wtorek, 30 listopada 2021

29 listopada 2021


1.  Naoglądałem się youtuba i wiem, że choinka na mojej desce rozdzielczej oznacza problem z szyną danych klasy drugiej. Marzy mi się elektryk, któremu bym mógł auto wstawić. Obawiam się, że stanie na tym, że sam będę się musiał w tym grzebać. 
Zamówiłem na ebay-u ramię Pitmana, w bardzo rozsądnych pieniądzach. Złą informacją jest, że przyjdzie dopiero przed Świętami. 

2. Kiedy wyjeżdżałem do Świebodzina, zaczął padać śnieg. Śnieg z tych niepozostawiających śladów. Biedronka wciąż obrzydliwa. Trafiłem za to do kulturalnej wersji Netto. Czysto, porządnie bez ludzi. No i piwo z Czarnkowa. 

Nigdy na wsi nie przywiązywałem jakiejś specjalnej wagi do stroju. Może odreagowywałem warszawskie, codzienne garnitury. Pamiętam wrażenie, jakie zrobiłem kiedyś na sąsiadach przyjeżdżając kiedyś prosto z pracy. Wyglądałem inaczej niż zwykle. Zwykle wyglądałem byle jak. Pandemia wszystko zmieniła. Wrażenie anonimowości, jakie daje maseczka powoduje, że do miasta ostatnio jeżdżę jak zupełny oblojdra. I to jest zła informacja, gdyż anonimowość jest złudna. 

Mały kot postanowił się ze mną zaprzyjaźnić. Albo mnie liże, albo gryzie. Mnie gryzie, albo komputer gryzie. A pogoda taka, że nawet Kocio nocuje w domu. 

3. „Zapomniana bitwa” – Netflix. #DlaczegoWPolsceSięNieDaRobićTakichFilmów?

Zaczepił mnie rano na Twitterze redaktor Jadczak. Chodziło o to, że w tekście o skazanym za malwersacje przy rozliczaniu dotacji nie pojawiła się informacja, że polityk ten był kiedyś związany z Łukaszem Mejzą. Z analizy miejscowej polityki wynika, że łatwiej by było oznaczać ludzi, którzy z Mejzą nie mieli nic wspólnego. Reszta: czyli politycy PSL, PO, PiS (ci akurat od niedawna), Bezpartyjnych Samorządowców. W zeszły czwartek redaktor Jadczak udzielał wywiadu portalowi miejscowego samorządu. Samorząd ten nadzorował wypłacenie Mejzie dotacji, o której pisał w poprzednim tekście. I tak tu jest na każdym kroku. 
Patrząc na takie historie można odnieść wrażenie, że świat nie jest czarno-biały. Jest czarno-szary i to jest zła informacja. 


 

poniedziałek, 29 listopada 2021

28 listopada 2021



1. W alternatywnej rzeczywistości, w której po telefonie Merkel do Putina z polsko-białoruskiej granicy zniknęli migranci, żyją nie tylko dziewczęta z Clubhouse'a. Żyją również panie opozycyjne posłanki, co można było oglądać u Piaseckiego.
Głęboką logiką wykazał się poseł Dziambor: jeżeli ktoś się nie szczepi, to sam ponosi ryzyko śmierci, nikomu więc nic do tego. A, że przy okazji nieszczepieni blokują łóżka, przez co inni nie mogą się leczyć – to wina Rządu. Paszporty COVID-owe – nie, bo to dzielenie społeczeństwa jak za okupacji. 
Czarzasty za to jest za przymusowymi szczepieniami. Ciekawe, co na to jego młodsze koleżanki – depopulacja jest przecież proekologiczna.
Czarzastego szczerze nie znosi Misiek. Jako prawie pięćdziesięciolatek pamięta sprawę Rywina i udział w niej Czarzastego. Więc za każdym razem, gdy Czarzasty moralizuje – Misiek zgrzyta zębami. 
Zgrzytanie zębami odbywa się też w związku z wojną w „Wyborczej”. Jedni zgrzytają na zarząd Agory, inni – zwłaszcza byli pracownicy – na słowa Michnika. Te, że nigdy nikt nikogo źle w „Gazecie” nie traktował. 
Wciąż uważam, że „Wyborczą” powinien przejąć minister Gliński. Jako dziedzictwo narodowe. Przejąć i pozwolić redakcji dalej robić to, co robi. Dożywotnio. Nie zrobi tego. I to jest zła informacja. 

2. Martwy akumulator z Lawiny wrócił do życia. Jacek z JSS nauczył mnie, jak zmartwychwstawać akumulatory, którym napięcie spadło tak, że ładowarka albo nie widzi akumulatora wcale, albo widzi w nim sześciovoltowca. Otóż trzeba drugi akumulator przypiąć równolegle i ładować naraz oba. To zwykle pomaga. 
We wtorek Lawina wraca do mechaników. Uważają, że zwarcie jest w alternatorze, więc prosty do usunięcia problem. Złą informacją jest, że się mogą mylić.

3. Przez chwilę oglądałem Tuska z Sikorskim w ECS (chyba). Nie wyglądało to dobrze. Sposób oświetlania Tuska, mógłby sugerować, że oświetlacz bardzo Tuska nie lubi. Przełączyłem, bo nie mogłem zdzierżyć tego, jak się Sikorski śmiał z dowcipów Tuska. Na starość brakuje mi cierpliwości. I to jest zła informacja. 

 

niedziela, 28 listopada 2021

27 listopada 2021




 1. Mały kotek w bliżej nieokreślony sposób znalazł się na kuchennym stole. No i kiedy się tam już znalazł, zaczął wyjadać tuńczyka. Miejmy nadzieje, że mu tak nie zostanie. I że będzie jadł kocią karmę. Nasze koty to już francuskie pieski. Rudzia to by najchętniej jadła korze serca, Kocio – filety z piersi. Brak nam woli, żeby nie dać się terroryzować. I to jest zła informacja. 

Zamocowaliśmy w górnym salonie szynę do przesuwnych drzwi. Łatwo nie było. 

2. Zapomniałem wczoraj zdjąć klemę z akumulatora, więc zszedł do poziomu sześciu Voltów. I to jest zła informacja. Uda mi się go pewnie na chwilę zreanimować, ale i tak trzeba będzie kupić nowy. 

3. Pożyczyłem od sąsiadów V50. Pojechałem do Castoramy, Odwożąc – przy okazji – Miśka do Zielonej. Chciałem kupić coś, co by się nadało na przesuwne drzwi. Wróciłem z niczym. I to jest zła informacja. 

sobota, 27 listopada 2021

26 listopada 2021


 1. Po Suskim Youtube puścił mi rozmowę z jakimś ekonomistą. Słuchałem pięte przez dziesiąte. Powiedział w pewnej chwili, że ktoś, kto oszczędzał na odkurzacz teraz może sobie kupić najwyżej suszarkę. Zdziwiłem się, gdyż ostatnio sprawdzałem ceny odkurzaczy. Później się okazało, że to główny ekonomista FOR. Świat jest jednak bardzo prosty, Wcześniej Mazurek Suskiego cisnął o Mejzę. Suski powiedział, że obecność Mejzy w rządzie to skutek demokracji. Jest w tym jakaś logika. I to jest zła informacja.


2. Dawno nie odpalałem Clubhouse'a. Trafiłem na copiątkowe podsumowanie tygodnia. Sieć mi się rwała, ale posłuchałem jak jakieś dziewczę dzieli się swoimi przemyśleniami na temat polityki. Migrantów nie ma na granicy. Załatwiła to Merkel z Putinem. Andrzej Duda nie jest legalnym prezydentem. Sprawą zajmują się sądy. I tak dalej. Słuchowisko o alternatywnej rzeczywistości. Za darmo. 
Słuchając, wymieniłem gumy stabilizatora. Na dobre. Złą informacją jest, że dalej się coś tłucze. Nie wiem co. Może tylny stabilizator? Ale skoro tylny, to dlaczego go słychać z przodu?

