś knajpie przy Nowogrodzkiej. Poknuliśmy przez chwilę. Przyszedł kolega kolegi. Prawnik. Miał krawat, jakiego by się nie powstydził mecenas Giertych. Do tego dość jaskrawą poszetkę.
Tłumaczył, że jedno do drugiego nie musi pasować. Doktor praw. Przekonywanie takiego nie ma sensu.
W nocy ulica św. Barbary wygląda jak nie w Polsce.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

27 kwietnia 2015


1. Z całym szacunkiem dla pana Joachima – kiedy nie ma w Kawie na ławę posła Mastalerka czuję się nieusatysfakcjonowany. Jednak potyczki Mastalerek vs Nałęcz są dla mnie ciekawsze niż te Brudziński vs Wipler.
Nie dooglądałem programu do końca, bo musiałem wyjść do sklepu, żeby kupić coś na śniadanie. Kiedy wróciłem była już Loża prasowa. Redaktor Czarnecki wykazał się dużym zrozumieniem do ministra Grabarczyka. Ale właściwie skąd minister miał wiedzieć, że uzyskuje pozwolenie na broń nielegalnie? Jest co prawda prawnikiem, ale czy to znaczy, że przeczytał wszystkie przepisy świata?
Publicystę Wołka hejtują już chyba wszyscy. Kopanie leżących to sport podobnie popularny jak bieganie. Publicysta Wołek w pewnym momencie rozpoczął tyradę: Ale ja mam szerzej patrząc takie wrażenie, że to jest rzeczywiście pierwsza kampania, w której, tak naprawdę występuje jeden kandydat z prawdziwego zdarzenia, który mówi jakieś rzeczy, które mają głębszy sens… Wtedy wcięła mu się prowadząca red. Łaszcz: Mówi pan o Andrzeju Dudzie?
Publicysta zaczął na to protestować, ale i tak wszyscy wiedzą swoje.
Cóż, ja redaktora Wołka hejtowałem, kiedy jeszcze był prawicowcem. Pewne cechy nie zależą od poglądów politycznych. I to jest zła informacja.


2. Rozwalił mnie tweet radia RMF: „Straż graniczna i policja obserwują 2 rosyjskich motocyklistów, którzy zgłosili się do odprawy w Sławatyczach.” Pozostaje mieć nadzieje, że problemem 2 rosyjskich motocyklistów zajęła się nie cała polska Straż Graniczna. Że pozostawiono jakieś rezerwy na wypadek pojawienie się trzeciego.
Dalibóg, w dziwnym kraju żyjemy. I to jest zła informacja.

3. Udaliśmy się na samochodową wycieczkę po Warszawie i bliższych okolicach. Zwiedziliśmy Ursus, po którym parę dni wcześniej oprowadzał mnie bloger Rybitzky. Daleko nie jest – warto się wybrać. Miasteczko, któremu sens nadawała fabryka. Fabryki nie ma, domy stoją.
Byliśmy w Raszynie, Rybiu, Jaworowej, Dawidach i Pyrach. Z tego jeżdżenia nie zdążyliśmy do Lidla. Wylądowaliśmy więc w Centrum Handlowym Reduta. Z dziesięć lat temu bywałem tam raz w tygodniu. Teraz jakoś nie jest mi po drodze. Nie ma już sklepu z balonami. I to jest zła informacja. Bo gdybym chciał kupić balon dziwnego kształtu, to bym nie wiedział, gdzie takiego balonu szukać.

W Empiku zauważyłem, że magazyn „Champion” zrezygnował z idiotycznego pionowego logo. Cóż, ta – skądinąd rozsądna – decyzja nie wpłynie na moją decyzję zakupową.



niedziela, 26 kwietnia 2015

26 kwietnia 2015


1. Muszę sprostować kilka myśli z poprzedniego wpisu. Znaczy nie tyle sprostować, co objaśnić. Niestety, kiedy piszę o świcie to, co piszę nie jest tak jasne jakbym chciał, żeby było. I to jest zła informacja.
Po pierwsze: moja sympatia do posła Wiplera nie jest równoznaczna z akceptowaniem jego zachowań czy poglądów.
Po drugie: nie uważam, że działania rządu pani Kopacz w kwestii Nocnych Wilków są w stylu, co dyplomacji rządu PiS.
Uważam, że dyplomacja rządu PiS była opisywana przez media dużo gorzej, niż jej się należało. Jednocześnie – wydaje mi się, że ten opis idealnie pasuje do działań ministra Schetyny w sprawie Nocnych Wilków. Działań głośnych i nieskutecznych.