3. Świebodzin. Nie ma Tesco, Lidl w remoncie. Jak tu żyć? Biedronka wciąż straszna. Tyle że niezłego mają w promocji malbeca. 

Mały kot zaczyna łazić po domu. Korzystając ze swoich chwilowych rozmiarów, włazi w miejsca, gdzie już niedługo wejść nie będzie mógł. 

Kończąc dzień obejrzałem dwa odcinki „07 zgłoś się”. Pierwszy o szantażowanym profesorze z oplem Rekordem coupe. I drugi z kawalerzystą – gejem. 
Bardzo dobrze mi się ten serial ogląda. I to jest zła informacja, bo znaczy to, że dziadzieję. 
Opel Rekord D – bardzo ładne auto. W filmie nowe (1976 rok), a już wygląda jakby miało dwadzieścia lat. 

piątek, 26 listopada 2021

25 listopada 2021

 


1. Obudziłem się w zadziwiająco dobrym nastroju. Przez chwilę nawet rozważałem zasugerowanie dziennikarce, która miała pisać o pluszakach, które strażacy mają rozdawać dzieciom podczas akcji, żeby strażaków zapytała, czy się nie obawiają, że dzieci będą specjalnie podpalać mieszkania, by przyjechał strażak z pluszakiem. 
Rozważania przerwały problemy z połączeniem. I to jest zła informacja, bo może coś ciekawego by z tego wyszło. 

2. Jechaliśmy do Zielonej po Lawinę. Przed Kijami minęliśmy pługopiaskarkę. Toczyła się majestatycznie, niczego za sobą nie rozsypując. Winter is coming. 
W Lawinie wysiadł był alternator. W interesujący sposób. Mianowicie, gdy silnik pracuje – ładuje. Ale gdy silnik nie pracuje – rozładowuje. Alternator się łatwo wyciąga i łatwo naprawia, więc nie jest to aż tak zła informacja jak to, że gdzieś wycieka płyn. Co gorsze – nie widać gdzie.
Wracałem przez Ołobok, gdzie w paczkomacie czekały mnie dwie gumy przedniego stabilizatora. Jutro sprawdzę, czy dobre. 

Wieczorem rozdzwoniły się telefony. Dwa telefony. W obozie w Wędrzynie wybuchły zamieszki. Ponoć zaczęto przygotowywać do readmisji pierwszą grupę migrantów. Dotarło do nich, że to co słyszą od trzech miesięcy, to prawda. 

3. Mrożone pizza to straszna trucizna. I to jest zła informacja. 

czwartek, 25 listopada 2021

24 listopada 2021


1. Obudził mnie link do tekstu WP o nowym wiceministrze sportu. Uważałem i dalej uważam, że połączenie sportu z dziedzictwem i kulturą to był naprawdę świetny pomysł. I po co to było psuć…
Nasza lubuska gwiazda zdążyła wcześniej zrazić do siebie sporo ludzi w Warszawie samym swoim stylem zachowania. Styl ten utrudnia teraz wiarę w tłumaczenia, że to tylko polityczny spisek. Nie stawiałbym wielkich pieniędzy na dalszą naszej gwiazdy karierę. 
Zbyt krótko spałem, więc bolała mnie głowa. Cały dzień. I to jest zła informacja. 

2. Wszystko więc szło mi dwa razy dłużej. Do tego się okazało, że jeden z laureatów Pulitzera – pitman nie pasuje. Za mała średnica dziury i wieloklin nie wchodzi jak powinien. W Polsce nikt nie ma. Trzeba będzie z Ameryki ściągać. A tu inflacja szalejąca i złotówka słaba. I łańcuchy dostaw poprzerywane. Później się okazało, że się Lawiny nie da obniżyć, bo kowal, który ją podnosił dospawał coś do przednich amortyzatorów. I zrobił to tak sprytnie, że nie da się tego odspawać. I to jest gorsza informacja, bo o ile pitman kosztuje ze dwadzieścia dolarów, to amortyzatory już bliżej setki. I to jest naprawdę zła informacja. 
Wywieźliśmy z Miśkiem starą pralkę do stołówki. Czekać tam będzie na cud – czyli, że się hydrostat objawi. 

3. Wieczorem późnym zmieniłem koła w audi. Ma sypnąć śniegiem, więc niezrobienie tego byłoby grzechem. Muszę sobie kupić taki pneumatyczny klucz. I większą żabę. Na maszynę do wyważania jeszcze przyjdzie czas. 

Mały kot zaraz będzie większy niż Dr, kiedy się u nas pierwszy raz pojawiła. Sama Dr jest już wielkości Rudzi. Po tym, w jak dziwnych pozycjach potrafi spać, widać, że to córka Kocia. 

Panele – a konkretnie falownik – mówią, że słońca w tym listopadzie było mniej, niż w zeszłorocznym grudniu. I to jest zła informacja, bo pompa zużyła 753 kWh. A panele zrobiły raptem 150 kWh. 


 

środa, 24 listopada 2021

23 listopada 2021


1. Coś mi się zdecydowanie śniło. Tak zdecydowanie, że wstałem godzinę przed czasem. I to jest zła informacja. 

2. Wycieczka do Poznania. No właśnie. Byłem w Poznaniu z dziesięć razy. Albo i dwadzieścia. Nie licząc tranzytu, W Poznaniu pierwszy raz w życiu spałem w kinie. Na „Nico”. Z tym grubym od aikido, który, na starość, kręcił filmy w Rumunii. Byliśmy wtedy, ze szkołą na wystawie grafik Picassa. 

Byłem też w Poznaniu na premierze jakiejś A4. I, ze dwa razy na torze. I na meczu Włochy Irlandia. I na rocznicy Czerwca w 2016. I w wojskowych zakładach, gdzie naprawiali zardzewiałe Leopardy. I jeszcze parę razy. 

No więc, w związku z tym zupełnie nie znam Poznania. Mój nowy szef znał Poznań lepiej, bo kiedyś tu pracował.

Poznań, jak wszystkie ostatnio przeze mnie oglądane miasta, się remontuje. Można odnieść wrażenie, że szybciej, niż mapy googla są to w stanie ogarnąć. 

W każdym razie dojechaliśmy. 

No i wzięliśmy udział w wiekopomnej uroczystości podpisania ustawy o tym, że rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego będzie świętem narodowym. 

Po uroczystości redaktor Wybranowski ciągnął nas na obiad. Powiedziałem mu, że jako Wielkopolanin raczej za nas nie zapłaci, a z kolei dla mnie, jako krakowianina, posiłki (również) dzielą się na te, które są za darmo i resztę, która jest za droga. Przysłuchujący się naszej rozmowie poznaniacy przyjęli to ze zrozumieniem. 

W każdym razie, poza paroma drobiazgami, nie udało mi się nic darmowego zjeść. I to jest zła informacja. 

3. Naprawy Lawiny się przedłużają. I to nie jest tak zła informacja, jak to, że założyłem złe gumy stabilizatora. Znaczy: gumy ze zbyt dużą dziurą. Może się więc okazać, że te stuki, o które diagnosta podejrzewał wewnętrzne końcówki drążków, pochodzą od reacyjnego, który lata, jak nie powiem kto. Po pustym sklepie. 


 

wtorek, 23 listopada 2021

22 listopada 2021


 

1. Przydacz u Mazurka. Cudowna historia. Zaprosić malarza, pytać o kompozycje. Muzyczne. Nie mam ostatnio czasu na słuchanie Mazurka. I to jest zła informacja. 

Od paru dni próbuję oglądać bożyszcze moich paru kolegów – dr. Bartosiaka. U Stanowskiego. Udaję się mi po piętnaście minut naraz. Znaczy – oglądać będę do grudnia. Po 45 minutach zbieram energię, by pojechać do Makro po konserwy. 
I węgiel. Skoro będzie wojna – jest węgiel. 

2. Lawiną do Zielonej. Stała od tygodnia. Nie szło zapalić, gdyż akumulator powiedział – zupełnie, jak mają mówić młode wyborce nowego Peesselu – dość. I to jest zła informacja. 
Nie szło zapalić od audi, gdyż kable mam takie sobie. Przyniosłem lidlowski prostownik z funkcją startu. No i silnik odpalił. Niestety komputer zgłupiał. Wyłączył ABS, otwieranie okien i informacje wyświetlane na desce. Nie pokazywał też ładowania. Złącze OBD też nie działało. Jednak ładował, bo dojechałem i mogłem odpalić. W każdym razie, jak się uda, jutro będę odbierał Lawinę z uporządkowanym, rozwalonym przez za duże koła, układem kierowniczym i przywróconą do fabrycznej wysokością. 

3. Przez chwilę oglądałem posiedzenie wojewódzkiego sejmiku. Debatowano nad uchwałą wyrażającą poparcie. Jedni chcieli popierać chroniących granicę żołnierzy, inni wyrażać solidarność z migrantami i popierać wspierających ich aktywistów. Wydawało mi się, że posłowie Jachira czy Sterczewski to jakiś ewenement w polskiej polityce. Jednak nie – więcej jest takich na poziomie samorządowym. To nie jest kraj dla starych ludzi. I to jest zła informacja. 

niedziela, 21 listopada 2021

21 listopada 2021


 

1. Śniło mi się amerykańskie wojsko. W Polsce. A wcześniej Andrzej Zybertowicz. Amerykańskiemu wojsku zwinąłem dwa okolicznościowe ołówki. Złą informacją jest, że jeszcze nikt nie stworzył urządzenia, które by przenosiło przedmioty ze snu do jawy. Jeżeli ktoś będzie nad takim urządzeniem pracował, powinien uważać, żeby przypadkiem przedmioty te nie lądowały na Jawie. 

2. Włączyłem telewizor, a tam Andrzej Zybertowicz. Jakieś więc związki pomiędzy snem a jawą istnieją. Trafiłem na moment, w którym marszałek Czarzasty perorował, o braku działań polskiej dyplomacji: zamknęliście tylko jeden kanał. Samoloty wciąż latają. 

Odpowiedział mu Fogiel: już trzy Państwa, kilkanaście linii lotniczych. 

Czarzasty: Czyli mówi pan, że nic nie lata…

To wszystko u Rymanowskiego. Oglądanie takich programów to zdecydowanie strata czasu. I to jest zła informacja. 
Strata czasu z jednym wyjątkiem. Bez piętnastu sekund z marszałkiem Zgorzelskim mógłbym sobie nie utrwalić dlaczego PSL należy omijać dużym łukiem. 

3. „Trotyl na wraku tupolewa”. Przejrzałem tamten numer „Rzeczpospolitej”. Bardzo porządnie zrobiona gazeta. W październiku będzie dziesięć lat. Już taka nie jest. 

Nie chce mi się sprawdzać – wydaje mi się, że już o tym pisałem. W zimie chyba 2016 roku, przyjechałem na wojskowe Okęcie. Lecieliśmy do Kijowa. Standardowa kontrola bezpieczeństwa. Bramka wylosowała mnie do sprawdzenia śladów. SOL-owiec zebrał je z rąk, paską, torby. Papierek wsadzono do maszyny. Próbę powtórzono dwa razy. Przy narastającej konsternacji. Postawiono mnie z boku, żebym nie blokował kolejki. Nikt mi nic nie chciał powiedzieć. Dokładnie sprawdzono bagaż. Napięcie narastało. Zbliżał się czas odlotu. Puścili mnie, kiedy prezydencka kolumna wjeżdżała na lotnisko. Decyzję podjęto na wysokim szczeblu. Usłyszałem, że ślady trotylu, jakie mam na sobie są większe, niż kiedykolwiek widzieli na szkoleniach. Jakbym się trotylem obłożył i ten trotyl zdetonował. 
Chwilę mi zeszło, nim doszedłem do tego, skąd się te ślady mogły wziąć. Otóż przed wylotem byłem w JW na przedświątecznym spotkaniu. Nikt tam trotylu nie detonował, ale uścisnąłem kilkanaście rąk, a mój płaszczyk wisiał w szatni, obok mundurów ludzi, którzy mogli robić bardzo różne rzeczy. 
Dlaczego o tym piszę? Żeby się podzielić uzasadnioną opinią, że obecność śladów trotylu na tupolewie naprawdę niewiele znaczy. Dużo więcej znaczyła reakcja na tekst na ten temat. 
Stałem parę dni później pod Rzepą w grupie ludzi, którzy chcieli wyrazić solidarność z wyrzucanymi z pracy w tej sprawie. 
Jeszcze jedna mnie nachodzi konstatacja, otóż tym, którzy wywarli presję na właścicielu Rzepy nie tyle chodziło o ukrycie jakichś faktów. Im chodziło o wyciszenie sprawy. Tak samo, jak pewnemu panu nie tyle zależało na wyjaśnieniu sprawy, co jej nagłaśnianiu. A przede wszystkim – nagłośnieniu jego uczestnictwa w jej wyjaśnianiu. No i na tym polu osiągnął wielki sukcesem. I to jest zła informacja. 

20 listopada 2021


1. Niby ciepło, a zimno. I to jest zła informacja. 
Powsadzałem cebulki. Narzędzie Fiskarsa daje radę. Część wsadziłem w miejscu, na które lecą igły z modrzewia. Więc może nic z nich nie być. Resztę wkoło głównego drzewa w parku. W parku rosną przebiśniegi. Zobaczymy, czy wiosną wzejdą krokusy. 

2. Odwiedził nas redaktor Gmyz. Szczepił się w okolicy trzecią dawką. Podpisał mi Rzepę z tekstem o trotylu. Teraz mogę ją oprawić. Powieszę obok kopii przemówienia Pence'a, które Amerykanie zapomnieli zabrać z mównicy na placu Piłsudskiego, pierwszego września dziewiętnastego roku. I świadectwa aplikacji administracyjnej. 

Wśród usprawiedliwień, jakie dziś naprędce wymyślano brakło tego, że przepis o zatrzymywaniu prawa jazdy za pięćdziesiąt jeden plus wszedł w życie, kiedy PDT był w Brukseli i miał na głowie całą UE. 

Pojechaliśmy po futer dla kotów. Saszetki z Rossmanna. I mięso. Lidl w remoncie. Biedronka. I to jest zła informacja, bo nie lubię Biedronki. Za bardzo przypomina mi moje biurko. 

3. „The Morning Show”. Wydawało mi się, że już zapomniałem o chorobie. A tu się okazuje, że jednak wciąż gdzieś to we mnie siedzi. I to jednak jest zła informacja. 

Najmniejszy z kotów łazi już po całej kanapie. I żąda interakcji. Jutro kończy cztery tygodnie. 


 

sobota, 20 listopada 2021

19 listopada 2021


 

1. Nie, żebym się jakoś specjalnie wyspał. I to jest zła informacja. 
Rano, po dziewiątej, w TVN24 słuchałem jakiegoś doktora. Chyba z UW. Mówił o pandemii jak naukowiec. Rzadko się to ostatnio zdarza. Mówił, że we wschodnich województwach widać zbliżanie się końca fali. Mimo braku lockdownu. 

Wiał ciepły zachodni wiatr. Wieje dalej. Audi całe w modrzewiowych igłach. Przypominały wzorek na mundurach LWP z lat chyba sześćdziesiątych.