2. Pojechaliśmy do Łodzi na wernisaż wystawy zdjęć Roberta Laski. S80 na zimowych oponach jest zbyt głośne. Poza tym nie ma się czego czepiać. Łódź rozkopana bardziej niż Warszawa podczas budowy metra. Nawigacja niby widziała zamknięte ulice, ale jakoś się przy wyznaczaniu trasy specjalnie tym nie przejmowała. Błądziliśmy dość długo, spóźniliśmy się więc niemożebnie. Za to obejrzałem sobie miasto, które mimo krótkiej historii o wiele bardziej przypomina miasto niż Warszawa.
Kolega Laska prezentował zdjęcia, które zrobił swoim kolegom łódzkim pankowcom trzydzieści lat temu. Nie dość, że zrobił, to jeszcze wywołał i odbił. Znaczy – odbitki historyczne. Jak zauważyła Bożena – materiał na album.
Obejrzeliśmy i wróciliśmy do Warszawy. Na stacji benzynowej zaczepił mnie pan z pełnego trzynastolatek busa z Tomaszowa Lubelskiego, który od dwóch godzin jeździł po Łodzi nie mogąc trafić do hotelu przy Mickiewicza.
To bardzo interesujące, ale miasta rządzone przez polityków PO charakteryzują się rozkopaniem. Ciekawe z czego to wynika.
Przejeżdżając widzieliśmy coś, co łodzianie nazywają „Małpim Gajem”. Przypominającą stalowy las instalację, która chyba ma być przystankiem tramwajowym. Jak zauważył kolega Laska – przynajmniej złomiarze będą mieli pożytek.
Jeżeli kiedyś uda się te remonty zakończyć i równocześnie uruchomić szybki pociąg – Łódź będzie świetnym miejscem do mieszkania dla ludzi, którzy cierpią w Warszawie brak normalnej tkanki miejskiej. Na razie nie wygląda na to, żeby to kiedyś w realnym czasie mogło się wydarzyć. I to jest zła informacja.

3. W Beirucie wpadliśmy na dyrektora Zydla, który imprezował z rozkosznie pijanym znajomym prawnikiem. Znajomy prawnik z tych niepijących. Dlatego pijany był rozkosznie. Pijany prawnik miał znajomego chyba też prawnika, który w pewnym momencie zaordynował wódkę, którą zaczęli pić. Kiedy zaordynował, objawił się prezydent obywatel Jóźwiak. Zaczął pić domówił dla siebie. Od razu dostał w większej szklance. Nie wiem, czy kiedyś Warszawa pozbędzie się przyzwyczajeń rosyjskiego zaboru. Wypili. Prezydent obywatel Jóźwiak zamówił następną kolejkę. Przyniósł zdziwiony, że w obecnej sytuacji geopolitycznej piją Ruskij Standart.
Zasadniczo, to właściwie przyjemnie obserwować kampanię wyborczą prezydenta obywatela Jóźwiaka. Jak z pomocą swojego wiernego dyrektora Zydla poszerza potencjalny elektorat.
Na razie – o ile dobrze zrozumiałem, bo hałas był – podpisał zarządzenie przesuwające ciszę nocną o godzinę. Więc ogródki będą mogły dłużej działać.

Próbowałem wypić żytnie piwo z Konstancina (browar Konstancin z siedzibą w Kamionce). Nie było dobre. I to jest zła informacja.  

czwartek, 23 kwietnia 2015

23 kwietnia 2015



1. Stres mnie zabije. Wstałem o jakiejś siódmej rano, bo mi się śniło, że zapomniałem czegoś zrobić i muszę wstać. Więc wstałem. Niestety jak już wstałem, to za chińskiego boga nie mogłem sobie przypomnieć o co chodziło. I to jest zła informacja, bo przez cały czas czułem się niepewnie.
Z tego wszystkiego wysłuchałem „Kontrwywiadu” z ministrem Siemoniakiem.
Ministra szczerze lubię. Ale moja sympatia nie przykryła wrażenia, że coś ściemnia. Zresztą jak red. Piasecki pana Ministra przycisnął, ten przyznał, że na temat ewentualnego montażu francuskich śmigłowców w Polsce dopiero będą prowadzone rozmowy.

2. Miałem coś do załatwienia na Wiejskiej. Podrzucili mnie koledzy. W samochodzie usłyszałem coś, co sprawiłoby dużą radość red. Mazurkowi. Choć może się mylę. Ale niestety się nie dowiem, bo kiedy powiedziałem, że zaraz red. Mazurkowi całą rzecz sprzedam wywarto na mnie presję, bym tego nie robił. Dałem słowo honoru. I to jest zła informacja.
Z Wiejskiej wracałem piechotą. Przy amerykańskiej ambasadzie wisi kandydat Jarubas. W postaci plakatu. Próbowałem znaleźć jakiś związek pomiędzy kandydatem Jarubasem a ludźmi starającymi się o wizę, ale nic śmiesznego nie udało mi się wymyślić.

3. Kandydat Duda wystąpił w Hangoucie gazetowym. Jednym z pytających był młody Śpiewak – największa ofiara wyborów samorządowych. Ma ci on chyba na drugie imię Hiob, bo po tym wszystkim, co dał sobie zrobić Platformie Obywatelskiej dopadło go kolejne nieszczęście. Jakiś jego sąsiad zaczął remontować mieszkanie, więc część zadanych przez młodego Śpiewaka pytań zagłuszyła wiertarka.
Na koniec Hangoutu kandydat Duda przypomniał, że GTS Wisła była milicyjnym klubem. Stracił w ten sposób poparcia dobrych 30% spośród głosujących kibiców TS Wisła. To może mieć wpływ na wynik wyborów. Zwłaszcza, jeżeli kibiców TS Wisła wesprą trzymający z nimi sztamę kibice innych klubów. Nie wiem jakich. I to jest zła informacja, bo przecież polska piłka nożna jest tak ważna.

Zrobiłem test na Latarniku Wyborczym, na wszystkie pytania odpowiedziałem, że nie mam zdania nie ma to dla mnie znaczenia. Wyszło, że najbliżej mi do kandydata Kukiza.

Odebrałem volvo S80. I muszę przyznać, że po moich ostatnich motoryzacyjnych doświadczeniach podziałało to na mnie kojąco.