2. Z moim nowym szefem pojechaliśmy za Gorzów. Jago saabem pojechaliśmy. Przeprowadzić wywiad z minister Machałek. Mój nowy szef znaczy. Ja – bardziej – zwiedzać. Nadwarciański kawałek lubuskiego jest zupełnie inny niż nasza okolica. Zjedliśmy obiad w restauracji „Zbyszko”. W Bogdańcu. Porządna polska kuchnia. W Bogdańcu robią miejscowego ducha puszczy. Nie dane mi było spróbować. I to jest zła informacja. Później pojechaliśmy do pana, u którego kupuję sprzęt AGD. Kupiłem tam pralkę, gdyż poprzednia, którą kupowałem z kolegą Kaplą, cztery lata temu, zaczęła szwankować. Hydrostat. No i nie ma automatyki wagowej. I jest nieco energochłonna. Decyzja o zakupie była prosta, trudniej było wyciągnąć od pana, u którego kupuję sprzęt AGD, którą pralkę mam kupić. Wszystkie niby takie same. Elektronika różna. Ale bez znaczenia. Menu po polsku. Sześć albo siedem kilo. Krzyżak stalowy, albo aluminiowy. Lepszy stalowy. W końcu powiedział. W3000. 

Sąsiad Tomek pomógł mi wytargać pralkę na piętro. Łatwo nie było. 


3. Zaczęliśmy oglądać „Koło czasu”. Trzy odcinki. Złą informacją jest, że nie jestem pewien, czy warto było oglądać je do drugiej w nocy. 

piątek, 19 listopada 2021

18 listopada 2021


1. W sumie pięć zebrań i zaocznych spotkań. W czasie piątego usłyszałem, że Jan Rokita jest lewicowcem. Nie wiem, jak sobie z tą informacją poradzić. I to jest zła informacja. 
Złożyliśmy szafę. Bardzo porządna. 

2. Przez moment oglądałem „Kuchenne Rewolucje”. Pani Gessler rugała menedżera knajpy w Gorzowie za niepłacenie pracownikom. W telewizji jednak wszystko jest możliwe. 

3. „Primal” na Prime. Film tak zły, że aż nie mogę sobie przypomnieć dobrego filmu, w którym by zagrał Nicolas Cage. Statystycznie – powinien jakiś być. 

Pada. I jest zimno. A Kocio w terenie. Reszta zalega na kanapie. Skończyły się rossmannowe saszetki. I to zasadniczo jest zła informacja. Choć gorszą jest, że po całym dniu przy komputerze, jestem tak zmęczony, że – jak widać – nie mam siły pisać. 

 

czwartek, 18 listopada 2021

17 listopada 2021


1. Na Wirtualnych Mediach przeczytałem wspominkowy tekst o Kamilu Durczoku. Nie wypowiedziała się żadna kobieta.

Spotkaliśmy się z Miśkiem w Świebodzinie ze strażakami. Strażacy zawsze na propsie. Człowieka wciąż się gasi kocem. Albo wodą. Niezbyt mocnym strumieniem. Samogaszenie odbywać się powinno przez turlanie po ziemi. Nikt niczego nowego nie wymyślił. I to jest zła informacja. 

2. Pojechaliśmy za Nową Sól. Do Nowego Miasteczka. Bożena znalazła na OLX szafę. Za zadziwiająco małe pieniądze. Na miejscu się okazało, że szafa jest w idealnym stanie i do tego, w rozłożona idealnie mieści się na pace Lawiny. 
W Nowym Miasteczku ostatnio byłem z ćwierć wieku temu. Jeszcze zanim powstała obwodnica Nowej Soli. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie jestem pewien. I to jest zła informacja.

3. Zatankowałem na Shellu w Zielonej. Za 3,19. Oleje napędowe tam sprzedawane zawierają do 7% biokomponentów w postaci esterów metylowych kwasów tłuszczowych. Te Estery to ani chybi Żydzi. 

Wieczorem trafiłem na „Glorię” Lumeta. 1999, Sharon Stone. Miałem nadzieję, że to dobry film. Nie był. I to jest zła informacja. 

Choć też zły bardzo nie był. 

 

środa, 17 listopada 2021

16 listopada 2021


1. Powinienem oglądać właśnie sejmową debatę. Nie chce mi się. Nie chce mi się, gdyż jestem przekonany, że nic mnie tam nie zaskoczy. I to jest zła informacja. 

2. Wtorek. Dzień zebrań. W sumie było pięc. I tak dobrze, bo bywa sześć. Przy czym to szóste (chronologicznie – czwarte) zwykle pozbawione jest sensu. Za to długie. Tyle dobrego, że za pomocą komunikatorów można sobie z jednymi uczestnikami poszydzić z drugich.

Ryszard Terlecki zaraził się koronawirusem. Tydzień temu zarażona była Kamila Gasiuk-Pihowicz. Przypadek? Mój wewnętrzny cenzor nie pozwala mi snuć dalej tej opowieści. I to jest zła informacja. 

3. Udało się nam, w międzyczasie przyciąć ze trzy metry bieżące listew. I to jest spory sukces, gdyż robiliśmy to w godzinę, a kątów było sześć. 
Wieczorem dooglądaliśmy „Infinite”. I to jest zła informacja, gdyż film był zły i lepiej by go było do reszty przespać. 

Koty, choć bardziej kotki, nawiązują porozumienie z pompą ciepła. Pokładają się w najdziwniejszych miejscach, w sposób taki, by jak największą powierzchnią swą dotykać podłogi. 


 

wtorek, 16 listopada 2021

15 listopada 2021


 

1. Ciemno, zimno i bez sensu. Wcześniej nie miałem jakiegoś specjalnego problemu z jesienią. Teraz coś mnie dopadło. I to jest zła informacja. 

2. Mrówka. I Lidl. W Mrówce – kołki. I rurka do kanalizacji. W Lidlu mięso dla kotów. I cebulki kwiatowe za połowę ceny. Złą informacją jest, że będę musiał je szybko powsadzać w ziemię, udając, że jest październik. 
Kołki niby dobre, ale gdyby były z pięć centymetrów dłuższe, to by pewnie lepiej trzymały. Ale wtedy wiertło by musiało być jeszcze dłuższe, co by utrudniało wiercenie. Ściany, nie dość, że krzywe, to jeszcze mają jakąś dziurę w środku. Słowem – łatwo nie jest. Udało się za to podłączyć rurkę do kanalizacji. 

3. Kocio wpada tylko by coś zjeść. Najmniejsze jest coraz większe. Rudzia z Dr siedzą raczej w domu. I ćwiczą kocie zapasy. 
Na koniec dnia zasnąłem przy „Infinite”. I to jest zła informacja. Mogłem zasnąć przy jakimś filmie, który wcześniej widziałem. Przynajmniej bym wiedział o co chodzi. 

poniedziałek, 15 listopada 2021

14 listopada 2021


 1. Przyśnił mi się Antonii Macierewicz. Opowiadał o świętej pamięci prezesie Skrzypku. O tym, że przywiązywał wielką wagę do detali. Pan Antonii pokazywał mi jakieś bankowe gadżety, które prezes Skrzypek odrzucał, bo coś było nieodpowiedniej jakości. Znów nie mam pojęcia jak sen interpretować. I to jest zła informacja. 

2. To nie Misiek wypuścił wczoraj Dr. Wypuściła ją Bożena. Dr wróciła koło południa. Wskoczyła na parapet i zaczęła się dobijać do okna. Kocio zwykle siedzi i czeka. Rudzia sygnalizować swoją obecność przez balkonowe drzwi. Dr odkryła parapet. Ciekawe, co będzie z najmniejszym kotem. 
Od kilku tygodni Misiek wzdychał, by go zawieźć do Łagowa. Pojechaliśmy. Łagów po zmroku jesienią przy mżawce. Trafiliśmy do restauracji „Pod lipami”. Czynnej, co się chwali. Placków ziemniaczanych nie polecam. Kapusty zasmażanej też, gdyż bardziej przypomina bigos. Problem z pierogami polega na tym, że panie w kuchni mają problem z oddzieleniem ruskich od z mięsem. I jest to problem. W karcie są też chyba pierogi z krewetkami, więc uczuleni na owoce morza, zamawiając ruskie powinni uważać. Herbata była za to bardzo dobra. 
Zawsze, gdy podjeżdżam pod Bramę polską, światło zmienia się na czerwone. Tym razem było tak dwa razy. Przypadek?

Na Orlenie w Porcie 2000, LPG po 3,25. Skręciłem, gdyż to bardzo dobra, jak na okolicę, cena. Skręciłem i się okazało, że sprzedaż gazu czasowo zawieszona. Interesujący sposób na przyciąganie klientów. 
Zatankowałem za 3,29 na największym we wszechświecie BP. Przed Wilkowem. Mają bardzo dobry wybór whisky. Na przykład trzy rodzaje Glenlivet. Mają też Dictadora. Rum. Czerwony. I to jest zła informacja, bo bym wolał niebieski. 

3. Po powrocie chwilę popracowałem, gdyż praca w dzienniku wymaga pracy w niedzielę. Później z Miśkiem przesunęliśmy szafkę z umywalką. Twierdzący, że „niedzielna praca w gówno się obraca” powinni być usatysfakcjonowani – przy przesuwaniu zrobiła się dziura w elastycznej rurce, tej od syfonu, do kanalizacji. I to jest zła informacja. 




niedziela, 14 listopada 2021

13 listopada 2021


1. Zostałem sterroryzowany w kwestii włożenia baterii do wagi. O to jest zła informacja, bo tak, jeszcze nie było. 

2. Miałem szafę podobną do bramy triumfalnej. Niby dużą, ale w sumie niezbyt pojemną. Oddałem szafę podobną do bramy triumfalnej Bożenie. Trzeba ją było przewrócić, gdyż na stojąco nie przechodziła przez drzwi. Przewrócona, zmieniła nieco geometrię. Na przykład wypadły jej drzwi. Szafa podobna od bramy triumfalnej wylądowała w górnym salonie Bożeny, gdzie już mniej jest podobna do bramy triumfalnej, gdyż bardziej podobny do bramy triumfalnej jest jej kredens. 


Pojechałem do Świebodzina po Miśka, który z Zielonej przyjechał PKS-em. Misiek uważa, że jestem zakupoholikiem. A ja, po prostu, mam piętnaście kilometrów do sklepu, więc tym razem, w Lidlu, kupiłem dwie paczki podpałki. Bez podpałki ciężko. 

Zabraliśmy się z Miśkiem za listwy w górnym salonie. Szydzę z uczestników „Postaw na milion”, a gdyby ktoś nagrał nasze próby docięcia listw na róg, który ma 135 stopni – śmiechu by było co niemiara. Złą informacją jest, że będę musiał kupić jakieś kosmicznie długie kołki, bo żaden z tych, które mamy nie jest w stanie listwy chwycić.

Szafa, którą wstawiłem zamiast tej, podobnej do bramy triumfalnej, jest meblem kalwaryjskim. Powstałym 14 grudnia 1956 roku. Porządnym, nawet plecy są fornirowane (od strony środka szafy). Ówczesny PRL samochodów za bardzo robić nie potrafił, ale z meblam sobie dawał radę. 


3. Kocię, nazwane przez Bożenę Dr, z godzinę temu czmychnęło Miśkowi do parku. Razem zresztą z Kociem i Rudzią. Rudzia wróciła. Kocio, jak zwykle wróci rano. Zwanego Dr Kocięcia nie widać. I to jest zła informacja, gdyż nie wypada, żeby panna nie nocowała w domu. 


 

sobota, 13 listopada 2021

12 listopada 2021


1. Nie wiem, a chciałbym wiedzieć, w informacji też nie wiedzą, dokąd zmierza świat. Nie wiem, a chciałbym wiedzieć. 
Wizyty w Warszawie generują kaca. I – co jest złą informacją – nie jest to kac postalkoholowy. Raczej kac powodowany absmakiem. Something is rotten in the state of Denmark. Tyle dobrze, że jak człowiek odjedzie te czterysta przeszło kilometrów, to już może udawać, że tego nie widzi. 

2. Rano, przez chwilę słuchałem rzecznika Ministerstwa Zdrowia w TVN24. Prowadzący koniecznie chciał się dowiedzieć, co rzecznik sądzi o mejlu z pounarozmowa.com
Rzecznik nie odpowiadał. Prowadzący zdawał się nie rozumieć, że nie każdy rzecznik jest politykiem. Niezależnie od tego, że każdy jakąś politykę uprawia. 
Miałem w sumie cztery zebrania. Trzy moje – krótkie. Jedno cudze – długie. Podobnie pozbawione sensu, jak zebrania w mojej poprzedniej pracy. 

Po zebraniach pojechałem do Świebodzina. Do stacji kontroli pojazdów. Pan wlazł w kanał. Poszarpał kołami i stwierdził, że prace moje wykonane są perfekcyjne. Ale że tłuką się koncówki drążków. Wewnętrzne. I wąsy, które nazywają się jak by się mogli nazywać amerykańscy literaci: Pitman i Idler. Razem by mogli dostać Pulitzera. 
Złą informacją jest, że z Ameryki ściągnąłem sobie tylko końcówki zewnętrzne.

3. Jakiś czas temu, wciągnął nas teleturniej o dość kretyńskim tytule: „Postaw na milion”. Teleturniej świetnie prowadzi kolega Nowicki. Generalnie – teleturniej dość bezwzględnie się rozprawia z poziomem systemu polskiej edukacji. 

Później obejrzeliśmy „The Morning Show”. Od kiedy żona człowieka, który mimo iż ma mazdę MX-5 nie jest gejem, napisała, że się jej serial ten kojarzy z „The Bold and the Beautiful”, co chwilę zamiast się wzruszać, szukam tego podobieństwa. No i się teraz zastanawiam, czy cały serial jest taki, czy tylko najnowszy odcinek. 
W „Inwazji” wreszcie można było zobaczyć obcego. Mógłby być bardziej straszny. Złą informacją jest, że nie zauważyłem czym ten obcy został zabity. 

Tu informacja dla kolegi Krzysztofa: Kocio ma się dobrze. Reszta też. Najmniejsze rośnie.  

I tak minął mojej osobie – rzadko spotykany – dzień z symetryczną datą. 


 

piątek, 12 listopada 2021

11 listopada 2021


1. W robocie do mycia podłogi zepsuła się bateria. Od nieużywania. I to jest zła informacja, bo będę musiał kupić nową która pewnie też się zepsuje. Od nieużywania.

Rosyjskojęzyczny kierowca, o zdecydowanie niechrześcijańskich imieniu, zawiózł mnie uberem w okolice placu Piłsudskiego. Nie mógł jechać wytyczona przez aplikację trasą, gdyż Jerozolimskie były już zamknięte. 

2. Postałem chwilę na trawniku, w miejscu gdzie stanie południowe skrzydło Saskiego, żeby w przyszłości, kiedy już stanie, opowiadać, że tam stałem.

Orły Białe w Pałacu. Skromnie. Jednak to nie to samo co na Zamku Królewskim. I to jest zła informacja. Uważam, że to Zamek powinien być siedzibą głowy państwa. Pałac jest jednak trochę bez sensu. 

Przypadkiem miałem szansę zobaczyć naszą dyplomacją w działaniu. Skutecznym. Którego efekty można było zobaczyć wieczorem. 

Tymczasem w Zielonej Górze, podczas wojewódzkich uroczystości, konferansjer w ręce trzymał teczkę z logo Stali Gorzów. Prowokacja została zauważona. Jednak atmosfera Święta uchroniła prowokatora przed linczem.

3. Wracałem przez Łódź. Jakość nawierzchni łódzkich ulic przypomina tę drogi Borów-Wilkowo. Droga Borów-Wilkowo ma być gotowa na w czerwcu. Łódzkie ulicę trudno powiedzieć kiedy. Z Łodzi pojechałem do Zgierza po drodze nie zobaczyłem żadnej strażackiej wieży. Ze Zgierza do Emilii. W Emilii się okazało, że się nie da wjechać na autostradę. Jechałem więc objazdem przez miejscowości o których istnieniu wcześniej nie wiedziałem. No i dojechałem więc o prawie trzeciej. I to jest zła informacja, bo zaraz mi będzie dzwonił budzik. 

Dyktowanie w iPhone działa. Gdyby nie działało – pisałbym do świtu. 




 

czwartek, 11 listopada 2021

10 listopada 2021


1. Plan był taki, że wcześnie wyjadę do Warszawy. Plan spalił na panewce. I to jest zła informacja. Jestem posiadaczem broni czarnoprochowej, więc wiem, co to za panewka. Z literatury, gdyż w moich czarnoprochowych broniach takiej nie ma. 

2. Najpierw seria zebrań. Z przerwą na Żukowską u Mazurka. Nie pamiętam co było. Pamiętam, że było jak zwykle. Po serii zebrań udałem się do stołówki, żeby dokonać wymiany gum stabilizatora i łączników stabilizatora. Proste. Z tego wszystkiego zrobił się wieczór. Ruszyłem do Warszawy. No i chwilę po tym, jak ruszyłem, zawieszenie zaczęło się tłuc. Miałem zestaw kluczy i żabkę. Stanąłem, dokręciłem. Tłukło się mniej. Stanąłem, dokręciłem. Tłukło się mniej. Na BP, za Wrześnią, kupiłem komplet płasko-oczkowych. Udało się skręcić bardziej. Ale przez cały czas się dalej się coś tłukło. Muszę więc podjechać na stację jakąś diagnostyczną, żeby mi sprawdzili, co się tłucze. I to jest zła informacja, bo zrobię to dopiero w piątek. Czyli po powrocie.

3. Kolejną złą wiadomością jest, że jeżeli chcę dalej udawać mechanika – muszę sobie kupić narzędzie. A to nie są tanie rzeczy. 
Po drodze słuchałem Stanowskiego, Mazurka i Mazurka ze Stanowskim. Jechałem powoli, więc miałem czas nadrobić zaległości. Mazurek ma respekt do profesora Krasnodębskiego. Profesor Krasnodębski ma tego świadomość i to wykorzystuje. Mazurek też ma tego świadomość, więc po Krasnodębskim zaprasza kogoś, z kim nie ma takiego problemu. W tym przypadku panią Kidawę-Błońską. 
Ani Stanowski sam, ani z Mazurkiem nic nie powiedział o tym, kiedy wyślą mi „Kmioty Polskie”. Ileż można czekać?


 

wtorek, 9 listopada 2021

9 listopada 2021


1. Za pół roku skończę pięćdziesiąt lat. 
Wstałem prosto na zebranie. No i zanim się zdążyłem ogarnąć przeszyły trzy. 
Najmłodszy z kotów otworzył oczy. Gdy nie śpi i nie je, to łypie. Wygląda na to, że będzie dużym kotem. Złą informacją jest, że nie wiem, z czego to wnioskuję. 

2. Goście pojechali. Złą informacją jest, że nie wiem, czy użycie kołka rozporowego z serią podkładek do zamocowania nadkola było, wystarczająco do tego, by dojechać do Warszawy, dobrym pomysłem. 

3. Mamy ciekawy problem w Gazecie. W miejscowych klubach piłkarskich grają żołnierze. Wielu z nich wysłano na białoruską granicę, kluby więc nie mają kim grać. Jeden z klubów, poprosił związek o przesunięcie meczów na wiosnę. Związek odmówił, bo się boi, że przez pandemię nie będzie mógł przeprowadzić rozgrywek. Więc kluby, w których są grają żołnierze mają trudno. Autor pisze, że sytuacja nietypowa. I że może pora coś wymyślić, bo nie wiadomo czy sytuacji takich nie będzie więcej. Trudno się nie zgodzić. 
Dziś się generalnie dużo w pracy działo. 
Przez chwilę oglądałem sejmową debatę. Tylko przez chwilę. Wystarczyło, by nie zmieniać dania o polskim parlamentaryzmie.  
Od paru dni nie mam czasu na słuchanie Mazurka. I to jest zła informacja. Dziś była pani marszałek Kidawa-Błońska. Echa kilku bonmotów odbijały się po Twitterze. 
Obejrzałem za to kolejny odcinek „Morning Show”. Bardzo to jest dobre. 


 

8 listopada 2021


 


1. Obudziłem się z paskudnym bólem głowy. Do teraz czuję tego bólu ślady. I to jest zła informacja. 

2. Po dwóch zebraniach i obejściu obejścia udaliśmy się z naszymi gośćmi do Świebodzina. Pod świętą figurę. A potem do Atelier u Iwonki, gdzie Bożena kupiła mi w prezencie na nadchodzące imieniny grafikę – drzeworyt i kopię obrazu Hansa von Maréesa „Die Ruderer”. Marées zmarł, gdy był nieco młodszy ode mnie. Oryginał „Wioślarzy” wisi w Alten Nationalgalerie. Nie byłem. I to jest zła informacja, bo w moim wieku wypadałoby mieć to już za sobą.

Objechaliśmy okolicę. Częściowo po ciemku i w deszczu. Goście więc mogli się tylko domyślać, jak tu jest pięknie. Przeszliśmy się po parku w Przełazach. Ciemny pałac wygląda okazale. 

3. Przesunąłem piecyk, którym ogrzewam mój gabinet. Dzięki temu udało mi się wstawić w komin rurę z szybrem. Rozpaliłem przy przymkniętym szybrze i się okazało, że piecyk grzeje wyraźnie lepiej. Nic właściwie dziwnego, gdyż rura do komina średnicę ma właściwie szerokości paleniska. 

W tle całego dnia sytuacja na granicy. Rano, przy śniadaniu dyskusja: „Trzeba pomagać, przecież jest zimno, a to są ludzie” vs „każdy, kto się przedostanie do Niemiec da znać swoim, że się da i pociągnie za sobą kolejnych”. 
Później informacja, że w niedzielę, na przejściu w Słubicach Niemcy prowadzili wyrywkowe kontrole wszystkich przejeżdżających samochodów. Znaczy – nie są zainteresowani przyjmowaniem kogokolwiek. Jakaś grupa niemieckich aktywistów – pisze Bild – postanowiła pojechać autobusem pod białoruską granicę, żeby przywieźć stamtąd migrantów. Usłyszeli, że jeżeli tak zrobią złamią federalne prawo i będą pociągnięci do odpowiedzialności. RAno, w wywiadzie dla Radia Zachód, lokalny działacz Lewicy powiedział, że kiedy służył w wojsku, to do nielegalnie przekraczających granicę się strzelało. 
Później były filmy z granicy. I coraz większa liczba rozsądnych głosów, nawet ze strony ludzi, którzy wcześniej rozsądkiem nie grzeszyli.
Ciekawe, czy to, co się na granicy dzieje zaowocuje w końcu tym, że zaczniemy w Polsce używać jakiegoś odpowiednika amerykańskiego „Thank You for Your service”. 

Paweł Szefernaker nazwał Donalda Tuska kanalią. I to jest zła informacja, gdyż zamiast zajmować się wpisem Tuska, wszyscy zajmować się będą wpisem Pawła. 

niedziela, 7 listopada 2021

7 listopada 2021



1. Znów nie pamiętam, co mi się śniło. Śniło się w każdym razie zbyt długo. Choć raczej nie tyle zbyt długo, co do zbyt późna. Wstałem więc i zlawszy niedzielną publicystykę zamontowałem deskę. Samoopadającą. Później powiesiliśmy lustro. Dwa razy wieszaliśmy, gdyż za razem pierwszym, z niewiadomych powodów, wyszło zbyt wysoko. Za drugim razem wyszło dobrze, tylko krzywo. I to jest zła informacja, gdyż to ja wierciłem. 

2. Odwiozłem Miśka do Zielonej. Zatankowałem. Również benzynę. Za 5,99. Minus dziesięć groszy z promocyjnego bonu. 
Mam nową zabawę. Dziaderską. Próbuję dojechać z Zielonej do domu z jak najmniejszym wskazaniem komputera od spalania. Dziś wyszło 6,1. We czwartek wyszło 6,0. To, że się zacząłem tym fascynować, to jednak jest zła informacja. Przy najdroższym, jaki się mi udało spotkać gazie, różnica 0,1 litra to trzydzieści pięć groszy. 

3. Przyjechali goście. Nie napiszę kto. Osoba jedna z gości przywiozła ze sobą gazetę. „Dziennik Gazetę Prawną” i „Plus Minus”. Siedzi teraz i czyta. Złą informacją jest, że mnie dziwi iż ktoś czyta gazety. Te papierowe. Jestem przecież wicenaczelnym największego w województwie dziennika.


Na zdjęciu przedziwnie oświetlone niebo, które mnie czekało w Rokitnicy, gdym z Zielonej wracał. 


 

6 listopada 2021


 

1. Z pewnością coś mi się śniło. Ale nie pamiętam co. I to jest zła informacja. Obudziło mnie kocię, które postanowiło wypowiedzieć wojnę kołdrze. 
Po śniadaniu kontynuowaliśmy walkę w górnej łazience. Konkretnie z umywalką. Okazało się, że potrzebujemy trzech wężyków, bo te, które przyszły z baterią były za krótkie. 

2. Pojechaliśmy więc do miasta. Najpierw stanęliśmy pod Hosso. Pretekst był taki, żeby kupić żwirek do kuwety. A naprawdę chodziło o to, żeby kupić jakieś niepotrzebne rzeczy w Actionie. 
Żwirek w zoologicznym okazał się tak irracjonalnie, że Bożena postanowiła że poradzimy sobie do poniedziałku bez. Misiek zauważył, że ryby (w akwariach) się jedzą. Mnie zaś w oczy wpadła rodzina, która kupiła sobie ptaszka. Tato niósł klatkę, syn mniejszy – ptaszka w pudełku, syn większy – dla paszka jedzenie. Bardzo byli z siebie wszyscy dumni. 
Parking pełen. Ludzi tłumy. Maseczki, jeśli w ogóle, to raczej pod nosem. Пандемии у нас нет. W Mrówce kupiliśmy wężyki. I kran ogrodowy, żeby uprościć podłączenie pralki. Mrówkowy pan próbował mnie do tego kranu zniechęcić. I namówić na droższy o całe dziesięć złotych chromowany zaworek do pralki. Byłem twardy. Kupiliśmy też wszystko, co potrzeba by powiesić lustro. Przynajmniej tak się mi wydaje. 
Wracając zostawiliśmy Miśka w Lubogórze, gdzie miał wykonywać czynności reporterskie. 
Za Rokitnicą zachodziło słońce. Wyszło zza chmur, żeby zajść. I to jest zła informacja, bo gdyby wyszło zza chmur wcześniej, prądu by się zrobiło więcej niż te 10 kWh.

3. Zamknąłem wodę, pozaślepiałem niepotrzebne przyłącza. Nie było to łatwe. Ale chyba się udało. 
Przywiozłem Miśka i kontynuowaliśmy prace z szafką. Znaczy: od kontynuował, ja sekundowałem. Skutecznie. Na niedzielny poranek pozostało nam powieszenie lustra i zamontowanie deski. Wolnoopadającej. 
Na moim nowym komputerze – na którym zresztą teraz piszę – udało się zainstalować Mojave. Złą informacją jest że nie chce na tym systemie działać aplikacja Twittera.


sobota, 6 listopada 2021

5 listopada 2021


1. Tym razem śnił mi się Londyn. By night. Gut. Jakieś restauracje, ulice wąskie. Nie pamiętam.
Do śniadania, w przerwie między teamsowymi zebraniami słuchaliśmy Mazurka. Najpierw z Foglem, później youtube podrzucił nam prehistoryczną Kaję Godek. Ciekawe doświadczenie. Pani Godek. Wcześniej wiele słyszałem, ale nie tyle, żeby sobie wyrobić tak zdecydowane zdanie. Teraz sobie wyrobiłem. I to jest zła informacja. 
Fogiel zdał egzamin ze znajomości cen chleba, mleka i masła. Ja bym poległ. Za chleb zapłaciłem dzisiaj z osiem złotych. W „Bagietce”. Ten w Tesco kosztował trzy z kawałkiem. Ale Tesco już nie ma. Masło – bym odpowiedział że koło pięciu. A mleka nie kupowałem od lat. Znam się za to na cenach LPG. 
Wywlokłem kibel z Lawiny. Udało mi się go nie uszkodzić i wciągnąć do domu. To jest jakiś sukces. 

2. Pojechałem do Zielonej. Nasłuchałem się dużo dobrego o astronomach z zielonogórskiego uniwersytetu. Zabrałem Miśka i przez Castoramę ruszyłem na północ. W Castoramie oddawałem kran, który nie pasował. Kupowałem kran, który pasował. I parę przecenionych tzw. dekorów. Przy kasie się okazało, że przecenione były częściowo. Znaczy – przeceny nie wbito do systemu, więc trzeba było czekać, aż się znajdzie człowiek od płytek i przygotuje kwit. Za każdym razem coś jest nie tak. Zaczynam się bać wizyt w Castoramie. I to jest zła informacja. 

3. Na północ, bo aż pod Gorzów, gdzie odbierałem kupionego na allegro lokalnie iMaca. 27-calowy. Późny 2009. Najwyższa wersja. Nie mogłem trafić. Trafiłem. Pan wyszedł przed dom. Wchodzimy do środka. iMac na stoliku. Przed stolikiem dwa szkraby. Oglądają na iMacu bajki. Ja zabieram komputer. Strasznie smutna historia. 
Dzieci powinny zacząć płakać. Pies szczekać. Kot miauczeć. Dzieci – przynajmniej jedno zafascynowała moja broda. W sklepach widać już Mikołaja

Wróciliśmy. Asystowałem Miśkowi w montowaniu kibla. Ciągle powtarza, że uwielbia wiercić. Pan w Castoramie powiedział, że kołki do montażu to będą szóstki. Kupiłem więc takie wiertło. Porządne bardzo. Kołki się okazały dziesiątkami. Udało się ten problem rozwiązać. Pomyliłem się za to ja w wężyku. I to jest zła informacja. Jutro trzeba będzie sobie jakoś z tym poradzić. 


 

piątek, 5 listopada 2021

4 listopada 2021


 

1. No i tym razem nic mi się nie śniło. W każdym razie żadnego snu nie pamiętam. Może chodzi o wczorajszego rabina Schudricha. Nie zrozumiałem przekazu i się przekazotwórca obraził.  
Płynąłem promem. W deszczu i wietrze. Miałem nadzieję, że prom się urwie i z Odrą spłynie do Bałtyku. I dalej, do Szwecji. Albo Danii. Jakoś się nie urwał. Nuda. I to jest zła informacja. 

2. Suburban nie jest już dziurawy. Będzie też niedługo pomalowany. Złą informacją jest, że z tylnego zderzaka został tylko chrom, a czasy, kiedy takich na allegro było kilka już minęły. 

3. Po drodze miałem kupić kibel. A konkretnie – kompakt do górnej łazienki. Wiedziałem konkretnie który. Castorama w Zielonej ma podziemny parking. Ma to swoje plusy. Jednym z nich jest, że kiedy pada, to nie pada na głowę. Więc nie padało. 
I na tyle by było, jeśli chodzi o plusy. Przez czterdzieści pięć minut szukałem kogoś, kto mi ten kibel sprzeda. Jedyny pan od łazienek obskakiwał Niemca, który kupował chyba instalację ogrzewania podłogowego. W końcu się pojawił pan inny. Zdziwił się, że nie znalazłem. Sam nie mógł znaleźć. Sprawdził w telefonie. Znalazł kogoś, kto przywiózł z magazynu. Złą informacją jest, że dopiero po kolejnych dwudziestu minutach. W międzyczasie kupiłem złą baterię umywalkową i niepasujący syfon. Castorama rządzi.

Tankuję na Staatoilu, który się teraz inaczej nazywa. Mają tam promocję. Gdy zatankujesz pięćdziesiąt litrów, przy następnym tankowaniu masz na litrze 10 groszy zniżki. Jakoś mi się nie zdarza tankować mniej niż pięćdziesiąt litrów. 


czwartek, 4 listopada 2021

3 listopada 2021

 


1. Tym razem śnił mi się rabin Schudrich. Na ciężkim kacu. Gdyż wcześniej był na Podlasiu. Mówił, że przywiózł dwa litry jakiegoś arcydzieła sztuki destylarskiej. Śnił mi się też Krzysztof Panek. Ten akurat miał pretensje, że mu źle doradziłem w sprawie remontu podłogi. Nie wiem co konkretnie, bo przyszedł chcący wyjść na deszcz Kocio i mnie obudził. Obaj – Rabin i Krzysztof – we śnie wychodzili z jakiegoś protestanckiego nabożeństwa procedowanego przez kobietę z dziwnym kołnierzem, w nowoczesnym wnętrzu. Hotelowym, coś jak sale z przestawianymi ścianami, w których się w warszawskim Sheratonie organizuje imprezy.

Uwielbiam TVN24. Bardzo dobra rozmowa Piaseckiego, w której zajmująca się pszczyńską sprawą prawniczka – mimo zdecydowanego stosunku do do ubiegłorocznego wyroku TV – mówiła, że lekarze mogli i powinni byli przeprowadzić aborcje. Natychmiast po zakończeniu jest komentowana w sposób ujednoznaczniający: powiedziała, że to wina TK. 
Porzuciłem TVN24. W znaczeniu: nie oglądałem przez cały dzień. Potrafię sobie wyobrazić, co się na antenie przez cały dzień działo. I to jest zła informacja. 

2. Dawno nie słuchany Mazurek urządził pani Poseł od Hołowni niezłe oranko. Nie sądzę, żeby miało to jakikolwiek wpływ na wynik, jaki osiągnie pani Poseł w następnych wyborach. I to jest zła informacja. 

3. Spotkania na teamsach tym razem trwały dłużej. Znaczy: skacowany rabin nie wróży żwawych zebrań. Ustawiliśmy z Bożeną w górnej łazience szafkę pod umywalkę. Teraz tylko wyciąć dziurę na odpływ i wszystko podłączyć. Wieczorem, z sąsiadem Tomkiem, wynieśliśmy na górę lustro. Nie tłukąc. Co jest jakimś sukcesem. 
Sąsiad Tomek podzielił się plotkami o śmieciowej zmowie. Czyli, że śmieciowi przedsiębiorcy podzielili się gminami i nie robią sobie konkurencji. Mogą więc dyktować gminom ceny. To się nadaje do prasy. 

Prasa regionalna donosi, że remont mostu w Cigacicach się może przedłużyć. I to jest zła informacja. Przez Cigacice będę miał bliżej do roboty. 


wtorek, 2 listopada 2021

2 listopada 2021


1. Przyśnił mi się pirotechnik Baca. Zła informacją jest, że w sennikach nie ma wyjaśnienia snu, w którym występuje funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa tej specjalności. Innych specjalności zresztą też w sennikach nie ma. W każdym razie, Baca chłop porządny, więc założyłem, że to dobra wróżba.
No i od razu trzy teamsowe zebrania udało się przejść w półtorej godziny. 
Czyli by można w cennik wpisać – Gdy pirotechnik z SOP ci się przyśni – ciesz się, czasu zbyt wiele nie zmarnotrawisz. 
Z drugiej strony może chodzi o to, że Baca to góral. Zaczekam, aż mi się jakiś inny góral przyśni, wtedy będzie wiadomo. Ważne, żeby się przyśnił w tygodniu, bo w weekend zebrań na teamsach póki co nie ma. 

2. Jeśli mam być szczery, a ja od dzisiaj chcę być szczery, to nigdy nie chciałem zostać strażakiem. Może przez tę książeczkę o Wojtku, którą to moje pokolenie znało na pamięć. Prawda jest taka, że dziś jej treści nie pamiętam. Ni w ząb. Pamiętam za to z tej o chłopcu z okręcikiem: ty ten okręcik zrobiłeś sam, więc teraz z nami w pochodzie stań. Czy jakoś tak. Nad chłopcem z okręcikiem, to się chyba Barańczak pochylił w książkach najgorszych. Więc może raczej stąd pamiętam. 
No więc byłem dzisiaj w świebodzińskiej Państwowej Straży Pożarnej. Państwo Strażacy dostali dziś nowy samochód. Duży. Bez sikawki i drabiny. Za to z dźwigiem i widłami. W Polsce jest takich na razie siedem. Widły służą do holowania. Taka resorówka to by było coś. 
Brzechwy „Pali się!” znam dużo lepiej, niż te, wyżej wymieniane książeczki. W związku z kupowaniem Lawiny parę razy przejechałem trasę z Łodzi do Zgierza. Strażackiej wieży nie zauważyłem. I to jest zła informacja. 

3. Skoro już byłem w Świebodzinie, udałem się na poszukiwania kurczaczych serc dla Rudzi. Rudzi, matce karmiącej, się należy. A lubi. I je je. Nigdzie nie było. W trzecim sklepie usłyszałem, że nie ma, bo w weekend kurczaków nie bito. Będą jutro. Jakże się cieszę, że unikam mięsa. Tego rodzaju informacje otwierają oczy. Mięso nie bierze się ze sklepu. Najpierw coś się musi urodzić. Później dorosnąć. Na koniec zostać ubite i wypatroszone. 

Zaczęliśmy oglądać na HBO „Billions”. Zwykle nie przepadam za tłumaczeniem tytułów filmów, ale w tym przypadku, to, że nikt nie zamienił „Billions” na „Miliardy” to zła informacja. 

Listopadowa mgła w kamerze monitoringu wygląda jak stado małych muszek. Pewnie nie tylko listopadowa. 



 

1 listopada 2021


1. No i przyszedł listopad. 
„Nominacja” („Confirmation”)na HBO. Warto obejrzeć. Mam wrażenie, że każdy w tym filmie zobaczy coś innego. A wszyscy Bidena, który nie wygląda w tej historii najlepiej.
Naszła mnie konstatacja, że Joe Biden to w sumie taki trochę Bronisław Komorowski. 
I to jest zła informacja. 

2. Rano było słońce. Po południu zaczęło kropić. Udało się więc we czwartek trafić z prognozą pogody. 
Gmina wyczyściła staw przeciwpożarowy. Umówiliśmy się z sąsiadem Tomkiem, że będziemy staw napełniać. Tydzień temu się umówiliśmy. Złą informacją jest, że węże mam już pochowane i trzeba będzie je wyciągnąć. 

Koty dalej w komplecie. Najmłodszy jest ze dwa razy dłuższy niż tydzień temu. I ze cztery razy ma większą średnicę. 


3. „Krzyżacy”. Źli krzyżacy, stojąc pod bijącem dzwonem, komentują wyrwanie Zbyszka z rąk kata. Pod bijącym dzwonem. Twardzi zawodnicy. 
Ale przy tych wszystkich zabawnych niedoróbkach, przy teatralności – całkiem to dobry wciąż film. 
Zapomniałem, że Janek Kos synem był Ulricha von Jungingena. I to jest zła informacja.